Sport.pl

Drugi zespół to nie koniec świata, czyli jak radzili sobie piłkarze Lechii po zsyłce do rezerw

Po ostatnim meczu z Piastem Gliwice trener Lechii Gdańsk Michał Probierz przesunął do zespołu rezerw Piotra Wiśniewskiego. To nie pierwszy taki przypadek w ostatnich latach. Trojmiasto.sport.pl przeanalizowało jak na tą swoistą zsyłkę reagowali poszczególni piłkarze i kto zdołał wrócić do pierwszego zespołu.
Piotr Wiśniewski Piotr Wiśniewski Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta

Piotr Wiśniewski

Wiśniewski miał wielu poprzedników. Do drugiego zespołu przesuwali swoich podopiecznych i Tomasz Kafarski i Paweł Janas i Bogusław Kaczmarek. Niektórzy z nich już do pierwszej drużyny nie wrócili, ale są też pozytywne przykłady. Jeden z nich zsyłkę do rezerw zaliczył nawet dwa razy, a dziś jest jednym z najlepszych piłkarzy zespołu.

Deleu Deleu Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Deleu

Brazylijczyk to wyjątkowy przykład cierpliwości i profesjonalizmu zarazem. Po raz pierwszy do zespołu rezerw odesłany został przez trenera Tomasza Kafarskiego w sezonie 2011/12. Było to pokłosie kompromitującej porażki w Pucharze Polski z III-ligową Limanovią, a także przegranego kilka dni później meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Deleu został jednym z kozłów ofiarnych. Do pierwszego zespołu po niemal dwóch miesiącach przywrócił go dopiero następca Kafarskiego Rafał Ulatowski.

Brazylijczyk nie miał również łatwo w poprzednim sezonie z Bogusławem Kaczmarkiem. "Bobo" przekonał się do niego dopiero po kilku miesiącach pracy w klubie, wcześniej Deleu musiał odczekać swoje w zespole rezerw i Młodej Ekstraklasy. Nie stroił fochów, nie marudził, tylko robił swoje i kiedy wreszcie wrócił do pierwszego składu, z miejsca stał się wyróżniającym zawodnikiem zespołu. I do o dziś ma pewny plac w wyjściowej "jedenastce".

Kamil Poźniak

Drugi z kozłów ofiarnych pamiętnej porażki z Limanovią. Tyle tylko, że Poźniak od początku swojej przygody z Lechią spisywał się fatalnie i była to niejako naturalna konsekwencja tego stanu rzeczy. Po przesunięciu do zespołu rezerw już się w Lechii nie odnalazł. Zaliczył jeszcze tylko dwa krótkie epizody w ekstraklasie i z końcem sezonu 2011/12 pożegnał się z gdańskim klubem. Najpierw trafił do ŁKS Łódź, a obecnie jest piłkarzem GKS Bełchatów.

Vytautas Andriuskevicius Vytautas Andriuskevicius Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Vytautas Andriuskevicius

Podobnie jak Deleu również dwukrotnie był zsyłany do zespołu rezerw. Najpierw na początku rundy wiosennej sezonu 2011/12 przez trenera Pawła Janasa, który wściekł się na Litwina za postawę w meczu z ŁKS Łódź. Andriuskevicius jeszcze w pierwszej połowie złapał dwie głupie żółte kartki i drużyna Lechii przez niemal godzinę musiała radzić sobie w "10".

Do pierwszego zespołu przywrócił go Bogusław Kaczmarek, ale szybko pożałował swojej decyzji. Już w drugim meczu po powrocie, Litwin popełnił koszmarny błąd w meczu z Piastem Gliwice, który zakończył się stratą gola i już na dobre wylądował w rezerwach. Z czasem został usunięty nawet z drugiego zespołu i musiał szukać sobie nowego klubu. Wylądował w szwedzkim Djurgarden.

Josip Tadićw barwach Lechii do siatki rywala trafił raz. W sparingu... Josip Tadićw barwach Lechii do siatki rywala trafił raz. W sparingu... Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Josip Tadić

Jedna z największych pomyłek transferowych ostatnich lat. Chorwat zakontraktowany pod koniec letniego okienka sezonu 2011/12 okazał się kompletnym niewypałem. Za kadencji trenera Kafarskiego (oraz krótkiej przygody trenera Ulatowskiego) grał regularnie w ekstraklasie, ale w jedenastu meczach ani razu nie trafił do siatki rywali.

Po przyjściu Pawła Janasa, Tadić ekstraklasowej murawy już nie powąchał. Zresztą w rezerwach też zaliczył tylko jeden mecz i ewakuował się z Polski. Trafił do Australii, a obecnie reprezentuje barwy chorwackiego NK Zadar, dokąd jest wypożyczony z HNK Rijeka.

Marko Bajić

Serb, choć grał bardzo nierówno, przez kilka sezonów był dość ważnym ogniwem Lechii. Sytuacja zmieniła się wraz z przyjściem do klubu Bogusława Kaczmarka. Bajić od razu trafił do zespołu rezerw, gdzie zresztą po kilku meczach złapał poważną kontuzję. To był jego początek końca w Lechii, a kto wie czy nie w ogóle piłkarskiej kariery. Po rozwiązaniu kontraktu (kwiecień tego roku) Serb do dziś pozostaje bez klubu.

Piotr Grzelczak Piotr Grzelczak Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta

Piotr Grzelczak

Kolejna "ofiara" Bobo Kaczmarka. W sezonie 2012/13 już w rundzie jesiennej częściej grywał w drugim zespole niż w ekstraklasie, zsyłka do rezerw oficjalnie przyklepana została w przerwie zimowej. Grzelczak na rundę wiosenną zdążył wyrwać się do Polonii Warszawa, a do Lechii wrócił wraz z nastaniem ery Michała Probierza. Pod jego skrzydłami "Grzelu" odżył i rozegrał kilka kapitalnych meczów, a towarzyskie spotkanie z Barceloną już na zawsze stanie się jego wizytówką.

Mateusz Machaj Mateusz Machaj Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Mateusz Machaj

To z kolei pierwsza "ofiara" Michała Probierza. Machaj co prawda rozpoczął sezon w wyjściowej "jedenastce", ale potem na długo zniknął ze składu zespołu. W sierpniu został przesunięty do rezerw, gdzie spisywał się naprawdę dobrze i szybko wysłał szkoleniowcowi biało-zielonych sygnały, że ten wciąż może na niego liczyć. Kilka dni temu Machaj wrócił do pierwszego zespołu, teraz czeka na powrót na boiska ekstraklasy.

Więcej o: