Sport.pl

W składzie Polonii dziury jak w szwajcarskim serze. Czy Lechia Gdańsk je wykorzysta?

Pierwszy wiosenny rywal Lechii Gdańsk wydaje się przeciwnikiem z górnej krajowej półki. Jednak mimo że Polonia Warszawa jest na trzecim miejscu w ekstraklasie, to po zimowym exodusie piłkarzy ?Czarnych Koszul? do innych klubów skład warszawskiej drużyny przypomina sito. Trojmiasto.sport.pl sprawdziło, gdzie tkwi największa słabość piątkowego rywala biało-zielonych.

Czym dysponuje Piotr Stokowiec?

Pierwszy wiosenny rywal Lechii Gdańsk wydaje się przeciwnikiem z górnej krajowej półki. Jednak mimo tego, że Polonia Warszawa jest na trzecim miejscu w ekstraklasie, to po zimowym exodusie piłkarzy "Czarnych koszul" do innych klubów, skład warszawskiej drużyny przypomina sito. Trojmiasto.sport.pl sprawdziło, gdzie tkwi największa słabość piątkowego rywala biało-zielonych.

Bramkarz Sebastian Przyrowski Bramkarz Sebastian Przyrowski Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Bramkarz

Pozycja bramkarza to jedno z najsłabszych ogniw w zespole "Czarnych koszul". W składzie Polonii znajdują się bowiem dwaj bramkarze, którzy uważani są za jednych z najsłabszych golkiperów w całej ekstraklasie. Głównie ze względu na sporą liczbę "szmat", które Sebastian Przyrowski i Mariusz Pawełek, bo o nich mowa, przepuścili w swojej karierze. Jeśli gdańszczanie trafią na "zły dzień" któregokolwiek z nich wystarczy, że będą strzelali w światło bramki Polonii, a o gola dla biało-zielonych postara się już sam bramkarz warszawskiego zespołu. Żeby jednak móc liczyć na ewentualny błąd Przyrowskiego lub Pawełka biało-zieloni muszą stwarzać sobie sytuacje pod bramką rywali, a co więcej kończyć je strzałem na bramkę. Tylko w ten sposób podopieczni Bogusława Kaczmarka mogą dać szansę bramkarzowi Polonii na popełnienie błędu. Jeśli zaś gdańszczanie w spotkaniu oddadzą raptem kilka strzałów, to golkiper "Czarnych koszul" nie będzie miał kłopotu z zachowaniem czystego konta.

Obrona

Zimowa kadrowa rewolucja całkowicie zdemolowała blok obronny Polonii. O ile jesienią prezentował się on całkiem solidnie, to po odejściu Marcina Baszczyńskiego, Tomasza Brzyskiego i Dorde Cotry, w defensywie zespołu Piotra Stokowca ostał się tylko stoper Adam Kokoszka. Pozostali obrońcy Polonii to w większości piłkarze z o wiele mniejszym potencjałem, jak chociażby Jakub Tosik (powrócił do Polonii po półrocznym pobycie w Karpatach Lwów) czy Aleksandar Todorowski, bądź kompletni debiutanci w polskiej ekstraklasie, jak Martin Baran czy Igor Morozow. Na ich tle jaśniejszą postacią wydaje się tylko Adam Pazio, który jesienią pokazał, że mimo młodego wieku (Pazio ma 20 lat) jest jak na warunki polskiej ekstraklasy wartościowym obrońcą.

Mimo wszystko obrona Polonii nie powinna stanowić dla Lechii przeszkody nie do pokonania, co udowodnił sparing w Cetniewie, gdzie Lechia wygrała 4:0 i co chwilę przedostawała się pod bramkę "Czarnych koszul". Z obecnego składu Polonii przeciwko Lechii w obronie warszawskiego zespołu zagrali Kokoszka, Todorowski i Morozow.

Piotr Stokowiec rozmawia z Łukaszem Piątkiem Piotr Stokowiec rozmawia z Łukaszem Piątkiem Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Pomoc

W pomocy drużyny "Czarnych koszul" pustki niczym w sklepie za PRL. Przeglądając kadrę drużyny Piotra Stokowca na plan pierwszy wysuwa się doświadczony Łukasz Piątek. A za nim... Czarna dziura. Przede wszystkim w składzie brakuje kontuzjowanego Dimitrije Injaca, który zerwał więzadła krzyżowe prawego kolana. Oprócz Piątka linia pomocy Polonii prezentuje się dość przeciętnie. O ile jeszcze czegoś dobrego spodziewać się można po Tomaszu Hołocie, to już postawa takich graczy jak Vytautas Luksa, Mateusz Michalski, Miłosz Przybecki czy wypożyczony ostatnio z Jagiellonii Białystok Paweł Tarnowski jest dla warszawskiego zespołu jedną wielką niewiadomą. To w większości mało doświadczeni gracze, z którym za nic w świecie porównywać się z Łukaszem Surmą, który w ekstraklasie rozegrał ponad 400 spotkań. Tylko dzięki samemu ograniu w lidze poszczególnych zawodników Lechia ma nad Polonią w tej strefie boiska sporą przewagę, którą powinna w maksymalny sposób wykorzystać.

Paweł Wszołek Paweł Wszołek Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Atak

O ile jeszcze obrona czy pomoc Polonii wyglądają jako tako, to po odejściu Łukasza Teodorczyka i Wladimira Dwaliszwiliego linia ataku drużyny trenera Stokowca wygląda dramatycznie. Jest tam bowiem tylko Daniel Gołębiewski i ofensywny pomocnik Paweł Wszołek. Za oboma piłkarzami dobra runda jesienna, w której Gołębiewski strzelił trzy, a Wszołek pięć goli. Czy jednak wobec ubytków kadrowych w innych formacjach, atak "Czarnych koszul" dalej będzie błyszczał? Można mieć co do tego poważne wątpliwości. Już w meczu sparingowym Lechii z Polonią w Cetniewie warszawiacy mieli duże problemy ze sforsowaniem obrony biało-zielonych. Jeśli podopieczni Kaczmarka zagrają w Warszawie bez błędów w defensywie, wówczas Wszołek i Gołębiewski nie powinni stanowić dla gdańskiego zespołu aż tak dużego zagrożenia.

Więcej o: