Sport.pl

Jak Lechia Gdańsk radziła sobie z mistrzami Polski? Dziewięć zwycięstw przez 68 lat

Piłkarze Lechii Gdańsk w ostatnią niedzielę, w meczu ze Śląskiem Wrocław, mieli wielką szansę, aby po raz dziesiąty w swojej 68-letniej historii pokonać aktualnego mistrza Polski. Ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 1:1, tak więc licznik zwycięstw z mistrzami wciąż stoi na dziewięciu. Zobacz, kiedy i jak biało-zieloni wprowadzali w życie zasadę 'bij mistrza'?
Roman Korynt Roman Korynt Fot. Renata Dąbrowska / Agencja

1957 rok: Lechia - Legia Warszawa 1:0 (liga)

Pierwsze, historyczne zwycięstwo biało-zielonych z mistrzem Polski, oglądało z trybun stadionu przy ul. Traugutta ponad 20 tys. kibiców. Lechia już trzeci sezon z rzędu utrzymywała się w ligowej czołówce (w 1955 r. zajęła 5. miejsce i grała w finale Pucharu Polski, w 1956 r. finiszowała na 3. miejscu), ale wcześniej nie udawało jej się zwyciężyć z aktualnym mistrzem. W spotkaniu tym Lechia odniosła zasłużone zwycięstwo, a jedyną bramkę meczu zdobył w 58 min Zygmunt Gadecki, który wykorzystał precyzyjne dośrodkowanie Alfreda Kobylańskiego. Świetną partię rozegrał też Roman Korynt (na zdjęciu po latach), który trzymał w ryzach defensywę biało-zielonych. Lechia zagrała w tym meczu w składzie: Gronowski II - Kusz, Korynt, Lenc, Czubała, Kaleta, Gadecki, Szlagowski, Gronowski I, Musiał, Kobylański.

W rundzie rewanżowej zemsta Legii była straszna - "wojskowi" na własnym stadionie rozgromili Lechię aż 8:1.

Roman Rogocz - symbol najlepszych momentów Lechii Gdańsk w historii, które przypadły na lata 50-te Roman Rogocz - symbol najlepszych momentów Lechii Gdańsk w historii, które przypadły na lata 50-te Fot. Wojciech Stróżyk / AG

1959 rok: Lechia - ŁKS Łódź 1:0 (liga)

Kolejne zwycięstwo nad aktualnym mistrzem Polski odniesione zostało w pięknym stylu, a Lechia - jak przeczytać można w jednej z prasowych relacji - "zagrała na dawno niespotykanym poziomie, całej drużynie urosły jakby niewidzialne skrzydła, dzięki którym zawodnicy jej zawsze znajdowali się na miejscu, akcje były szybkie i płynne". Najwyżej "fruwali" Kazimierz Frąckiewicz, który po ładnej indywidualnej akcji zdobył w 19 min jedyną bramkę meczu oraz Roman Rogocz (na zdjęciu po latach) siejący popłoch w szeregach obronnych rywala.

Biało-zieloni zagrali w tym spotkaniu w składzie: Gronowski - Kusz, Korynt, Lenc, Szyndlar, Kaleta, Wieczorkowski, Musiał, Frąckiewicz, Adamczyk, Rogocz.

1960 rok: Lechia - Górnik Zabrze 3:1 (liga)

Serię trzech wygranych z mistrzami Polski w ciągu czterech lat, zakończył mecz z Górnikiem Zabrze. Biało-zieloni, choć zajmowali przed tym meczem przedostatnie miejsce w tabeli, nie pozostawili złudzeń kto jest lepszy, a bramki zdobyli dla nich Czesław Nowicki (dwie) oraz Władysław Musiał. Jednak najlepszym zawodnikiem na boisku był Janusz Charczuk (na zdjęciu z lewej), który wielokrotnie rozrywał obronę gości i miał asystę przy dwóch golach. Jak się potem okazało, na kolejne zwycięstwo z mistrzem, kibice z Gdańska czekali ponad 20 lat.

sezon 1982/83: Lechia - Widzew Łódź 1:1, karne 5:4 (Puchar Polski)

Według zasad obowiązujących przy tworzeniu oficjalnych statystyk, spotkanie to zakończyło się wynikiem remisowym. Jednak jego okoliczności oraz fakt, że - jakby nie było - to Lechia zeszła z boiska jako zwycięzca, ujęliśmy je w naszym zestawieniu.

Spotkanie z Widzewem było jednym z elementów niesamowitego marszu biało-zielonych, wówczas grających w III lidze, po Puchar Polski. Łodzianie przyjechali do Gdańska w najsilniejszym składzie z Włodzimierzem Smolarkiem (na zdjęciu 20 lat później podczas meczu oldbojów), Józefem Młynarczykiem, Wiesławem Wragą, Mirosławem Tłokińskim i Romanem Wójcickim na czele. Kilka miesięcy później zespół ten awansował do półfinału Pucharu Europy, gdzie lepszy okazał się Juventus Turyn, ale po drodze wyeliminował m.in. wielkie Rapid Wiedeń i Liverpool. Jednak w Gdańsku Widzew musiał uznać wyższość "malutkiej" Lechii co było ogromną sensacją. Po 90 minutach i dogrywce wynik brzmiał 1:1 (gola dla Lechii strzelił Roman Józefowicz), ale rzuty karne lepiej egzekwowali gospodarze i to oni awansowali do dalszej fazy rozgrywek.

Skład Lechii z tego meczu: Fajfer (43. Woźniak) - Marchel, Kulwicki, Omeljaniuk, Salach, Kowalczyk, Klinger, Kowalski (68. Grembocki), Raczyński, Józefowicz, Błaszczyk.

sezon 1983/84: Lechia - Lech Poznań 1:0 (Superpuchar Polski)

Dzięki wywalczeniu Pucharu Polski Lechia zagrała w pierwszym w historii meczu o Superpuchar Polski. Jej rywalem był oczywiście aktualny mistrz Polski Lech, a spotkanie odbyło się na stadionie przy ul. Traugutta.

Mecz, którego zwycięzca otrzymał puchar wyrzeźbiony z węgla przez górników z kopalni "Szombierki", zakończył się zwycięstwem Lechii 1:0, po golu Jerzego Kruszczyńskiego w 88 min. Co ciekawe spotkanie sędziował gdański arbiter Henryk Klocek - w latach 2000-2008 prezes Pomorskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej (na zdjęciu).

Biało-zieloni zagrali w tym meczu w składzie: Fajfer - Marchel, Kulwicki, Salach, Raczyński, Cybulski, Grembocki, Wójtowicz, Kamiński, Polak, Kruszczyński.

sezon 1984/85: Lechia - Lech Poznań 2:0 (liga)

25 tysięcy kibiców zgromadzonych na gdańskim stadionie oglądało wspaniały triumf Lechii. Mecz miał wyjątkowy smaczek, gdyż trenerem biało-zielonych był Wojciech Łazarek (na zdjęciu), który w dwóch poprzednich sezonach doprowadził Lecha do tytułów mistrza Polski. Jego nowy zespół spisał się znakomicie i po golach najlepszego na boisku Mirosław Pękali oraz Jerzego Kruszczyńskiego wygrał 2:0.

Skład Lechii z tego meczu: Woźniak - Grembocki, Możejko, Salach, Kamiński, Małek, Kowalczyk, Oblewski (74. Kulwicki), Cybulski (46. Miller), Pękala, Kruszczyński.

Patryk Małecki i Hubert Wołąkiewicz (w barwach Lechii Gdańsk) Patryk Małecki i Hubert Wołąkiewicz (w barwach Lechii Gdańsk) Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

sezon 2009/10: Wisła Kraków - Lechia 1:3 (Puchar Polski)

Na kolejne zwycięstwo z aktualnym mistrzem Polski piłkarzom i kibicom Lechii przyszło czekać aż ćwierć wieku, ale było one wyjątkowe, gdyż po raz pierwszy odniesione na boisku rywala (akurat w tym przypadku na stadionie Hutnika, gdzie Wisła rozgrywała wówczas swoje domowe mecze). Był to rewanżowy mecz 1/4 finału Pucharu Polski, w pierwszym spotkaniu padł bezbramkowy remis. Dzięki świetnej pierwszej połowie, w której Lechia zdobyła trzy bramki - po strzałach Łukasza Surmy, samobójczym Piotra Brożka i Ivansa Lukjanovsa (Wiśle nie pomógł gol Patryka Małeckiego - na zdjęciu z prawej), biało-zieloni zapewnili sobie zwycięstwo i awans do półfinału. Tam jednak polegli z Jagiellonią Białystok.

Skład Lechii w meczu z Wisłą: Kapsa - Bąk, Kożans, Wołąkiewicz, Mysona - Wiśniewski (88. Buzała), Surma, Laizans, Nowak (81. Kaczmarek), Lukjanovs - Dawidowski (66. Pietrowski).

28. kolejka. Traore pokonuje Kotorowskiego z rzutu karnego 28. kolejka. Traore pokonuje Kotorowskiego z rzutu karnego Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta

sezon 2010/11: Lechia - Lech Poznań 2:1 (liga)

Biało-zieloni wygrali ten mecz po piorunującej końcówce (Lech od 35 min prowadził po golu Bartosza Ślusarskiego). Oba gole zdobył Abdou Razack Traore - w 78 min z rzutu karnego (na zdjęciu) oraz w 80 minucie. Dzięki temu zwycięstwu Lechia zachowała szanse na europejskie puchary, ale zmarnowała ją w dwóch ostatnich kolejkach.

Skład Lechii: Kapsa - Deleu, Bąk, Vucko, Andriuskevicius - Pietrowski (55. Buval), Surma, Bajić (66. Hajrapetjan), Nowak, Traore (90. Zejglic) - Lukjanovs.

sezon 2011/12: Wisła Kraków - Lechia 0:1 (liga)

Kolejne zwycięstwo z Wisłą i znów w Krakowie. Jedyną bramkę meczu zdobył w 54 minucie Piotr Wiśniewski, który wykończył świetną akcję Ivansa Lukjanovsa. Ta wygrana była łabędzim śpiewem trenera Tomasza Kafarskiego i zespołu Lechii w takim kształcie. W kolejnych tygodniach biało-zieloni grali coraz słabiej, a w klubie nastąpiły ogromne zmiany, które wymiotły nie tylko trenera, ale i kierownictwo oraz większość piłkarzy. Zwycięstwo z Wisłą było ostatnim znaczącym sukcesem tej ekipy.

Skład Lechii z tego meczu: Małkowski - Deleu, Vucko, Janicki, Andriuskevicius - Machaj (84. Popielarz), Pietrowski, Surma, Lukjanovs (90. Łuczak), Hajrapetjan - Wiśniewski (74. Dawidowski).

Więcej o: