Sport.pl

Osiem najgorszych meczów Lechii od momentu powrotu do ekstraklasy [RANKING]

Piłkarze Lechii Gdańsk rozegrali w tym sezonie kilka fatalnych meczów, które przywiodły na myśl najgorsze wspomnienia z ostatnich lat. Trojmiasto.sport.pl stworzyło ranking najgorszych występów biało-zielonych od momentu powrotu do ekstraklasy. Nie uwzględniliśmy w nim meczów Pucharu Polski, zabraknie więc m.in. pamiętnego spotkania z Limanovią.
Abdou Razack Traore (na ziemi) Abdou Razack Traore (na ziemi) Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta

Największe upadki Lechii Gdańsk

Obecny sezon ma solidną reprezentację (dwa mecze), ale najwięcej blamażów Lechia zaliczyła w "mrocznym" sezonie 2011/12. Na 1. miejscu jest jednak pewien mecz z wiosny 2011 roku. Zaczynamy od miejsca 8. i jednego z dwóch spotkań w naszym zestawieniu, które odbyły się w Gdańsku.

Lechia Gdańsk - Piast Gliwice Lechia Gdańsk - Piast Gliwice Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta

8. Lechia - Piast Gliwice 0:1 (sezon 2009/10)

Piast był wówczas jednym z najgorszych zespołów w lidze, ostatecznie zakończył tamten sezon na ostatnim miejscu i spadł z ekstraklasy. Sensacyjne zwycięstwo w Gdańsku (27. kolejka) dawało jeszcze nadzieję na utrzymanie. Przyszło ono gliwiczanom bez większego trudu, gdyż Lechia zagrała słabiutko. W naszej relacji pisaliśmy: "Brak dokładności, pomysłu na rozegranie akcji i - tradycyjnej dla Lechii - determinacji spowodowały, że mało kto poznawał gdański zespół. Lechia dominowała, jednak jej ataki albo były kompletnie nieprzemyślane, albo skutecznie rozbijane przez defensywę gości". Co ciekawe w tejże defensywie grał wówczas niejaki Kamil Glik (na zdjęciu z prawej, obok Tomasz Dawidowski). A zwycięską bramkę zdobył dla Piasta w 39 minucie Bartosz Iwan.

To spotkanie okazało się świetną pożywką dla wyznawców spiskowej teorii dziejów. Sezon wcześniej grający o "pietruszkę" Piast, ewidentnie odpuścił bowiem walczącej o utrzymanie Lechii mecz ostatniej kolejki rozgrywany w Gliwicach. Teraz miał nastąpić rewanż. To oczywiście tylko football-fiction, co nie zmienia faktu, że biało-zieloni zagrali beznadziejne spotkanie.

Pomocnik ŁKS Wojciech Łobodziński (z lewej) Pomocnik ŁKS Wojciech Łobodziński (z lewej) Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta

7. ŁKS Łódź - Lechia 0:0 (sezon 2011/12)

Jeden z dwóch meczów w naszym zestawieniu, który nie zakończył się porażką Lechii. Jednak warto przypomnieć, że ŁKS był już wówczas jedną nogą w grobie, a w rundzie wiosennej funkcjonował na zasadzie pospolitego ruszenia.

To był drugi mecz na ławce trenerskiej Lechii trenera Pawła Janasa i zdecydowanie najgorszy w jego krótkiej przygodzie z gdańskim klubem. Negatywnym bohaterem spotkania był Litwin Vytautas Andriuskevicius, który już w pierwszej połowie opuścił boisko za dwie żółte kartki i w efekcie czerwoną. Co ciekawe wcale nie musiało do tego dojść. - Chciałem zdjąć Andriuskeviciusa z boiska jeszcze w trakcie pierwszej połowy. Strefa rozgrzewkowa na stadionie ŁKS-u jest jednak bardzo oddalona od ławki rezerwowych. Kiedy kierownik drużyny poszedł zawołać innego piłkarza na zmianę [był nim Ivans Lukjanovs], wtedy Litwin wyleciał z boiska - tłumaczył po spotkaniu szkoleniowiec Lechii. I chyba najlepiej podsumował występ swojego zespołu. To była jedna wielka groteska.

6. Podbeskidzie Bielsko-Biała - Lechia 1:0 (sezon 2011/12)

Ten mecz był jednym z gwoździ do trumny trenera Tomasza Kafarskiego. Spotkanie w Bielsku było ostatnim podczas mini-tournee Lechii na południu Polski. Wcześniej biało-zieloni przegrali w Kielcach z Koroną (0:1) i w Pucharze Polski z III-ligową Limanovią (0:1).

W Bielsku dopełnił się czarny tydzień, mimo, że na ratunek wezwano z Gdańska nie będącego w pełni sił Abdou Razacka Traore (nie grał w dwóch wspomnianych meczach). Gwiazda Lechii, podobnie jak cały zespół, spisała się tragicznie, goście nie potrafili w tym meczu oddać nawet pół celnego strzału na bramkę Podbeskidzia. Gospodarze wykorzystali słabość rywala i wygrali dzięki historycznemu trafieniu Piotrowi Malinowskiego (na zdjęciu). Dlaczego historycznemu? Piłkarz ten do tej pory rozegrał w ekstraklasie 89 meczów i zdobył tylko jedną bramkę - właśnie w spotkaniu z Lechią.

Widzew - Lechia 4:1 Widzew - Lechia 4:1 Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta

5. Widzew Łódź - Lechia 4:1 (sezon 2013/14)

Historia najnowsza. Lechia przez 40 minut kontrolowała mecz (prowadziła 1:0), a potem zaliczyła jeden z największych black-outów ostatnich lat. Trzy gole stracone w kilka minut (dwa pod koniec pierwszej połowy, jeden na początku drugiej) kompletnie rozbiły gdański zespół, który po przerwie prezentował się wręcz katastrofalnie. Warto przypomnieć, że w momencie rozgrywania tego spotkaniu Widzew zajmował ostatnie miejsce w tabeli i nie wygrał żadnego z poprzednich siedmiu meczów. Przełamał się, nie jako jedyny, właśnie na Lechii.

4. Polonia Bytom - Lechia 4:1 (sezon 2008/09)

W pierwszym sezonie po powrocie do ekstraklasy Lechia uniknęła wielkich katastrof, poza jednym wyjątkiem - meczem w Bytomiu. Biało-zieloni w pewnym sensie przeszli do historii polskiej piłki, gdyż zostali rozstrzelani przez... lewego obrońcę. Marcin Komorowski (na zdjęciu), bo o nim mowa, popisał się w tym meczu hat-trickiem! To w futbolu prawdziwa anomalia, byt właściwie nieistniejący. Boczny obrońca strzelający w jednym meczu trzy gole, wszystkie z gry - to się zdarza niezwykle rzadko. To były zresztą jedyne bramki Komorowskiego w tamtym sezonie!

Lewy obrońca Polonii w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, zszedł z boiska w 73 min. Kto wie, gdyby został na nim do końca, może strzeliłby kolejne gole? Defensywa Lechii pozwalała bowiem w tym meczu rywalom na bardzo wiele.

Protest kibiców Lechii Gdańsk przeciwko Tomaszowi Kafarskiemu Protest kibiców Lechii Gdańsk przeciwko Tomaszowi Kafarskiemu Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta

3. Lechia - Widzew Łódź 0:0 (sezon 2011/12)

Mecz, który ostatecznie przesądził o zwolnieniu Tomasza Kafarskiego (na zdjęciu sektorówka przygotowana przez kibiców). Było to bardzo smutne, wręcz przygnębiające spotkanie. Zawodnicy obu zespołów dokonali brutalnej profanacji piłki nożnej, przez cały mecz z uporem godnym lepszej sprawy prześcigali się w zagraniach nieudolnych, śmiesznych lub bezsensownych. Jakby brali udział w konkursie pt. "Kto gorzej gra w piłkę?" I choć Lechia tego meczu nie przegrała (w tym konkretnym spotkaniu bramki paść nie miały prawa), zdecydowanie zasłużył on na miejsce na pudle naszego rankingu.

2. Podbeskidzie Bielsko-Biała - Lechia 3:1 (sezon 2013/14)

Świeża historia sprzed kilku dni, nie ma potrzeby przypominać szczegółów tego meczu. Niech za recenzję posłuży cytat z bramkarza Lechii Mateusza Bąka: - Ciężko mi coś powiedzieć po takim spotkaniu, bo jestem bardzo zły, a nie chcę używać słów niecenzuralnych.

Krótko, dosadnie i szczerze.

1. Cracovia - Lechia 3:0 (sezon 2010/11)

To porażka była bolesna nie tylko dlatego, że Lechia zagrała wręcz tragicznie słabo i w Krakowie zwyczajnie się skompromitowała. Ten mecz w sporej mierze odebrał również nadzieję na to, że biało-zieloni przełamią historyczną barierę niemożności i w końcu powalczą w ekstraklasie o najwyższe cele.

Przed tym spotkaniem Lechia zajmowała 3. miejsce w tabeli i miała tylko punkt straty do drugiej Jagiellonii. Cracovia była ostatnia, do przedostatniej Arki traciła cztery punkty. Oba zespoły dzieliła więc przepaść. Tymczasem na boisku jakby zamieniły się one rolami. To gospodarze wystąpili w roli mocarza, bijącego zalęknioną i przestraszoną Lechię. Symbolem nieporadności biało-zielonych był gol Mateusza Klicha (na 2:0), który przelobował Sebastiana Małkowskiego wrzutko-strzałem z ok. 40 m.

Więcej o: