Sport.pl

Co wiemy o Lechii na tydzień przed ligą? [PIĘĆ RZECZY]

Mecze z wymagającymi rywalami z zagranicy - Apoelem Nikozja i Panathinaikosem Ateny - zamknęły okres przygotowawczy Lechii Gdańsk przed startem nowego sezonu ekstraklasy. Jak na tydzień przed rozpoczęciem ligowej rywalizacji prezentują się biało-zieloni? Gdzie są jej słabe i mocne strony? Jak spisują się nowi zawodnicy? Oto raport przygotowany przez trojmiasto.sport.pl
Bramkarz Lechii Dariusz Trela Bramkarz Lechii Dariusz Trela Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta

Trela pewniakiem nie jest

Sprowadzony z Piasta Gliwice bramkarz miał być w Lechii absolutnym numerem jeden i bez trudu wywalczyć sobie miejsce w podstawowym składzie biało-zielonych. Tym bardziej, że w swojej poprzedniej drużynie Trela dał się poznać, jako golkiper o dużych umiejętnościach i to w dużej mierze dzięki jego interwencjom Piast w sezonie 2012/2013 zajął w lidze czwarte miejsce i miał okazję gry w europejskich pucharach.

Póki co jednak Treli sporo jeszcze brakuje do optymalnej formy. W jego zachowaniu w bramce widać często brak zdecydowania i pewności, czy wyjść do piłki, czy zostać na linii. Stosunkowo często nowy golkiper Lechii ratuje się piąstkowaniem piłki, zamiast ją łapać i zdarzają mu się także tzw. "puste przeloty", kiedy w ogóle nie jest w stanie sięgnąć lecącej w polu karnym piłki.

Popełniane przez Trelę pomyłki to jednak nie tylko jego wina, gdyż formacja defensywna biało-zielonych również nie jest doskonała i zdarza jej się "wsadzić na konia" swojego bramkarza, np. poprzez źle ustawioną pułapkę ofsajdową (tak padł drugi gol dla Apoelu).

Wiadomo jednak, że Trela, przynajmniej na początku sezonu, będzie miał pewne miejsce w wyjściowej jedenastce, gdyż jego najpoważniejszy konkurent, czyli Mateusz Bąk, musi dojść do siebie po kontuzji złamania kości jarzmowej i nadrobić treningowe zaległości. Być może pewność, że jak na razie nowy golkiper ma niepodważalną pozycję sprawi, iż Trela w miarę szybko dojdzie do swojej wysokiej formy.

Prezentacja Lechii Gdańsk. Tiago Valente Prezentacja Lechii Gdańsk. Tiago Valente fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta

Valente bez szału

Po odejściu Pawła Dawidowicza, Sebastiana Madery i Krzysztofa Bąka oraz zakończeniu kariery przez Jarosława Bieniuka, w Lechii na gwałt szukano wartościowego środkowego obrońcy, który stworzy parę z Rafałem Janickim. Gdańszczanie zdecydowali się sprowadzić Tiago Valente - Portuglaczyka z doświadczeniem z gry w Lidze Europy (występował w niej w barwach Pacos de Ferreira). Valente do drużyny dołączył dopiero 2 lipca i siłą rzeczy w spotkaniach z Apoelem i Panathinaikosem nie mógł być wyróżniającym się graczem linii defensywnej biało-zielonych.

Jednak podawania piłki pod nogi rywalom czy prostego wykopywania jej w aut nie można usprawiedliwić brakiem zgrania z kolegami. Widać wyraźnie, że Valente wirtuozem techniki nie jest, demonem szybkości podobnie, a wyprowadzenie piłki od tyłu to w jego wykonaniu podanie do najbliżej stojącego partnera. Nam Portugalczyk w wielu aspektach przypomina Lukę Vućko, który grał w Lechii w 2011 i 2012 roku. Z nim biało-zieloni oszałamiających rezultatów nie osiągnęli. Czy Valente zdoła w najbliższym czasie wspiąć się półkę, albo i dwie, wyżej niż sympatyczny Chorwat? Mimo jego nienajlepszego początku przygody z Lechią, my wierzymy, że tak.

Pierwszy trening Lechii Gdańsk pod wodzą Joaquima Machado Pierwszy trening Lechii Gdańsk pod wodzą Joaquima Machado Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

"Maki" i Pawłowski dodają skrzydeł

Takiej pary skrzydłowych w Lechii nie było od dawna. Chyba od końcówki sezonu 2011/2012, kiedy na prawej i lewej stronie boiska biegali jeszcze Jakub Wilk i Jakub Kosecki. Ci dwaj piłkarze byli wówczas najgroźniejszą bronią biało-zielonych w ofensywie. W nowym sezonie skrzydłowi Lechii znów mogą siać spustoszenie pod bramką rywali i to w jeszcze większym stopniu niż Kosecki z Wilkiem.

Makuszewski to typowy szybkobiegacz, który jest w stanie uciec rywalowi na kilku metrach i wybiec sam na sam z bramkarzem, celnie dośrodkować, lub uderzyć z dystansu (a strzelać umie, co udowodnił już w poprzednim sezonie, czy choćby w spotkaniu z Panathinaikosem). Coraz lepiej układa mu się współpraca z Zaurem Sadajewem i ta dwójka często szuka siebie nawzajem przed, bądź już w polu karnym przeciwnika. Sam "Maki" podkreśla, że w nowych rozgrywkach chce zdobyć 10 goli i mieć także 10 asyst. Jeśli od początku sezonu będzie prezentować taki styl gry i podobną skuteczność, co przeciwko zespołowi z Grecji, to z realizacją celu nie powinien mieć problemów.

 

09.07.2013 Cojnice , mecz sparingowy Lechia Gdansk kontra Apoel Nikozja fot. Rafal Malko/Agencja Gazeta   Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta

 

Bartłomiej Pawłowski to gracz o innej charakterystyce niż Makuszewski. On nie bazuje na szybkości, a na swoim wyszkoleniu technicznym, które stoi u niego na świetnym poziomie. 21-latek umie wyprowadzić w pole przeciwnika lub dwóch i dzięki temu wykreować groźną sytuację pod bramką zespołu rywala. Co więcej, umiejętnie potrafi zdublować pozycję środkowego napastnika i wie, po co wbiega w pole karne. W taki sposób zdobył gola w spotkaniu z Panathinaikosem (w tym samym meczu Pawłowski miał jeszcze jedną tego typu sytuację, podobnie jak przeciwko Apoelowi, ale wówczas ich nie wykorzystał). Dzięki ruchliwości Pawłowskiego Lechia będzie mogła stworzyć sobie przewagę liczebną pod polem karnym, a to według trenera Joaquima Machado powinno przełożyć się na strzelane bramki.

Lech Poznań - Lechia Gdańsk 3:0 w sparingu w Grodzisku Wlkp. Gergo Lovrencsics i Ariel Borysiuk Lech Poznań - Lechia Gdańsk 3:0 w sparingu w Grodzisku Wlkp. Gergo Lovrencsics i Ariel Borysiuk Fot. Piotr Leśniowski

Profesor Borysiuk

Przyjście do Lechii Ariela Borysiuka można określić największym wzmocnieniem zespołu przed nowym sezonem. Środkowy defensywny pomocnik bardzo szybko wkomponował się w nowy zespół i ma zadatki na lidera biało-zielonych w drugiej linii. Jego domena to przede wszystkim defensywa, gdzie spisuje się jak doświadczony profesor - w sparingach z Apoelem i Panathinaikosem bardzo trudno było go minąć w sytuacji jeden na jeden, bo zawsze w jakiś sobie tylko znany sposób Borysiuk był w stanie odebrać piłkę rywalowi. Gdy jest taka potrzeba były gracz Legii wchodzi do linii defensywnej, zajmując w niej miejsce trzeciego środkowego obrońcy i pomaga drużynie w obronie przed atakami rywala.

Borysiuk nie jest jednak typowym "przecinakiem", koncentrującym się jedynie na grze w destrukcji. Gdy trzeba potrafi posłać prostopadłą, dokładną piłkę do przodu, czy celnie przerzucić ją na skrzydło. Wciąż czekamy na jego soczyste uderzenia z dystansu. Na razie ze swojej broni korzystał niewiele, a jeśli już zdecydował się na uderzenie, to było ono niecelne.

Prezentacja Lechii Gdańsk. Piotr Wiśniewski Prezentacja Lechii Gdańsk. Piotr Wiśniewski fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta

Wiśniewski wciąż daje radę

Choć po meczu kontrolnym z Apoelem sam nazwał siebie dziadkiem i wróżył sobie schyłek kariery, to jednak 32-letni pomocnik może jeszcze w nadchodzącym sezonie być bardzo pożytecznym dla Lechii. Szczególnie w starciu z zespołem z Nikozji imponował aktywnością - brał na siebie ciężar gry i uruchomił sporą liczbę ataków biało-zielonych (szczególnie na prawym skrzydle, gdzie dobrze grało mu się z Makuszewskim). Nie można było również przyczepić się do jego stałych fragmentów gry.

Przeciwko Panathinaikosowi było słabiej, ale znając ambicję Wiśniewskiego na Jagiellonię będzie w pełni zmobilizowany i najprawdopodobniej to on wyjdzie w pierwszym składzie Lechii jako "dziesiątka". W ostatnich sparingach, w których trener Machado wypuszczał od pierwszych minut tych piłkarzy, którzy będą grali także w ekstraklasie, za każdym razem stawiał na Wiśniewskiego. Tak było nie tylko przeciwko Apoelowi czy Panathinaikosowi, ale również w konfrontacji Lechii z Górnikiem Zabrze jeszcze na obozie w Grodzisku.

Więcej o: