Sport.pl

Transferowe niewypały jesieni w ekstraklasie. Najwięcej w Lechii

W letnim okienku transferowym kluby ekstraklasy pozyskały grubo ponad stu zawodników. Wśród nich już tradycyjnie znalazło się sporo niewypałów. Najwięcej - nietrudno zgadnąć - w Lechii Gdańsk, która sprowadziła aż 20 zawodników. Ale i w innych klubach kompletnie nietrafionych strzałów nie brakowało. Trojmiasto.sport.pl przygotowało listę największych rozczarowań jesieni.
Od kilku miesięcy saperzy przeczesują lasy pod Łodzią. Znaleźli parę ton niewypałów i niewybuchów i sporo interesujących ciekawostek. Od kilku miesięcy saperzy przeczesują lasy pod Łodzią. Znaleźli parę ton niewypałów i niewybuchów i sporo interesujących ciekawostek.

Trzynaście niewypałów

Na naszej "pechowej" liście znalazło się trzynastu piłkarzy. Trzech z Lechii (choć mogło ich być więcej), po dwóch z Cracovii i Zawiszy Bydgoszcz oraz po jednym z Legii Warszawa, Jagiellonii Białystok, Górnika Zabrze, Korony Kielce, Ruchu Chorzów oraz Pogoni Szczecin. Zaczynamy od chyba największego rozczarowania.

Bartłomiej Pawłowski (Lechia Gdańsk)

Teoria: jeden z liderów nowej siły polskiej ekstraklasy. Praktyka: głęboki rezerwowy zespołu, który jest największym rozczarowaniem sezonu. Można powiedzieć, że postawa Pawłowskiego (na zdjęciu z prawej) to idealne odzwierciedlenie tego co stało się w Gdańsku w ostatnich miesiącach i można się tylko spierać czy bardziej zawiódł on sam czy może drużyna jako całość.

Były piłkarz Malagi w rubrykach "gole" i "asysty" zapisał tej jesieni okrągłe zero. Dla piłkarza ofensywnego to prawdziwa katastrofa. Doszło do tego, że stosunkowo często nie mieścił się w meczowej "18" na spotkania ekstraklasy i grał w III-ligowym zespole rezerw Lechii. Odgraża się, że po dobrze przepracowanej zimie wróci do wysokiej formy. Póki co zasłużył jednak na mało chwalebny tytuł największego transferowego niewypału jesieni.

Mateusz Cetnarski (Cracovia)

Były piłkarz m.in. Śląska Wrocław oraz Widzewa Łódź miał być jedną z wiodących postaci Cracovii. Na koszulkę wybrał sobie nawet nr 10, który w obecnych czasach może nie "waży" już tak dużo jak przed laty, ale cały czas jest prestiżowy. Jednak Cetnarski jesienią kompletnie zawiódł. Wystąpił w zaledwie ośmiu meczach - z czego tylko raz wytrwał pełne 90 minut - i spisywał się naprawdę słabiutko. Po raz ostatni pojawił się na boisku na początku października, potem przyplątała się kontuzja. Czy odnajdzie się w Cracovii przekonamy się na wiosnę.

Arkadiusz Piech strzelił gola w meczu rezerw z Bronią Radom Arkadiusz Piech strzelił gola w meczu rezerw z Bronią Radom KUBA ATYS

Arkadiusz Piech (Legia Warszawa)

Miał być wartościowym uzupełnieniem linii ataku mistrza Polski, ale okazało się, że Legia to dla niego zdecydowanie zbyt duży rozmiar kapelusza. Jesienią zagrał w zaledwie sześciu oficjalnych meczach: czterech ligowych, jednym o Superpuchar i jednym w kwalifikacjach Ligi Mistrzów (bez gola). Do fazy grupowej Ligi Europy nawet nie został zgłoszony. Trener Henning Berg skreślił go już jakiś czas temu, niewykluczone więc, że przygoda Piecha w Warszawie potrwa tylko pół roku. Legia dała mu zielone światło w poszukiwaniu nowego klubu - w grę wchodzi wypożyczenie lub wcześniejsze rozwiązanie kontraktu.

Grzegorz Sandomierski Grzegorz Sandomierski JAN KOWALSKI

Grzegorz Sandomierski (Zawisza Bydgoszcz)

Bramkarz po przejściach, któremu nie powiodło się w aż trzech zagranicznych klubach: belgijskim Genku, angielskim Blackburn oraz chorwackim Dinamo Zagrzeb. Był więc zmuszony wrócić do ekstraklasy, ale wpadł z deszczu pod rynnę. Trafił do zdecydowanie najsłabszego zespołu ligi, sam zresztą również formą nie błyszczał. W 10 ligowych meczach puścił aż 23 bramki i dwukrotnie tracił miejsce w składzie na rzecz Andrzeja Witana. I pomyśleć, że przed wyjazdem z kraju Sandomierski znajdował się w kręgu zainteresowań trenerów reprezentacji Polski. Dziś jest od niej o lata świetlne.

Były piłkarz Lechii Tiago Valente Były piłkarz Lechii Tiago Valente DOMINIK SADOWSKI

Tiago Valente (Lechia Gdańsk)

Doświadczony Portugalczyk miał zapewnić Lechii spokój w tyłach i wraz z Rafałem Janickim stworzyć jeden z solidniejszych duetów stoperów w ekstraklasie. Jednak Valente w wielu spotkaniach spisywał się beznadziejnie, nie nadążał za rywalami, był wolny, mało zwrotny, źle się ustawiał. Z biegiem czasu kolejni trenerzy Lechii zaczęli szukać alternatywy dla Portugalczyka. Obok Janickiego woleli wystawiać młokosów: 21-letniego Bougaidisa, 19-letniego Dźwigałę czy absolutnego debiutanta 18-letniego Garbacika. Na dziś zdecydowanie bliżej pierwszej "jedenastki" niż Portugalczyk jest właśnie wspomniany Garbacik. To pokazuje, że czasami zamiast nieustannie eksplorować rynki zagraniczne, wystarczy zerknąć do zespołu rezerw lub juniorów. Tam też można znaleźć wartościowych zawodników.

Dariusz Zjawiński (Cracovia)

Przechodził do Cracovii w glorii króla strzelców I ligi, strzelił dla Dolcanu Ząbki 21 bramek. Jednak w ekstraklasie - delikatnie i bardzo oględnie rzecz ujmując - nie potwierdza swoich umiejętności snajperskich. Do dorobku osiągniętego w poprzednim sezonie póki co brakuje mu dokładnie... 21 goli. Tak, tak, jesienią Zjawiński zdobył w ekstraklasie dokładnie tyle samo bramek co prezydent Bronisław Komorowski, Kuba Wojewódzki czy Edyta Górniak. Okrągłe zero. Choć przebywał od nich na boiskach ekstraklasy o całe 712 minut dłużej. To wystarczy za cały komentarz.

Povilas Leimonas (Jagiellonia Białystok)

Trener Michał Probierz na początku sezonu widział Litwina w pierwszym składzie zespołu, ale z jego usług zrezygnował już po... 4. kolejce. Od tego momentu Leimonas (na zdjęciu z prawej) był owszem podstawowym zawodnikiem, tyle że III-ligowych rezerw Jagiellonii. W ekstraklasie zaliczył jeszcze jeden króciutki epizodzik (kilkadziesiąt sekund w meczu w Wisłą), a kilka dni temu rozwiązał kontrakt z białostockim klubem. Niewypał czy może meteor?

Przy piłce Dawid Plizga Przy piłce Dawid Plizga GRZEGORZ CELEJEWSKI

Dawid Plizga (Górnik Zabrze)

Przyszedł przed sezonem z Jagiellonii Białystok, gdzie był jednym z podstawowych zawodników. Miał być poważnym wzmocnieniem Górnika, nie potrafił jednak wywalczyć sobie miejsca w składzie. W ekstraklasie zagrał w ośmiu meczach za każdym razem wchodząc z ławki (łącznie raptem 146 minut). Więcej grał w III-ligowych rezerwach, dla których zdobył nawet pięć bramek. Od miesiąca z powodu kontuzji nie grał w ogóle i niewykluczone, że zimą opuści Zabrze.

Boliguibia Ouattara (Korona Kielce)

Jakim cudem piłkarz ten znalazł się w polskiej ekstraklasie trudno dociec. Swoją grą męczył (kibiców Korony) lub bawił (postronnych obserwatorów) przez jedenaście kolejek. Dopiero wówczas trener Ryszard Tarasiewicz uznał, że to jednak nie to. Prawdę mówiąc dostrzegł ten fakt trochę późno. Tak się składa, że z Ouatarrą w składzie Korona wywalczyła w dziewięciu meczach raptem cztery punkty. Kiedy piłkarz z Wybrzeża Kości Słoniowej nie przeszkadzał swoim kolegom, ci w dziesięciu spotkaniach zdobyli punktów aż 17. Przypadek? No raczej nie...

Eduards Visnakovs w meczu Ruch Chorzów - PGE GKS Bełchatów Eduards Visnakovs w meczu Ruch Chorzów - PGE GKS Bełchatów JAN KOWALSKI

Eduards Visnakovs (Ruch Chorzów)

Dla słabiutkiego Widzewa strzelił w poprzednim sezonie 12 goli, co uznać należy za wyczyn nie lada. Jednak po przejściu do Ruchu swój pistolet schował głęboko do kabury i wyciągnął go tylko raz - w meczu z Lechią w Gdańsku. Jak na 10 rozegranych meczów trochę mało tych celnych strzałów. Może Łotysz odpali na wiosnę?

Adłan Kacajew Adłan Kacajew RAFAŁ MALKO

Adłan Kacajew (Lechia Gdańsk)

Bardzo dziwna historia. Przychodził do Lechii jako najlepszy piłkarz I ligi rosyjskiej, ci którzy go znali mówili, że umiejętnościami przerasta swojego rodaka Zaura Sadajewa. Nie dane było nam się jednak o tym przekonać, gdyż żaden z trzech trenerów Lechii nie postawił na Rosjanina i ten w ekstraklasie nie zagrał choćby minuty! Troszkę pobiegał tylko na III-ligowych boiskach. I to prawdopodobnie wszystko, gdyż obecny szkoleniowiec Lechii Jerzy Brzęczek nie widzi tego piłkarza w swojej drużynie.

Tomasz Lisowski Tomasz Lisowski ŁUKASZ WĘGRZYN

Tomasz Lisowski (Pogoń Szczecin)

Piłkarz, który za czasów selekcjonera Leo Beenhakkera ocierał się o reprezentację Polski, przyszedł do Pogoni z Korony Kielce. I się nie nagrał. Wystąpił w zaledwie dwóch ligowych meczach (w sumie 113 minut) i pod koniec października rozwiązał kontrakt ze szczecińskim klubem. Ostatnio przebywał na testach w Lechii, ale czy na wiosnę w niej zagra na razie nie wiadomo.

Piast Gliwice - Zawisza Bydgoszcz Piast Gliwice - Zawisza Bydgoszcz JAN KOWALSKI

Anestis Argyriou (Zawisza Bydgoszcz)

Piłkarz z dość ciekawą przeszłością, zanim przyszedł do Zawiszy grał w takich klubach jak AEK Ateny czy Glasgow Rangers. Co prawda występował w słynnym szkockim klubie kiedy ten pokutował za okres "błędów i wypaczeń" w III lidze, ale Rangersi to zawsze Rangersi. Jednak w polskiej ekstraklasie Grek (na zdjęciu z prawej) spisywał się wręcz katastrofalnie. Zdążył zagrać w ośmiu meczach po czym najpierw został przesunięty do zespołu rezerw, a kilka dni temu rozwiązał z klubem kontrakt za porozumieniem stron.

Więcej o:
Komentarze (6)
Transferowe niewypały jesieni w ekstraklasie. Najwięcej w Lechii
Zaloguj się
  • hildebrant666

    Oceniono 22 razy 14

    Na zdjęciu są NIEWYBUCHY a nie żadne niewypały. Niewypał nie opuszcza lufy- bo nie wypalił (stąd nazwa) ładunek miotający.

  • upi

    Oceniono 2 razy 2

    Plizga, Sandomierski.... trzeba było siedzieć w Jadze. Tu bylibyście gwiazdami, a teraz? Szkoda... To przestroga dla tych, którym wydaje się, że złapali Pana Boga za nogi....

  • kadra1

    Oceniono 2 razy 0

    Ilustracja do artykułu zasługuje na nagrodę.

  • makanaki_azs

    Oceniono 2 razy 0

    W Europie największe niewypały to Vermealen (Barca), Mangala (City), i Moreno, Lovren oraz oczywiście Balotelli (Liverpool). Słabo Oblak, Cerci (Atletico), Herrera (United),

    o transferach w większym zakresie można poczytać na blogu www.OknoTransferowe.blogspot.com

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX