Sport.pl

Makuszewski nie był pierwszy. Futbolowe jaja, czyli najdziwniejsze gole Lechii

W niedawnym meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała kuriozalnego gola dla Lechii zdobył Maciej Makuszewski, który skierował piłkę do bramki... nosem. W ostatnich latach przedziwnych trafień dla biało-zielonych nie brakowało. Oto przegląd bramek, które spokojnie mogłyby trafić do kolejnego odcinka słynnego filmu ?Futbolowe jaja?.
Lechia  - Podbeskidzie 1:0. Maciej Makuszewski Lechia - Podbeskidzie 1:0. Maciej Makuszewski RAFAŁ MALKO

Zajac ustrzelił Makuszewskiego

Na początek przypomnijmy jak padł gol-patron naszego zestawienia. Bramkarz Podbeskidzia Richard Zajac na pełnym relaksie zastanawia się gdzie zagrać piłkę, a kiedy już decyduje się na kopnięcie, trafia prosto w nadbiegającego Makuszewskiego. Pomocnik Lechii dostaje w nos, a za chwilę cieszy się ze strzelonej bramki (na zdjęciu). To był jedyny gol meczu, a całą sytuację można zobaczyć TUTAJ.

. . .

Piotr Kasperkiewicz strzela śledzioną

Piotr Kasperkiewicz (na zdjęciu z lewej) zdobył dla Lechii w ekstraklasie tylko jedną bramkę, ale za to jaką! W meczu z Odrą Wodzisław (sezon 2008/09) wysoki pomocnik biało-zielonych podczas jednej z akcji czujnie ustawił się na 5 metrze i... czekał. Po podaniu Bena Starosty, w świetnej sytuacji znalazł się Łukasz Trałka, ale strzał zdecydowanie mu nie wyszedł. Piłka po jego uderzeniu niechybnie poleciałaby w okolice linii bocznej, gdyby nie śledziona Kasperkiewicza. Pomocnik Lechii przyjął mocne uderzenie na brzuch, nieco się skulił, po czym zobaczył, że piłka turla się do siatki. To była bramka na 1:1 (na filmiku od 1:00), a cały mecz zakończył się zwycięstwem gdańskiego zespołu 3:1.

Ivans Lukjanovs Ivans Lukjanovs Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Ivans Lukjanovs strzela Łabędzkim

Łotysz to specjalista od dziwnych bramek, inne jego cenne skalpy w dalszej części naszej prezentacji. W meczu z Zagłębiem Lubin (sezon 2009/10) Lukjanovs prezentował się słabo, w żaden sposób nie mógł znaleźć drogi do bramki rywala. Postanowił więc zrobić to podstępem. W ostatnich sekundach meczu widząc nadlatującą piłkę, po prostu pchnął w jej stronę obrońcę Zagłębia Michała Łabędzkiego (na zdjęciu z prawej). Ten wpadł na futbolówkę z pełnym impetem i skierował ją do własnej bramki. Gwizdek sędziego milczał, a Lechia dzięki sprytowi "Wanii" wymęczyła zwycięstwo 1:0.

Karol Piątek Karol Piątek Fot. Renata Dabrowska / AG

Komedia pomyłek Piotra Lecha

To co w sezonie 2008/09 zrobił w meczu z Lechią ówczesny bramkarz Jagiellonii Piotr Lech, to w temacie "Futbolowe jaja" naprawdę wyższa szkoła jazdy. Doświadczony golkiper najpierw wyszedł poza pole karne, gdzie w ostatniej chwili zorientował się, że nie może użyć rąk, więc odbił piłkę brzuchem. Potem został przelobowany, a na koniec zaliczył dwa efektowne co prawda, ale puste przeloty. Kiedy do opuszczonej bramki strzelał Karol Piątek (ten moment na zdjęciu, w tle skołowany bramkarz Jagiellonii), Lech już pewnie wiedział, że nie ominie go potężna szydera. Tym bardziej, że Lechia wygrała to spotkanie 3:1.

Grzegorz Sandomierski Grzegorz Sandomierski Fot. Grzegorz Celejewski / Agenc

Kuriozalny "swojak" Sandomierskiego

Ten gol z meczu Jagiellonia - Lechia (sezon 2010/11) to kolejny dowód na to, że jeśli w pobliżu znajduje się Lukjanovs, trzeba wyjątkowo mieć się na baczności. Blondwłosy piłkarz Lechii w zamieszaniu podbramkowym leżąc na boisku, oddał strzał w słupek. Ta sytuacja sama w sobie była dziwna, ale - jak mawia Tomasz Hajto - truskawką na torcie była interwencja Grzegorza Sandomierskiego (na zdjęciu), który tak niezdarnie obrócił się w stronę bramki, że skierował piłkę do własnej bramki. To był gol na 1:0 dla Lechii, a całe spotkanie zakończyło się jej zwycięstwem 2:1.

Podwójny samobój piłkarzy Korony

Gole samobójcze zdarzają się w piłce dość często. Ale karambol jaki miał miejsce w meczu Korona - Lechia (sezon 2010/11) to prawdziwa rzadkość. Po dograniu piłki w pole karne do Pawła Nowaka, obrońca Korony Hernani interweniował tak niefortunnie, że trafił prosto w nogi swojego kolegi z zespołu Pavola Stano (na zdjęciu w środku), który niechcąco zaliczył samobója. Tak więc bramka dla Lechii, gol Stano, asysta Hernani. Co gorsze dla wesołego duetu z Kielc, ta sytuacja kompletnie odwróciła losy meczu. Do tego momentu Korona prowadziła 2:0, natomiast całe spotkanie zakończyło się zwycięstwem gości 3:2.

Ivans Lukjanovs Ivans Lukjanovs Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta

Gdzie jest piłka? W bramce!

Kolejny mecz Jagiellonia - Lechia (tym razem sezon 2011/12) i znów w roli głównej Ivans Lukjanovs. Tym razem Łotysz najlepiej odnalazł się w kosmicznym zamieszaniu podbramkowym i z najbliższej odległości niemal leżąc wepchnął piłkę do bramki. Specjalność zakładu!

Maślane ręce Bąka

Mateusz Bąk obecnie jest zawodnikiem Lechii, ale w sezonie 2012/13 strzegł bramki Podbeskidzia Bielsko-Biała. W meczu z Lechią spisywał się nieźle aż do 82 minuty. Wówczas na strzał z dalszej odległości zdecydował się Ricardinho. A właściwie nie strzał, tylko "pyknięcie". Piłka ledwo doleciała w okolice bramki, ale Bąk tylko sobie znanym sposobem przepuścił ją do siatki. To była bramka na 2:1, a cały mecz zakończył się wynikiem 3:2 dla Lechii.

"Rozgrywający" Kelemen 13781381

Kolejny prezent od bramkarza rywali. Tym razem Śląska Wrocław Mariana Kelemena (sezon 2012/13), który przed swoim polem karnym postanowił pobawić się w rozgrywającego. Skończyło się to przechwytem Pawła Buzały i łatwym finiszem Piotra Wiśniewskiego. A Kelemen od tego momentu już wie, że poza polem karnym piłka parzy. Całą sytuację można zobaczyć TUTAJ.

Więcej o: