Lechia skrzywdzona nie tylko z Legią. Największe sędziowskie pomyłki na niekorzyść gdańskiego zespołu

W ostatnim meczu z Legią Warszawa sędzia Mariusz Złotek popełnił dwie duże pomyłki na niekorzyść Lechii, przez co biało-zieloni przegrali mecz 0:1. W ostatnich sezonach takich przypadków było więcej. Trojmiasto.sport.pl przypomina najbardziej ewidentne sędziowskie wpadki, które krzywdziły gdański zespół.
5. kolejka. GKS - Lechia 1:0. Buzała i Sapela 5. kolejka. GKS - Lechia 1:0. Buzała i Sapela Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta

sezon 2010/11, GKS Bełchatów - Lechia 1:0

W tym spotkaniu w niezrozumiały wręcz sposób mylił się sędzia Mirosław Górecki oraz jego asystenci. Najpierw jeszcze przy stanie 0:0 w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Paweł Buzała (na zdjęciu), ale liniowy nie wiedzieć czemu zasygnalizował pozycję spaloną napastnika Lechii. W momencie podanie "Buzi" miał przed sobą aż dwóch obrońców, jednego z nich o dobre kilka metrów (na filmiku od 5:38).

Jeszcze większą pomyłkę sędzia Górecki popełnił w końcówce meczu. Ten sam Buzała został w polu karnym wycięty równo z trawą przez Marcina Drzymonta, ale gwizdek arbitra milczał (na filmiku od 6:35). Jakim cudem nie dostrzegł on faulu, doprawdy trudno zrozumieć.

Sędzia Szymon Marciniak Sędzia Szymon Marciniak Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

sezon 2010/11, Wisła Kraków - Lechia 5:2

Mecz sędziował Szymon Marciniak (na zdjęciu), który nie ustrzegł się dwóch poważnych pomyłek mających wielki wpływ na wynik spotkania. Najpierw przy stanie 1:0 dla Lechii, nie podyktował rzutu karnego za ewidentny faul Gordana Bunozy na Krzysztofie Bąku (na filmiku od 0:26).

Z kolei na początku drugiej połowy przy stanie 1:1, uznał bramkę strzeloną przez Radosława Sobolewskiego, choć chwilę wcześniej na spalonym był aktywnie uczestniczący w akcji Bunoza (na filmiku od 1:10).

Te dwie sytuacje wyraźnie podcięły skrzydła lechistom, natomiast napędziły wiślaków, którzy ostatecznie wygrali mecz wysoko. Ale gdyby sędzia Marciniak nie popełnił dwóch kluczowych pomyłek, przebieg spotkania mógłby być zupełnie inny.

Sergejs Kożans (w środku) Sergejs Kożans (w środku) Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta

sezon 2010/11, Lechia - Korona Kielce 0:1

Tym razem nie popisał się Robert Małek, a właściwie jeden z jego asystentów. W akcji, po której jedyną bramkę meczu zdobył Maciej Korzym (na zdjęciu), na wyraźnym spalonym był asystujący mu Maciej Tataj. Małek puścił akcję, a za chwilę padł gol dla Korony.

sezon 2010/11, Widzew Łódź - Lechia 1:0

To był dla walczącej o europejskie puchary Lechii niezwykle ważny mecz. Już w 4 minucie prowadzenie dla Widzewa uzyskał Piotr Grzelczak, ale potem biało-zieloni mieli wiele sytuacji do zdobycia wyrównującego gola. Jednego, prawidłowego, nawet strzelili, jednak wyraźnie pechowy dla Lechii Szymon Marciniak go nie uznał. Bramkę zdobył Marko Bajić (na zdjęciu), tyle, że sędzia asystent zasygnalizował pozycję spaloną serbskiego pomocnika. Jak pokazały powtórki, w momencie podania był on w jednej linii z obrońcami (na filmiku od 3:55).

sezon 2013/13, Cracovia - Lechia 2:1

W końcówce meczu przy stanie 1:1 w polu karnym Lechii doszło do starcia Dawida Nowaka oraz Deleu. Napastnik Cracovii bez kontaktu z rywalem wyłożył się jak długi w polu karnym, faulu w tej sytuacji nie było na pewno. Jednak sędzia Sebastian Jarzębak nie tylko podyktował "jedenastkę", ale pokazał również obrońcy Lechii czerwona kartkę (na zdjęciu). Milos Kosanović wykorzystał rzut karny i zapewnił swojemu zespołowi wygraną 2:1. Cała sytuacja TUTAJ.

Niedługo potem arbiter z Bytomia został relegowany z ekstraklasy i dziś sędziuje na boiskach I ligi.

Więcej o: