Skład Lechii Gdańsk wymaga dalszego wietrzenia. Kto musi, a kto powinien odejść?

W zakończonej właśnie rundzie jesiennej ekstraklasy w zespole Lechii Gdańsk zagrało w sumie 25 piłkarzy. Mimo, że drużyna spisywała się nadspodziewanie dobrze, w kadrze wciąż znajdują się zawodnicy niepotrzebni. Nie wnoszą do zespołu nic, a znacząco obciążają budżet klubu. Kto powinien już w przerwie zimowej opuścić Lechię, a kto będzie miał na wiosnę ostatnią szansę aby udowodnić swą przydatność?

Vytautas Andriuskevicius

W Lechii od sezonu 2010/11, kontrakt do czerwca 2013 roku.

Litwin jest przypadkiem niezwykłym. W 2012 roku w reprezentacji swojego kraju rozegrał dwa razy więcej meczów (6) niż w klubie (3). To chyba najlepszy dowód na to, że w Lechii jest piłkarzem zbędnym. Co prawda jesienią Andriuskevicius (na zdjęciu z prawej) dostał swoją szansę (w meczach z Koroną Kielce oraz Piastem Gliwice), ale trener Bogusław Kaczmarek długo tej decyzji żałował. W meczu z Piastem Litwin sprezentował bowiem rywalom gola, Lechia przegrała spotkanie (1:2), a piłkarz na dobre wylądował w zespole rezerw. Kaczmarek był na niego tak wściekły, że potem już nigdy nie wymienił jego nazwiska! Wypowiadając się o Andriuskeviciusu używał zwrotów "reprezentant Litwy", albo "ten lewy obrońca".

Piotr Grzelczak Piotr Grzelczak Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta

Piotr Grzelczak

W Lechii od rundy wiosennej 2011/12, kontrakt do czerwca 2015 roku.

Miał być lekarstwem na nieskuteczność zespołu, a stał się kolejnym transferowym niewypałem. W 16 meczach w barwach Lechii (na boisku spędził 1021 minut) zdobył zaledwie jedna bramkę. Co gorsza nie dał podstaw ku temu, aby liczyć na to, że w przyszłości zacznie owe bramki strzelać. Prawdę mówiąc nie dał podstaw nawet ku temu, aby uznać go za piłkarza z umiejętnościami na ekstraklasę. Problem w tym, że poprzednie kierownictwo klubu podpisało z nim absurdalnie długi, 3,5-letni kontrakt i rozstać się z byłym piłkarzem Widzewa wcale nie będzie łatwo. Ale jest to ruch nieodzowny.

Marko Bajić

W Lechii od rundy wiosennej 2008/09, kontrakt do grudnia 2013 roku.

Mija czwarty rok gry Serba w gdańskim klubie i... już wystarczy. Pobyt Bajicia w Lechii przebiega mniej więcej w następującym rytmie: pięć słabych meczów - jeden genialny - cztery beznadziejne - jeden dobry - kontuzja - pięć słabych meczów - jeden genialny - cztery beznadziejne - kontuzja itd. U trenera Kaczmarka nie grał w ogóle, ale i tak tradycyjnie złapał kontuzję. Trzeba zrobić wszystko, żeby już teraz rozwiązać z nim upływający za rok kontrakt.

Michał Buchalik Michał Buchalik Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

Michał Buchalik/Bartosz Kaniecki/Sebastian Małkowski

W Lechii: Małkowski od sezonu 2008/09, kontrakt do czerwca 2015 roku, Buchalik od sezonu 2011/12, kontrakt do czerwca 2014 roku, Kaniecki od sezonu 2012/13, kontrakt do czerwca 2014 roku.

Każdy z tych bramkarzy ma swoje wady i zalety, ale każdy może bronić na poziomie ekstraklasy. I co ważne każdy ma swoje ambicje. W tej sytuacji trzy grzyby w jednym barszczu to zwyczajnie za dużo, jeden z nich po sezonie (albo już w przerwie zimowej) powinien Lechię opuścić. I nie jest argumentem fakt, że na skutek plagi kontuzji w rundzie jesiennej zdążyli zagrać wszyscy (Małkowski, który miał być numerem 1, tylko w Pucharze Polski), bo taka sytuacja zdarza się raz na 50 lat. Kto zatem pożegna się z Lechią? Wydaje się, że najmniejsze szanse na pozostanie w Gdańsku ma Buchalik (na zdjęciu), choć w końcówce rundy prezentował się więcej niż przyzwoicie. Jednak z całej trójki jest chyba najbardziej nierówny i nieobliczalny.

Grzegorz Rasiak Grzegorz Rasiak fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta

Grzegorz Rasiak

W Lechii od sezonu 2012/13, kontrakt do czerwca 2013 roku.

Ogromny zawód, choć przecież nikt nie spodziewał się po nim cudów. Rasiak zdobył tylko jedną bramkę, ale z drugiej strony ciężko przypomnieć sobie jakąś stuprocentowa sytuację do zdobycia gola, którą by zmarnował - to co miał, to wykorzystał (w meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała). Przy braku w Lechii klasycznych skrzydłowych (tzn. bieg do końcowej linii boiska i dośrodkowanie), Rasiak był odcięty od podań i przez większość czasu bezproduktywnie szamotał się z obrońcami rywali. Jednak i tak mógł i powinien wnieść do gry zespołu dużo więcej. Jeśli zostanie w zespole na rundę wiosenną musi w konkretny sposób zaznaczyć swoją obecność. Jeśli tak nie będzie, w czerwcu rozstanie się z klubem.

W grudniu 2012 roku Górnik wygrał 2:0 z Lechią w Zabrzu W grudniu 2012 roku Górnik wygrał 2:0 z Lechią w Zabrzu Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

Krzysztof Bąk

W Lechii od rundy wiosennej sezonu 2008/09, kontrakt do czerwca 2014 roku.

W rundzie jesiennej grał tylko dlatego, że kontuzji nabawił się Sebastian Madera. Miał wzloty i upadki, ale występując na odpowiedzialnej pozycji środkowego obrońcy, upadków praktycznie być nie może (vide mecz z Zagłębiem Lubin kiedy sprezentował gola Szymonowi Pawłowskiemu). Trudno oprzeć się wrażeniu, że 30-letni Bąk (na zdjęciu z prawej) powoli przechodzi na drugą stronę rzeki i to co najlepsze w swojej karierze, już zaprezentował. Jeśli na wiosnę znów będzie rezerwowym, jego dalszy pobyt w Lechii straci sens. Zresztą Bąk jest na tyle przytomnym człowiekiem (w poprzednim sezonie rozważał możliwość zmiany zawodu i podjęcia "normalnej" pracy), że z pewnością nie będzie na siłę trzymał się gdańskiego klubu, w sytuacji gdy szanse na regularne występy będą minimalne albo żadne.

Piotr Wiśniewski (z lewej) Piotr Wiśniewski (z lewej) Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta

Piotr Wiśniewski

W Lechii od rundy wiosennej sezonu 2004/2005, kontrakt do czerwca 2014 roku.

Spędził w Lechii już osiem lat i ciężko nie odnieść wrażenia, że pewna formuła chyba się wyczerpała. Wiśniewskiemu (na zdjęciu z lewej) od początku obecnego sezonu nie po drodze było z trenerem Kaczmarkiem, na dodatek już tradycyjnie prześladowały go kontuzje. W grze "Wiśni" brakowało entuzjazmu, fantazji, świeżości, na boisku zachowywał się jakby był uwięziony w złotej klatce, do której zgubił się kluczyk. Runda wiosenna powinna być dla niego ostatecznym testem czy stać go jeszcze na grę na poziomie ekstraklasy. Jeśli go obleje, szansę powinni dostać młodsi.

Przy piłce Paweł Nowak Przy piłce Paweł Nowak fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta

Paweł Nowak

W Lechii od sezonu 2009/10, już odszedł z klubu.

Pierwszy z piłkarzy, który już rozstał się z Lechią. W wieku 33 lat prawdopodobnie końca dobiegła jego przygoda z ekstraklasą, a być może w ogóle z piłką, ale w przeciwieństwie do większości zawodników tu prezentowanych, w Lechii pamiętany będzie długo. To przecież on jest jednym z symboli zespołu, którym przez kilka tygodni zachwycała się cała Polska (druga część rundy jesiennej sezonu 2010/11). Od momentu powrotu do ekstraklasy były to jedyne, choć bardzo krótkie, chwile prawdziwej chwały biało-zielonych. Kibice przeżywali je również dzięki Nowakowi.