Sport.pl

Lechii transferowe hity i kity

Minął miesiąc od zamknięcia letniego okienka transferowego, w którym Lechia Gdańsk zakontraktowała aż 20 nowych piłkarzy. Którzy z nich okazali się realnym wzmocnieniem zespołu, a których przyjście do gdańskiej drużyny okazało się być całkowicie zbędne? Trojmiasto.sport.pl przedstawia transferowe hity i kity biało-zielonych.
Trening piłkarzy Lechii Trening piłkarzy Lechii Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Więcej minusów

Oceniając globalnie letnie transfery Lechii trzeba przyznać, że znikoma część nowych zawodników dodała gdańskiej drużynie jakości. W większości nowi piłkarze nie wnieśli do zespołu kompletnie nic, a jedynie "rozepchali" i tak już pękającą w szwach kadrę. Niemniej jednak w tym gronie można znaleźć tych, którzy z całej reszty wyróżniają się zdecydowanie na plus, jak i tych, którzy są kompletnym rozczarowaniem. Zacznijmy od transferowych niewypałów.

Lechia - Ruch 3:3. Bartłomiej Pawłowski Lechia - Ruch 3:3. Bartłomiej Pawłowski ŁUKASZ GŁOWALA

KIT: Bartłomiej Pawłowski

Z jego przyjściem do Lechii wiązano olbrzymie nadzieje. Młodzian, który co prawda nie zrobił oszałamiającej kariery w hiszpańskiej Maladze, w warunkach polskiej ekstraklasy miał być jednym z czołowych piłkarzy ligi. Zmysł do gry kombinacyjnej, ponadprzeciętna technika użytkowa, do tego szybkość połączona z boiskową inteligencją. Te atuty Pawłowskiego miały zapewnić Lechii sukcesy w ekstraklasie, zaś samemu piłkarzowi pomóc w ponownym wypromowaniu się za granicę, o czym 21-latek sam zresztą mówił. Jednak Pawłowski w takiej formie, w jakiej jest obecnie o żadnym zagranicznym transferze nawet nie może marzyć, bo w lidze, biorąc pod uwagę oczekiwania względem niego, spisuje się po prostu kiepsko. Zero goli i zero asyst po 1/3 sezonu zasadniczego jak na gracza ofensywnego, jakim jest Pawłowski, jest wynikiem kompromitującym. Jedyna nadzieja dla 21-latka to fakt, że w Lechii doszło do zmiany trenera. Za Joaquima Machado Pawłowski miał wypełniać przede wszystkim zadania obronne. Być może nowy szkoleniowiec wyznaczy piłkarzowi nową rolę, przez co skrzydłowy Lechii będzie mógł wreszcie pokazać pełnię skali swojego talentu i udowodnić, że wydane na jego transfer pieniądze nie zostały całkowicie zmarnowane?

Adłan Kacajew Adłan Kacajew RAFAŁ MALKO

KIT: Adłan Kacajew

Pozyskany z Tereka Grozny ofensywny pomocnik to drugi po Pawłowskim piłkarz, który zapowiadany był jako spore wzmocnienie Lechii, a jak na razie okazuje się być niewypałem. W okresie przygotowawczym doznał kontuzji, przez co nie było go na obozie w Grodzisku Wielkopolskim, a także nie zaliczył żadnego sparingu. Już w trakcie sezonu na treningach spisywał się ponoć rewelacyjnie i błyszczał swoimi umiejętnościami, jednak podczas spotkań ligowych w ekstraklasie na murawie nie pojawił się na ani minutę. Ciężko wierzyć w to, że Joaquim Machado, choć był w Lechii słabym szkoleniowcem, mając w kadrze piłkarza w wysokiej formie trzymałby go bezproduktywnie na ławce rezerwowych. Podobnie czynią bowiem także Tomasz Unton i Maciej Kalkowski, którzy nie korzystają z jego usług. Prawda o Kacajewie musi być zatem inna - że to po prostu zawodnik, który do gry w ekstraklasie się po prostu nie nadaje i dla biało-zielonych jest w chwili obecnej całkowicie zbędny.

Filip Malbasić Filip Malbasić ŁUKASZ GŁOWALA

KIT: Filip Malbasić

21-latek z przeszłością w Partizanie Belgrad i Hoffenheim wydawał się być ciekawą alternatywą dla kiepsko spisującego się Bartłomieja Pawłowskiego. Tymczasem okazało się, że Malbasić jest od Polaka jeszcze gorszy. Serb wygląda słabo pod względem fizycznym, poza tym sprawia wrażenie, jakby to on musiał słuchać się piłki, a nie ona jego. Efekt? 45 mało przekonujących minut przeciwko Zawiszy Bydgoszcz i tyle samo w meczu z GKS Bełchatów. I na więcej się nie zanosi. Nie zdziwi nas wcale, jeśli Malbasić w tym sezonie w barwach Lechii już nie zagra.

Henrique Miranda Henrique Miranda RAFAŁ MALKO

KIT: Henrique Miranda

Inaczej niż transferowym kitem sprowadzenie tego piłkarza nazwać nie można. Od razu po przyjściu do Lechii Brazylijczyk dostał szansę na grę w pierwszym składzie przeciwko Zawiszy Bydgoszcz i w meczu wystąpił w roli biernego obserwatora wydarzeń na boisku. Jako obrońca nie zrobił nic, by powstrzymać któregokolwiek z piłkarzy rywala, którzy bez przeszkód przemykali mu przed nosem. Po 33. minutach został zdjęty z murawy i raczej w barwach Lechii już go więcej nie zobaczymy. Przede wszystkim dlatego, że Miranda doznał potem ciężkiej kontuzji, której wyleczenie zajmie mu następnych kilka miesięcy.

To, że Brazylijczyk jest na szczycie transferowych niewypałów Lechii nie jest do końca jego winą. Odpowiedzialność ponosi również Machado, który dał możliwość gry zawodnikowi kompletnie do tego nieprzygotowanemu.

Lechia Gdańsk - Pogoń Szczecin 0:1. Ariel Borysiuk Lechia Gdańsk - Pogoń Szczecin 0:1. Ariel Borysiuk ŁUKASZ GŁOWALA

HIT: Ariel Borysiuk

Nie udało mu się zrobić kariery w Niemczech i Rosji, ale w Polsce Borysiuk to wciąż klasowy piłkarz. Po odejściu Pawła Dawidowicza do Befiki Lizbona istniało duże ryzyko, że gdański zespół będzie słabszy w środku pola, jednak sprowadzenie Borysiuka idealnie wypełniło tę lukę. Były gracz Legii formą imponował szczególnie na początku sezonu, kiedy grał jak z nut, praktycznie bez strat i dzielnie asekurował niezbyt pewną linię defensywną Lechii. Po kilku pierwszych kolejkach złapał trochę zadyszki, jednak w ostatnich meczach znów zaczyna wchodzić na wysoki poziom. Coraz lepiej układa mu się współpraca z Danielem Łukasikiem, który po słabszym starcie powoli łapie coraz lepszą formę, co zwiastuje dla gdańszczan nadejście bardziej pozytywnych czasów. Z Borysiukiem o składną grę biało-zielonych w środkowej formacji można być spokojnym.

Trening Lechii Gdańsk. Antonio Colak Trening Lechii Gdańsk. Antonio Colak ŁUKASZ GŁOWALA

HIT: Antonio Colak

Napastnik to w piłce nożnej taki zawodnik, którego głównym zadaniem jest strzelanie bramek. Nie chodzi o stwarzanie sobie dużej liczby sytuacji podbramkowych, nie chodzi o błyskotliwe dryblingi czy przepychanie się z obrońcami. Chodzi o skuteczność. A tą Colak jak na razie ma (w pięciu spotkaniach w barwach Lechii zdobył cztery gole) i nic nie wskazuje na to, by miał ją zatracić. Widać, że Chorwat to wychowanek niemieckiej szkoły piłkarskiej, gdzie wpojono mu co należy zrobić z piłką, gdy dostanie się ona pod nogi napastnika w polu karnym. Ma duże umiejętności indywidualne, z których nie boi się korzystać, na boisku i poza nim jest pewny siebie, ale nie arogancki. Szybko dał się poznać jako bardzo towarzyski zawodnik, który może natchnąć posępną ostatnio szatnię Lechii sporą dawką zdrowego optymizmu. Z Colaka gdańszczanie będą jeszcze mieli spory pożytek.

Więcej o: