Jak spisywały się "młode wilki" Lechii Gdańsk w sezonie 2012/13? [RANKING]

Żaden klub ekstraklasy w sezonie 2012/13 nie korzystał z tylu polskich nastolatków co Lechia Gdańsk. W sumie w zespole biało-zielonych zadebiutowało sześciu nastolatków. Które nazwiska warto zapamiętać?
Przemysław Frankowski Przemysław Frankowski Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta

1. Przemysław Frankowski (8 meczów, 364 minut, jeden gol)

Zadebiutował w ekstraklasie w spotkaniu 22. kolejki z Jagiellonią Białystok, dwa dni po 18. urodzinach. Sądząc po tym jak prezentował się w kolejnych meczach szansę dostał chyba trochę za późno. Już w drugim występie z Podbeskidziem Bielsko-Biała zdobył piękną bramkę po strzale głową (zobacz TUTAJ). Po raz pierwszy w podstawowym składzie wyszedł w spotkaniu z Widzewem Łódź.

Frankowski pokazał się w tych kilku spotkaniach z bardzo dobrej strony, szczególnie kiedy występował na pozycji klasycznej "10". Był aktywny, szukał gry, próbował łamać schematy i starał się szukać niekonwencjonalnych wariantów rozegrania akcji. Widać, że kiedy dostaje piłkę od razu myśli o próbie zagrania jej do przodu. To takie żywe sreberko, chociaż póki co często jest jeszcze niedokładny i nieco chaotyczny. Jednak na piłkarzy preferujących taki styl gry zawsze patrzy się z przyjemnością. Rysuje się przed nim naprawdę ciekawa przyszłość.

W czerwcu 2013 roku Górnik wygrał z Lechią w Gdańsku 2:0 W czerwcu 2013 roku Górnik wygrał z Lechią w Gdańsku 2:0 Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta

2. Wojciech Zyska (4 mecze, 235 minut)

Defensywny pomocnik (na zdjęciu z prawej), choć w sparingach grywał również na pozycji środkowego obrońcy. W ekstraklasie zadebiutował w spotkaniu 21. kolejki z Lechem Poznań. Grał bardzo niewiele, a szkoda bo zdążył pokazać się jako zawodnik grający odpowiedzialnie, niezły w destrukcji i dysponujący groźnym strzałem z dystansu. W meczu z Zagłębiem Lubin był nawet blisko strzelenia gola, ale piłka po jego pięknym uderzeniu trafiła w słupek (zobacz TUTAJ - od 0:46)

Wydaje się, że w niedalekiej przyszłości z powodzeniem może wypełnić lukę po Łukaszu Surmie, choć oczywiście do klasy byłego kapitana Lechii póki co jeszcze trochę mu brakuje. W przyszłym sezonie powinien grać dużo więcej.

3. Łukasz Kacprzycki (12 meczów, 454 minuty)

Ze wszystkich nastolatków dostał najwięcej szans. Z boiskami ekstraklasy przywitał się już w 2. kolejce, kiedy podczas wyjazdowego meczu z Pogonią Szczecin znalazł się w podstawowym składzie. W sumie wystąpił w 12 spotkaniach, ale ani razu w pełnym wymiarze czasowym.

Kacprzycki grał bardzo ambitnie, bez kompleksów, jednak na stosunkowo niewielkiej skuteczności. Starał się robić zamieszanie w szeregach obronnych rywali, jednak jego dryblingi rzadko kiedy przynosiły zespołowi dużą korzyść - miał tylko jedna asystę, przy bramce Marcina Pietrowskiego z Koroną Kielce (zobacz TUTAJ). Słabe warunki fizyczne próbuje nadrabiać szybkością i dynamiką, ale wydaje się, że aby skutecznie rywalizować na poziomie ekstraklasy musi się wzmocnić. Mimo wszystko to wciąż duża nadzieja Lechii na przyszłość.

Paweł Dawidowicz Paweł Dawidowicz Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta

4. Paweł Dawidowicz (2 mecze, 70 minut)

Zadebiutował w ekstraklasie w ostatniej chwili (w meczu 29. kolejki z Zagłębiem Lubin) i tak naprawdę ciężko go ocenić. Jednak ponieważ w spotkaniu z Górnikiem Zabrze pokazał się z niezłej strony na pozycji środkowego obrońcy, postanowiliśmy umieścić go na 4. miejscu.

Ciężko przewidywać, że już w przyszłym sezonie stanie się podstawowym zawodnikiem zespołu, gdyż 18-latek na newralgicznej pozycji stopera to na całym świecie wielka rzadkość. Ale swoje szanse powinien dostać, na pewno warto mu się przyglądać.

Przy piłce Kacper Łazaj Przy piłce Kacper Łazaj Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta

5. Kacper Łazaj (11 meczów, 225 minut, jeden gol)

Jeszcze nie ma nawet 18 lat i w meczach ekstraklasy było to widoczne. Prezentował typowo juniorską piłkę, choć kilka razy udało mu się błysnąć. Przede wszystkim zdobył w meczu z Ruchem Chorzów zwycięską bramkę (zobacz TUTAJ), miał również udział w akcji, po której Lechia wywalczyła rzut karny w wyjazdowym meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała.

Ogólnie jednak nie dał się specjalnie zapamiętać, a w rundzie wiosennej zaliczył tylko cztery króciutkie epizody. Jaka będzie jego przyszłość w tej chwili trudno zawyrokować, ale jeśli nie uczyni znacznych postępów, w przyszłym sezonie może mieć kłopot z miejscem nawet w szerokim składzie zespołu.

Damian Kugiel (z lewej) Damian Kugiel (z lewej) Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Niesklasyfikowany - Damian Kugiel (3 mecze, 32 minuty)

Bardzo trudno ocenić zawodnika, który w trzech meczach spędził na boisku zaledwie 32 minuty. Dlatego powstrzymamy się z tym do przyszłego sezonu, kiedy Kugiel (na zdjęciu z lewej) powinien dostać więcej szans gry. Na razie na plus zapisać można mu fakt, że każde jego wejście dawało zespołowi impuls do walki - dwukrotnie wchodził w momencie gdy zespół przegrywał i za każdym razem Lechia strzelała w końcówce bramki.

Niedawno przedłużył kontrakt z klubem do czerwca 2017 roku.