Sport.pl

To ci sami piłkarze, co kilka tygodni temu? Niemożliwe. Kto zrobił największy postęp u Ricardo Moniza?

Od momentu podjęcia pracy w Lechii Gdańsk Ricardo Moniz odmienił oblicze biało-zielonych. Z przeciętnej drużyny środka tabeli uczynił zespół, który jest poważnym kandydatem do gry w europejskich pucharach. Kto na przyjściu Holendra do Lechii skorzystał najbardziej? Trojmiasto.sport.pl przedstawia piłkarzy, którzy zrobili największy postęp u trenera Moniza.

Rafał Janicki

Środkowy obrońca Lechii systematycznie się rozwija i już u Michała Probierza był ważnym ogniwem w formacji defensywnej. Wcześniej Janicki był jednak traktowany jako "ten drugi" w parze stoperów, a kierowanie linią obrony powierzano w ręce bardziej doświadczonych Sebastiana Madery czy Jarosława Bieniuka. U Moniza Janicki wyrósł na lidera defensywy biało-zielonych i spisuje się tam bez większego zarzutu, umiejętnie kierując poczynaniami piłkarzy zabezpieczających drogę do bramki Lechii. Gra odpowiedzialnie i nie panikuje w groźnych sytuacjach. Pracuje również nad dokładnością w rozegraniu piłki od tyłu i co raz rzadziej zdarza mu się wykopywać ją byle dalej od własnego pola karnego.

Paweł Dawidowicz w barwach Lechii Gdańsk Paweł Dawidowicz w barwach Lechii Gdańsk Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta

Paweł Dawidowicz

Jego "związek" z Monizem rozpoczął się od burzy, bowiem szkoleniowiec Lechii nie był zadowolony z jego wyjazdu na testy medyczne do Benfiki Lizbona. Rozkojarzony zamieszaniem wokół transferu do Portugalii Dawidowicz miał potem kłopoty z wskoczeniem na swój dobry poziom, popełniał wręcz szkolne błędy (vide podanie do Aleksandra Kwieka w meczu z Zagłębiem Lubin, które rywal zamienił na bramkę) i Moniz musiał mu schłodzić głowę, sadzając piłkarza na ławce rezerwowych. Spokojna praca z holenderskim trenerem pozwoliła Dawidowiczowi na powrót do dobrej dyspozycji, a co więcej na całkiem przyzwoite odnalezienie się na pozycji środkowego obrońcy. W trzech ostatnich spotkaniach 19-latek wystąpił właśnie na środku obrony i zebrał po nich mnóstwo pochlebnych recenzji. Jego ostatnie spotkania bacznie śledzi selekcjoner reprezentacji Polski Adam Nawałka, który wróży mu świetlaną karierę i zapewne niedługo będzie chciał go sprawdzić w dorosłej kadrze narodowej.

Piotr Grzelczak

"Człowiek-wolej" ze swoich umiejętności zdobywania goli strzałami z powietrza znany był jeszcze przed przyjściem Moniza do Lechii. I również pod skrzydłami Holendra Grzelczak doskonali sztukę uderzeń na bramkę bez przyjęcia. Warto jednak zwrócić uwagę na to, jaki postęp ten piłkarz zrobił w grze defensywnej. Jeszcze nie tak dawno po stracie piłki jego powroty do obrony były praktycznie niespotykane (dla przykładu zachowanie Grzelczaka w meczu z Cracovią). Teraz dostrzeżenie walczącego Grzelczaka pod własnym polem karnym nie jest niczym zaskakującym. Skrzydłowy Lechii zdecydowanie poprawił umiejętność odbioru piłki rywalowi i coraz lepiej współpracuje na lewej stronie boiska z Nikolą Lekoviciem, asekurując Serba, gdy ten włącza się do akcji ofensywnej.

Maciej Makuszewski

Niby to wciąż ten sam piłkarz, co u trenera Probierza, ale jednak inny. Tak samo szybki i zwrotny, ze zmysłem do gry kombinacyjnej, ale dużo skuteczniejszy. Za kadencji Moniza Makuszewski strzelił już trzy gole - z Piastem Gliwice, Zagłębiem i Pogonią Szczecin. W jego przypadku zdecydowało dotarcie Moniza do głowy Makuszewskiego - skrzydłowy Lechii już nie boi się grać indywidualnie i kończyć akcji strzałami. A wcześniej bywało z tym różnie.

Pogoń Szczecin - Lechia Gdańsk 0:2. Zaur Sadajew Pogoń Szczecin - Lechia Gdańsk 0:2. Zaur Sadajew Fot. Łukasz Wądołowski / Agencja Gazeta

Zaur Sadajew

Niektórzy już stawiali na nim krzyżyk i odsyłali z powrotem do Tereka, także my w trojmiasto.sport.pl byliśmy zdegustowani jego nieskutecznością i włączyliśmy Czeczena do niechlubnego "klubu biało-zielonych antysnajperów". Moniz popracował jednak z Sadajewem na treningach i teraz zaczyna zbierać tego owoce, czyli trzy gole napastnika Lechii w dwóch spotkaniach z Pogonią i Lechem Poznań. W czym tkwi tajemnica pozytywnej odmiany Sadajewa? - Do tej pory grał za dużo tyłem do bramki, w czym jest bardzo dobry, teraz w końcu zaczął grać również przodem do niej. Dzięki temu ma więcej sytuacji do zdobycia gola i w końcu jest skuteczny. Duży plus dla niego, że zostaje po treningach, naprawdę dużo pracujemy nad tym, żeby w końcu zaczął strzelać bramki - przekonuje trener biało-zielonych.

Marcin Pietrowski

Jak sam podkreśla u Probierza czuł się niemal jak piąte koło u wozu. Odżył dopiero u Moniza, który dostrzegł jego wysoką formę. Gdy była potrzeba, zagrał na prawej obronie i w spotkaniach z Zagłębiem i Śląskiem Wrocław był dla rywali zaporą nie do przejścia. Później wrócił na swoją nominalną pozycję defensywnego pomocnika i w środku pola staje się coraz większym suwerenem. Dobrze odnajduje się we współpracy ze Stojanem Vranjesem i w swoich poczynaniach nie ogranicza się jedynie do destrukcji, ale angażuje również w kreowanie gry ofensywnej. Nam coraz bardziej przypomina Łukasza Surmę, z jego najlepszego okresu pobytu w Lechii. Wówczas Surma musiał "podstemplować" niemal każdą akcję zespołu - czy to w ataku, czy w defensywie. Takim ogniwem zaczyna być w Lechii Pietrowski - dobrze reguluje tempo gry i ma całkiem ciekawe podanie otwierające akcję zaczepną drużyny.

Więcej o: