Sport.pl

Nie tylko Patryk Tuszyński. Którzy byli lechiści krzywdzili biało-zielonych?

Patryk Tuszyński w świetnym stylu przypomniał się kibicom Lechii Gdańsk. Napastnik Jagiellonii Białystok, który jeszcze w zeszłym sezonie bronił barw biało-zielonych, wbił lechistom dwa gole i był wyróżniającym się piłkarzem rywali gdańszczan. Trojmiasto.sport.pl przypomina innych byłych lechistów, którzy w nowych drużynach 'kaleczyli' gdański zespół od momentu powrotu Lechii do ekstraklasy w 2008 roku.

Marek Zieńczuk po raz pierwszy

Pierwszym byłym piłkarzem Lechii, który nie miał litości dla biało-zielonych był Marek Zieńczuk. Wychowanek Lechii przyjechał do Gdańska na przedostatni mecz sezonu 2008/2009 razem z kroczącą po mistrzostwo Polski Wisłą Kraków. Biało-zieloni walczyli wówczas o utrzymanie w ekstraklasie. Do 76. minuty gdańszczanie sensacyjnie prowadzili z Wisłą 2:1 po golach Pawła Buzały i Karola Piątka. W ostatnim kwadransie jednak nie zdołali upilnować korzystnego wyniku. M.in. za sprawą Zieńczuka, który w 77. minucie idealnie uderzył z rzutu wolnego, doprowadzając do remisu 2:2. Dla Zieńczuka był to dopiero pierwszy gol w tamtym sezonie! W samej końcówce Lechię dobił jeszcze Wojciech Łobodziński, strzelając dwie bramki i zapewniając krakowianom zwycięstwo 4:2, które dało Wiśle tytuł mistrza Polski. Lechia zaś utrzymanie zapewniła sobie w ostatniej kolejce, pokonując na wyjeździe Piasta Gliwice 2:0.

Paweł Wszołek Paweł Wszołek Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Paweł Wszołek

Przygoda Wszołka z Lechią trwała krótko, bo pomocnik Sampdorii Genua piłkarzem Lechii był w sezonie 2004/2005, kiedy grał w drużynie juniorów. Potem wrócił do swojego pierwszego klubu, czyli Wisły Tczew, z której trafił potem do Polonii Warszawa. I właśnie jako piłkarz "Czarnych koszul" strzelił Lechii gola w meczu inaugurującym sezon 2012/2013. Dzięki jego trafieniu, a także bramkom Daniela Gołębiewskiego i Jacka Kiełba Polonia wygrała na PGE Arenie 3:1.

Sebastian Mila

Mila "skaleczył" Lechię dwukrotnie - i to w jednym meczu. W sezonie 2012/2013 Lechia prowadziła na swoim stadionie ze Śląskiem Wrocław już 2:0 po dwóch trafieniach Abdou Razacka Traore. W drugiej połowie wrocławianie wrócili jednak do gry za sprawą Mili, który najpierw w 62., a potem w 71. minucie pokonał Bartosza Kanieckiego. Chwilę po drugiej bramce Mili trzeciego gola dla Śląska dołożył Rok Elsner, dzięki czemu zespół Stanislava Levy?ego wygrał nad morzem 3:2. Mila po strzeleniu dwóch goli Lechii zachował się jednak godnie - nie manifestował swojej radości, eksponując za to opaskę na ręku w barwach i z herbem Lechii.

Hubert Wołąkiewicz

Wołąkiewicz, inaczej niż Mila, cieszył się z gola strzelonego Lechii jako piłkarz Lecha Poznań. Stało się to w meczu rundy wiosennej sezonu 2012/2013 na stadionie w Poznaniu. Wołąkiewicz w 27. minucie wykorzystał rzut karny, a cały mecz jego zespół wygrał 4:2. - Miło było strzelić gola Lechii, bo nie wszyscy ludzie dobrze się o mnie wypowiadają - przyznał po spotkaniu środkowy obrońca "Kolejorza". Wołąkiewicz odniósł się tym samym do kibiców Lechii, którzy przy każdej możliwej okazji wypominają mu przejście z Lechii do Lecha nazywając "zdrajcą" lub "Pinokiem".

Jakub Kosecki Jakub Kosecki Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Jakub Kosecki

W barwach Lechii grał krótko, bo tylko w rundzie wiosennej sezonu 2011/2012. Jednak właśnie w barwach gdańskiego klubu dał się poznać jako przebojowy, skuteczny zawodnik i mocno przyczynił się wówczas do utrzymania się Lechii w ekstraklasie. Warto dodać, że Kosecki właśnie w biało-zielonych barwach strzelił swoje pierwsze bramki w najwyższej lidze. Po zakończonym sezonie wrócił do Legii Warszawa, skąd był do Gdańska wypożyczony i szybko przebił się do pierwszego składu zespołu Jana Urbana. Swojej byłej drużynie przypomniał się w meczu Legii z Lechią w Warszawie w końcówce sezonu 2012/2013, kiedy wszedł na boisko w 61. minucie, a już w 62. cieszył się ze zdobytej bramki, która zapewniła Legii skromne zwycięstwo nad gdańszczanami 1:0.

Marek Zieńczuk po raz drugi

Zieńczuk po raz drugi strzelił gola Lechii w sezonie 2012/2013. Tym razem jednak jako piłkarz Ruchu Chorzów, który zawitał na PGE Arenę. Doświadczony pomocnik w swoim stylu wkręcił piłkę do bramki biało-zielonych po strzale z dystansu lewą nogą w 78. minucie. "Niebiescy" prowadzili wówczas 4:2 i wydawało się, że wywiozą z Gdańska komplet punktów. Biało-zieloni za sprawą szaleńczej pogoni w doliczonym czasie gry i bramek Grzegorza Rasiaka i Adama Dudy zdołali uratować dla Lechii remis 4:4.

Patryk Tuszyński

Tuszyński to jak na razie ostatni były lechista, który strzelił gola biało-zielonych w barwach innej drużyny. Uczynił to w pierwszym meczu sezonu 2014/2015. Zaczął już w 6. minucie, a kolejnego gola dołożył w 29., dając Jagiellonii Białystok prowadzenie 2:0. Gdańszczanie zdołali jednak wyrównać po trafieniu Piotra Wiśniewskiego oraz golu samobójczym Marka Wasiluka. - W meczu przeciwko Lechii nie musiałem niczego udowadniać, bo wiele osób twierdziło, że w zeszłym sezonie grałem bardzo dobrze, nie wiem czy tak było. Ale nie da się ukryć, że zawsze jak się gra przeciwko byłym kolegom, mobilizacja jest szczególna. Byłem pozytywnie naładowany, chciałem się pokazać z jak najlepszej strony, strzeliłem dwie bramki. Tylko się cieszyć, choć ta radość byłaby większa, gdyby udało się wygrać - mówił po meczu Tuszyński.

Więcej o: