Sport.pl

Odkrywcy perełek czy kolekcjonerzy 'szrotu'? Jak na rynku transferowym radzili sobie trenerzy Lechii Gdańsk?

Przed nowym trenerem Lechii Gdańsk Michałem Probierzem zadania zbudowania drużyny na nowy sezon ekstraklasy. Do zrealizowania tego celu szkoleniowcowi biało-zielonych nieodzowne będą transfery i sprowadzenie do Gdańska nowych piłkarzy. Czy w kwestii ruchów kadrowych trener Probierz będzie bardziej skuteczniejszych od swoich poprzedników na ławce trenerskiej Lechii? Trojmiasto.sport.pl jak z transferami radzili sobie poprzedni szkoleniowcy gdańskiego zespołu.

Jacek Zieliński

Zieliński do Lechii trafił w zasadzie tuż przed rozpoczęciem sezonu 2008/2009, kiedy w trybie awaryjnym zastąpił na ławce trenerskiej zwolnionego Dariusza Kubickiego. W spadku po Kubickim Zieliński dostał sprowadzonych dwóch Chorwatów - Frane Cacicia i Borisa Radovanovicia, którzy są jednymi z największych niewypałów transferowych w najnowszej historii klubu. Sam "Zielek" do Lechii sprowadził Marko Bajicia, Krzysztofa Bąka, Petera Cvirika, Marcina Kaczmarka, Macieja Kowalczyka, Sebastiana Małkowskiego, Arkadiusza Mysonę, Bena Starostę, Łukasza Surmę, Piotra Trafarskiego i Jakuba Zabłockiego. Z tego grona do chwili obecnej w Lechii ostali się jedynie Bąk i Małkowski i oba te nazwiska można uznać za transfery "trafione". Podobnie jak Marcin Kaczmarek i Łukasz Surma, którzy dodali biało-zielonym dużo jakości. Pozostali piłkarze, jak Kowalczyk, Bajić, Cvirik czy Mysona mieli swoje lepsze momenty, ale były to jedynie przebłyski. Zaś zupełnym nieporozumieniem okazał się być pobyt w Gdańsku Starosty, Trafarskiego i Zabłockiego, którzy kompletnie w Lechii zawiedli.

TOmasz Kafarski TOmasz Kafarski Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

Tomasz Kafarski

Następca Zielińskiego w gdańskim klubie pracował najdłużej, stąd też i liczba sprowadzonych do Lechii zawodników jest całkiem pokaźna. Za kadencji Kafarskiego, który trenerem biało-zielonych był w latach 2009-2011 gdański klub pozyskał aż dwudziestu piłkarzy. Byli to: Vytautas Andriuskevicius, Fred Benson, Michał Buchalik, Bedi Buval, Tomasz Dawidowski, Deleu, Lewon Hajrapetjan, Rafał Janicki, Sergejs Kożans, Olegs Laizans, Ivans Lukjanovs, Mateusz Machaj, Paweł Nowak, Jakub Popielarz, Kamil Poźniak, Aleksandr Sazankow, Josip Tadić, Abdou Razack Traore, Luka Vucko i Marek Zieńczuk.

Na plan pierwszy spośród wszystkich tych nazwisk wysuwa się rzecz jasna Traore, którego sprowadzenie do Lechii to niewątpliwy sukces transferowy Kafarskiego. Burkińczyk wyrósł na prawdziwą gwiazdę nie tylko Lechii, ale i całej ekstraklasy.

A co z pozostałymi? Tutaj o "trafione" zakupy Kafarskiego już trudniej. Wśród tych, którzy sprawdzili się w Lechii wymienić można jeszcze Deleu, Lukjanovsa czy Nowaka, ale pozostali piłkarzy Lechii nie podnieśli znacząco jej poziomu sportowego. Kompletne "wtopy" Kafarskiego to sprowadzenie do Gdańska Sazankowa, Poźniaka czy Tadicia. Ten pierwszy przez większą część swojego pobytu w Lechii był kontuzjowany, zaś Poźniak i Tadić swoim poziomem zupełnie nie przystawali do wymagań stawianych przez ekstraklasę.

Paweł Janas

Janas był w Lechii krótko, bo zaledwie w rundzie wiosennej sezonu 2011/2012, ale w tym czasie zdążył sprowadzić do klubu sześciu piłkarzy - Piotra Grzelczaka, Bartosza Kanieckiego, Jakuba Koseckiego, Sebastiana Maderę, Patryka Tuszyńskiego oraz Jakuba Wilka. Co by nie mówić o Janasie, to połowa jego transferów zdała egzamin. Madera, Kosecki i Wilk byli czołowymi postaciami zespołu i dzięki ich grze biało-zieloni utrzymali się w ekstraklasie. Słabiej na ich tle wypada Kaniecki, który swoją szansę dostał dopiero w kolejnych rozgrywkach, gdy Janasa w klubie już nie było. Swoich skrzydeł w Lechii nie rozwinęli zupełnie Grzelczak i Tuszyński, którzy zostali z klubu wypożyczeni do Polonii Warszawa (Grzelczak) i Sandecja Nowy Sącz (Tuszyński).

Bogusław Kaczmarek

Były już szkoleniowiec biało-zielonych w minionym sezonie sprowadził do Lechii 12 piłkarzy. Byli to: Andreu, Jarosław Bieniuk, Piotr Brożek, Paweł Buzała, Damian Garbacik, Mateusz Górka, Christopher Oualembo, Mohammed Rahoui, Grzegorz Rasiak, Ricardinho, Julian Ripoli i Wojciech Zyska. Z tej gromady dla Lechii pożyteczni okazali się Bieniuk i Ricardinho, którzy byli pewniakami w pierwszym składzie zespołu. Dobre momenty, ale tylko momenty mieli w końcówce sezonu Rasiak i Oualembo, w niektórych spotkaniach z korzystnej strony prezentował się Buzała, zaś Zyska i Garbacik to dopiero inwestycja na przyszłość. Kompletne niewypały to Brożek, Rahoui, Ripoli i Andreu. Z perspektywy sezonu można uznać, że pozyskanie całej czwórki było porażką transferową "Boba", bo Rahoui, Ripoli i Andreu nie mieli dość piłkarskich argumentów, by przebić się do składu Lechii, zaś Brożek grał dlatego, że w zespole nie było wartościowych zmienników.

Więcej o: