Sport.pl

Lechia zaczyna rundę finałową ekstraklasy. Na nich liczymy najbardziej

W niedzielę meczem z Ruchem Chorzów piłkarze Lechii Gdańsk rozpoczną rywalizację w rundzie finałowej ekstraklasy. Cel biało-zielonych to poprawa ósmego miejsca w tabeli oraz walka o podium ekstraklasy. Trojmiasto.sport.pl wskazuje tych piłkarzy, na których najbardziej liczy w czekających Lechię siedmiu spotkaniach. Czy ci gracze staną się liderami drużyny i poprowadzą gdański zespół do sukcesów?

Mateusz Bąk

Nie boimy się nazywać rzeczy po imieniu. Bąk był w sezonie zasadniczym jednym z najlepszych bramkarzy całej ekstraklasy i nie raz ratował skórę i wynik całego zespołu. A zadanie miał niełatwe, gdyż w niektórych spotkaniach jego koledzy z pola nie sprawiali, by golkiper Lechii był między słupkami bezrobotny. Trener Ricardo Moniz na każdym kroku podkreśla udział Bąka w tym, że Lechia awansowała do górnej ósemki ekstraklasy, kiedy nomen omen wybronił wynik w spotkaniach z Piastem Gliwice i Zagłębiem Lubin na PGE Arenie. Nam przypomina się jeszcze spotkanie z Piastem z rundy jesiennej, gdy "Bączek" dokonywał cudów w bramce biało-zielonych, zapewniając drużynie bezbramkowy remis. Teraz czas, by Bąk potwierdził formę z sezonu zasadniczego w spotkaniach z czołówką ekstraklasy. A że jest w stanie zachować wysoką dyspozycję i złapać piłkę w sytuacjach z gatunku beznadziejnych, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Poza tym bramkarz Lechii to silna wyrazista osobowość, dlatego Bąk może być liderem nie tylko na boisku, ale i w szatni. I gdy będzie trzeba, odpowiednio zmotywuje swoich kolegów, by ci zostawili maksimum zdrowia i umiejętności na murawie dla dobra biało-zielonych.

Nikola Leković Nikola Leković Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Nikola Leković

Takiego lewego obrońcy w gdańskim zespole nie było od dawna. Pewny w odbiorze piłki, nie dający się wyprowadzić w pole przez napastników i skrzydłowych, dobrze antycypujący ruchy rywala. Nieustępliwy, szybki, z dobrą wydolnością, z dryblingiem i umiejący włączyć się do akcji ofensywnych. Co prawda z jego akcji oskrzydlających póki co niewiele wynikło (Leković zaliczył jedną asystę), ale niewątpliwie w lewym korytarzu boiska Leković robi dużo pożytecznej roboty. Jeśli w rundzie finałowej ktoś ma być ostoją gdańskiej defensywy to my stawiamy właśnie na tego piłkarza, który ze wszystkich defensorów Lechii wydaje się być najpewniejszym i z jego strony grozi najmniejsze ryzyko popełnienia błędu.

Maciej Makuszewski Maciej Makuszewski Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Maciej Makuszewski

Duży potencjał techniczny i szybkościowy, z którego póki co Makuszewski pokazał jeszcze niewiele. Niemniej jednak, jeśli w którymś ze spotkań zajdzie potrzeba, by to jeden zawodnik zdecydował się na niekonwencjonalną akcję, zakończoną precyzyjnym uderzeniem, to na myśl przychodzi właśnie on. To jeden z niewielu piłkarzy w Lechii, który potrafi "zrobić coś z niczego" i samemu przesądzić o wyniku spotkania. Jak sam podkreśla, jego ambicją jest bycie liderem drużyny, dlatego w czekających gdańszczan siedmiu meczach ma okazję pokazać, że na deklaracjach jego zapewnienia się nie kończą.

Lechia - Jagiellonia 1:1. Z prawej Zaur Sadajew Lechia - Jagiellonia 1:1. Z prawej Zaur Sadajew fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta

Zaur Sadajew

- W teorii Zaur jest świetnym napastnikiem. Tylko dlaczego nie strzela goli? - zastanawia się trener Moniz. My też zadajemy sobie to pytanie, bo Czeczen ma wszystko co potrzeba do tego, by w naszej ekstraklasie strzelać bramkę za bramką. Z przyjemnością patrzy się z jaką łatwością porusza się Sadajew z piłką przy nodze, jak mija rywali niczym slalomowe tyczki, ale im bliżej bramki tym gorzej. Napastnikowi Lechii z trudem przychodzi podjęcie właściwej decyzji - czy strzelać czy podawać. Wierzymy jednak, że okres treningów z Monizem pozytywnie wpłynął na Sadajewa i ten w rundzie finałowej wreszcie odnajdzie drogę do bramki. I to nie raz.

Lechia - Jagiellonia 1:1. Paweł Dawidowicz (z prawej) Lechia - Jagiellonia 1:1. Paweł Dawidowicz (z prawej) fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta

Paweł Dawidowicz

Ta kandydatura jest mocno kontrowersyjna, bo w ostatnich meczach Dawidowicz raczej dawał się pokazać ze swojej gorszej piłkarskiej strony. Dlatego najbliższe siedem meczów to dla "Hieny" pole do pokazania raz jeszcze, że to bardzo utalentowany piłkarz, który mimo młodego wieku jest w stanie pokierować grą całej drużyny (tego wymaga od niego Ricardo Moniz). Dla Dawidowicza będzie to też okazja, by z przytupem pożegnać się z polską ekstraklasą, z której po zakończeniu sezonu na przenieść się do Benfiki Lizbona.

Ricardo Moniz Ricardo Moniz fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta

Ricardo Moniz

To, jak w najbliższych siedmiu meczach zaprezentuje się Lechia będzie w dużym stopniu zależało też od jej trenera. Moniz często podkreśla, że jego gracze mają w sobie uśpiony duży potencjał i jego zadaniem jest wyzwolić w nich tę pozytywną energię, która pchnie piłkarzy do osiągania sukcesów. Jeśli uda mu się sprawić, że Marcin Pietrowski będzie w stanie przeprowadzić akcję a la Leo Messi, a Piotr Grzelczak odnajdzie w sobie pierwiastek Zinedina Zidana, wówczas Lechię naprawdę stać na znalezienie się na podium ekstraklasy. Holender podjął się naprawdę trudnej misji wprowadzenia biało-zielonych do Ligi Europy, ale widząc jego entuzjazm jesteś skłonni mu zaufać. Czy Moniz będzie w Lechii drugim Leo Beenhakkerem i pokaże, że w gdańskim zespole są piłkarze zdolni wznieść się na słynny international level? Trzymamy kciuki.

Więcej o: