Trojmiasto.sport.pl wybrało. Piłkarz rundy jesiennej Lechii Gdańsk to... [RANKING]

Trojmiasto.sport.pl wnikliwie śledziło grę i oceniało każdego piłkarza Lechii Gdańsk podczas 19 jesiennych meczów ekstraklasy. Teraz nadszedł czas rozliczeń. Po wszystkich spotkaniach jesieni podsumowaliśmy oceny uzbierane przez biało-zielonych i ustaliliśmy klasyfikację, honorując najlepszego lechistę tytułem PIŁKARZA JESIENI 2014.
Lechia Gdańsk - Korona Kielce 1:2 Lechia Gdańsk - Korona Kielce 1:2 DOMINIK SADOWSKI

Jak wybieraliśmy piłkarza wiosny?

Po każdym spotkaniu Lechii, niezależnie czy na PGE Arenie czy na wyjeździe, trojmiasto.sport.pl wystawiało biało-zielonym oceny (w skali szkolnej od 1 do 6) wraz z krótkim uzasadnieniem. Po zakończeniu rundy oceny każdego z piłkarzy zostały zsumowane i podzielone przez liczbę spotkań, w których wystąpił dany zawodnik. Uzyskana średnia ocena pozwoliła następnie na sklasyfikowanie poszczególnych graczy.

Za sklasyfikowanych piłkarzy uznano tylko tych, którzy w rundzie zagrali i zostali ocenieni w ponad połowie spotkań, czyli w minimum dziesięciu meczach. W przypadku, kiedy zawodnicy uzyskali taką samą średnią, o wyższym miejscu decydowała większa liczba rozegranych spotkań.

Nieklasyfikowani

W jesiennej części sezonu 2014/2015 w 19 meczach biało-zielonych zagrało w sumie 26 zawodników. Najwięcej występów ma na swoim koncie Stojan Vranjes, który zagrał w 18 spotkaniach, a najmniej Henrique Miranda i Paweł Czychowski z jednym spotkaniem w dorobku. Wśród graczy, którzy nie zostali sklasyfikowani najlepiej wypadł Dariusz Trela ze średnią ocen 3,11. Dobre średnie mają również Zaur Sadajew oraz Danijel Aleksić. Obaj napastnicy Lechii mają średnią 3, ale Czeczen został oceniony tylko w czterech spotkaniach, a Serb w dwóch. Pozostali nieklasyfikowani lechiści to Kevin Friesenbichler (średnia 2,9), Bartłomiej Pawłowski (2,61), Adam Dźwigała (2,6), Damian Garbacik (2,5), Bruno Nazario (2,43), Piotr Grzelczak (2,42), Filip Malbasić (1,75) i wspomniany Henrique Miranda (1).

12. Marcin Pietrowski - 2,53

Tak niska pozycja Pietrowskiego to w głównej mierze efekt tego, że w większości jesiennych spotkań "Jedi" nie grał na swojej nominalnej pozycji defensywnego pomocnika. Z konieczności grał na prawej i lewej stronie defensywy, ustawiany tam zarówno przez Joaquima Machado, jak i Tomasza Untona oraz Jerzego Brzęczka. A że Pietrowski klasycznym obrońcą nie jest, to i w jego grze dostrzec można było sporo mankamentów - kłopoty z kryciem, spóźnione powroty pod własne pole karne, złe ustawienie pod swoją bramką, mało przekonujące włączanie się do ofensywnych akcji oskrzydlających, itp. itd. Dlatego też większość ocen Pietrowskiego to 2,5. Pozytywnie oceniliśmy tylko dwa jego występy - mecz z Piastem w Gliwicach oraz Zawiszą Bydgoszcz, za które otrzymał czwórki.

Górnik Zabrze - Lechia Gdańsk 2:2 Górnik Zabrze - Lechia Gdańsk 2:2 JAN KOWALSKI

11. Nikola Leković - 2,6

Postawa Lekovicia w rundzie jesiennej to największa negatywna niespodzianka spośród wszystkich piłkarzy biało-zielonych. Z lewego obrońcy, który wiosną poprzedniego sezonu był prawdziwą rewelacją w ekstraklasie (w naszej klasyfikacji na Piłkarza Wiosny zajął trzecie miejsce) Serb w kilka miesięcy stał się zaledwie cieniem tamtego piłkarza. Bezwstydnie ogrywany przez rywali, wolny i bardzo często kompletnie zagubiony na boisku zupełnie nie prezentował poziomu, uprawniającego do gry w ekstraklasie. Zupełny kryzys formy Lekovicia to ostatnie jego mecze, czyli spotkania z Koroną Kielce i Jagiellonią Białystok w Gdańsku, za które otrzymał zasłużone jedynki. Jego najlepszy mecz to ten z Piastem w Gliwicach - w nim oceniony został na 4. Usprawiedliwieniem Lekovicia może być fakt, że przez długi czas musiał grać, będąc nie w pełni zdrowia.

Lechia Gdańsk - Korona Kielce 1:2 Lechia Gdańsk - Korona Kielce 1:2 DOMINIK SADOWSKI

10. Mateusz Możdżeń - 2,65

10. Mateusz Możdżeń - 2,65 16937980

Po pozyskanym z Lecha Poznań piłkarzu można było spodziewać się zdecydowanie więcej. Tymczasem Możdżeń nie błyszczał ani w defensywie, ani też niespecjalnie było go widać w akcjach zaczepnych. Przez większość jesieni Możdżeń balansował na krawędzi między pierwszym składem i ławką rezerwowych. Regularnie grać zaczął dopiero pod koniec rundy, jednak i to nie pomogło mu w odzyskaniu tej formy, jaką 23-latek prezentował za czasów gry w Lechu Poznań. Zbyt łatwo dawał się ogrywać pod własnym polem karnym, zaś kiedy ruszał z piłką do przodu, nie za bardzo miał pomysł co z nią zrobić. Jego próby dryblingów pozostawiały wiele do życzenia, podobnie jak dośrodkowania, o strzałach z dystansu nie wspominając. Katastrofalnie zagrał w meczach z Koroną i Podbeskidziem w Bielsku-Białej (otrzymał oceny 1,5). Jego najlepsze spotkania w barwach Lechii to mecze z Lechem na PGE Arenie oraz Zawiszą. Jednak i w nich zasłużył tylko na trójkę z plusem.

9. Stojan Vranjes - 2,65

Bośniak, w porównaniu z dyspozycją z wiosny poprzednich rozgrywek, cofnął się w piłkarskim rozwoju do poziomu amatora. W większości swoich jesiennych meczów Vranjes sprawiał wrażenie, jakby go w ogóle na boisku nie było. Nie na darmo w ostatnim meczu 2014 roku z Lechem otrzymał miano piłkarza-fantoma. Z rzadka był przy piłce, a jeśli już do niego dotarła, to często szybko ją tracił. Zupełnie nie sprawdził się w roli reżysera gry biało-zielonych (tylko dwie asysty) i było mało skuteczny pod bramką przeciwnika. Co prawda oddał najwięcej strzałów celnych na bramkę rywala spośród wszystkich lechistów (w sumie 20 uderzeń), ale z gry udało mu się strzelić tylko jednego gola (pozostałe trzy z rzutów karnych). Vranjes nie był również asem, jeśli chodzi o grę w defensywie i z rzadka potrafił czysto odebrać piłkę przeciwnikowi. Cała nadzieja w tym, że zimą Bośniak solidnie przepracuje okres przygotowawczy i taka katastrofa w jego wykonaniu, jak w ostatnich miesiącach już się nie powtórzy. W sumie Vranjes w jesiennych meczach dostał aż cztery jedynki (najwięcej ze wszystkich piłkarzy) - po meczach ze Śląskiem Wrocław, Koroną, Podbeskidziem i Lechem na wyjeździe. Udane miał tylko dwa mecze - z Piastem na wyjeździe oraz Górnikiem Zabrze.

Lechia - Śląsk 1:4. Tiago Valente Lechia - Śląsk 1:4. Tiago Valente DOMINIK SADOWSKI

8. Tiago Valente - 2,79

Portugalczyk to jeden z większych transferowych niewypałów biało-zielonych. 29-letni stoper z doświadczeniem z gry w Lidze Europy miał być liderem defensywy Lechii i nauczycielem dla młodszych kolegów. Tymczasem w większości spotkań to Valente wyglądał jak uczeń, dopiero poznający tajniki gry w piłkę. I to w dodatku uczeń mało utalentowany. Nie bez kozery już w trakcie pierwszego meczu powiedziano o nim, że "ślepy koń ciągnący wóz z węglem jest bardziej żwawy i zwrotniejszt niż Valente". Portugalczyk miał spore kłopoty z dobrym ustawieniem się w linii defensywnej i łatwo gubił krycie, nawet we własnym polu karnym, co dawało rywalom sporo okazji do zdobycia gola. Tragiczny w jego wykonaniu był mecz ze Śląskiem Wrocław, w którym jego błędy zaważyły o stracie przez Lechię co najmniej dwóch goli i słusznie dostał za to spotkanie jedynkę. Po tym meczu na pięć kolejek w ogóle wypadł ze składu. Być może zimą w ogóle wypadnie z kadry biało-zielonych.

Mateusz Bąk Mateusz Bąk DOMINIK SADOWSKI

7. Mateusz Bąk - 2,8

Wiosną był najlepszym piłkarzem Lechii i zasłużenie otrzymał tytuł Piłkarza Wiosny 2014. Jesienią właściwie w żadnym ze spotkań, w których wystąpił nie był w stanie zbliżyć się do poziomu, jaki prezentował przed kilkoma miesiącami. Duży wpływ na to miały kontuzje z początku sezonu (pęknięcie kości jarzmowej oraz złamany palec), przez które stracił miejsce w bramce biało-zielonych na rzecz Dariusza Treli. Promykiem nadziei na powrót Bąka do dawnej formy był ostatni mecz roku z Lechem, w którym był najlepszym graczem gdańszczan i uchronił Lechię przed jeszcze większą porażką niż 0:1. Oprócz spotkania z Lechem dobrze pokazał się tylko w meczach z Cracovią i Piastem. Kompletnie zawalił natomiast konfrontację z Górnikiem Zabrze, w której dwa wpuszczone gole obciążają jego konto.

Lechia  - Podbeskidzie 1:0 Lechia - Podbeskidzie 1:0 RAFAŁ MALKO

6. Maciej Makuszewski - 2,88

Po udanej wiośnie 2014 można było spodziewać się, że jesienią obecnego sezonu Makuszewski będzie spisywał się jeszcze lepiej. Te nadzieje okazały się jednak płonne. Skrzydłowy Lechii nie jest już tak błyskotliwy, nie dochodzi tak często do dobrych sytuacji strzeleckich, a przede wszystkim nie jest już takim samym "strusiem pędziwiatrem" - jest o tempo wolniejszy i nie wygrywa już tylu pojedynków z rywalami co wcześniej. Nieco bronią go liczby - trzy gole i pięć asyst to znośny wynik, choć jak na talent i umiejętności Makuszewskiego nie może być on w pełni satysfakcjonujący. Podobnie mało ma pozytywnych ocen - zaledwie jedna 4,5 za spotkanie z Zawiszą i 4 z mecz w Zabrzu. Zapomnieć powinien natomiast o występie przeciwko Śląskowi, za który otrzymał 1,5.

Lechia Gdańsk - Korona Kielce 1:2 Lechia Gdańsk - Korona Kielce 1:2 DOMINIK SADOWSKI

5. Ariel Borysiuk - 2,91

Po nieudanym pobycie w niemieckim Kaiserslautern i rosyjskiej Wołdze Niżny Nowogród w Lechii miał udowodnić, że nazwisko Borysiuk jeszcze coś znaczy w polskiej piłce. Na początku sezonu wydawało się, że Borysiuk będzie kandydatem do miana defensywnego pomocnika numer 1 w całej ekstraklasie. Świetne przechwyty, celne kilkudziesięciometrowe przerzuty, skuteczne wślizgi - to wszystko cechowało grę Borysiuka w pierwszych spotkaniach rozgrywek. Dlatego też pierwsze trzy mecze Borysiuka w Lechii z Jagiellonią, Podbeskidziem i Piastem to dwie czwórki plus i jedna czwórka. W miarę upływu czasu forma Borysiuka gasła tak samo, jak całej Lechii - jego gra była coraz słabsza, podania przewidywalne, rozegranie schematyczne, a wślizgi spóźnione, kończące się faulami. Stąd też i oceny spadły na łeb na szyję - jedynka za mecz ze Śląskiem i 1,5 za spotkania z Koroną i Podbeskidziem w Bielsku-Białej.

Antonio Colak. Antonio Colak. DOMINIK SADOWSKI

4. Antonio Colak - 2,92

Do Gdańska trafił już w trakcie sezonu jako następca Sadajewa, z którym rozwiązano kontrakt. Do ekstraklasy wszedł z przytupem, bo w dwóch pierwszych występach z Zawiszą i Ruchem Chorzów strzelił po bramce. Z miejsca został okrzyknięty najlepszym napastnikiem Lechii od lat, a dzięki sympatycznemu usposobieniu zyskał również akceptację kibiców. W jego grze mogły podobać się niewiarygodny ciąg na bramkę i przemożna chęć do strzelenia gola. Jednak i wypożyczonego z Norymbergii Chorwata dopadła choroba, trawiąca całą Lechię. Im dłuższy był jego staż w drużynie, tym Colak grał gorzej. Ciąg na bramkę zamienił w bezsensowne holowanie piłki, a dążenie do strzelenia gola sprawiało, że przestawał zauważyć partnerów w ofensywie i decydował się uderzać niemal z każdej, nawet najbardziej niedorzecznej pozycji. Zaczął mieć kłopoty z tak prostą czynnością jak przyjęcie piłki czy "okiwanie" nawet mało zwrotnego obrońcy. Dobre mecze z początku swojego pobytu w Lechii, w których dostał 4,5 i 4 pozwoliły mu zająć miejsce tuż za podium, mimo iż jego ostatnie spotkania to oceny na poziomie 2,5.

Lechia Gdańsk - Korona Kielce 1:2 Lechia Gdańsk - Korona Kielce 1:2 DOMINIK SADOWSKI

3. Daniel Łukasik - 2,93

Szczególnie na początku rozgrywek wydawało się, że potężne pieniądze, jakie Lechia zapłaciła Legii Warszawa za Łukasika, zostaną wyrzucone w błoto. Trener Machado niespecjalnie chciał stawiać na Łukasika i wolał role defensywnych pomocników powierzać Vranjesowi i Borysiukowi. Łukasik krok po kroku budował swoją formą i systematycznie wydrapał sobie otwór, przez który przebił się do pierwszego składu. A jak już zaczął grać regularnie, to na całkiem przyzwoitym poziomie. Choć jego głównym zadaniem była gra defensywna, z którego to zadania wywiązywał się bez większych zastrzeżeń, to potrafił również pomóc drużynie w ataku. I gdy była taka konieczność, to brał na siebie ciężar konstruowania akcji ofensywnych, nie bojąc się ruszyć z piłką pod pole karne, czy powymieniać podania na jeden kontakt z napastnikami. Dostał trzy czwórki za mecze z Podbeskidziem na PGE Arenie, Cracovią i Górnikiem Łęczna, a nawet jedno 4,5 za mecz przeciwko swojej piłkarskiej matce - Legii. W innych meczach było słabiej, ale fatalnie zagrał tylko w jednym spotkaniu - tym w Bielsku, za które dostał 1,5.

Lechia - Śląsk 1:4 Lechia - Śląsk 1:4 DOMINIK SADOWSKI

2. Rafał Janicki - 2,93

Ze stopera, który w poprzednich sezonach terminował u boku bardziej doświadczonych Krzysztofa Bąka, Jarosława Bieniuka i Sebastiana Madery, musiał w trybie przyspieszonym awansować na lidera gdańskiej defensywy. Z opaską kapitańską na ramieniu dowodził poczynaniami obronnymi Lechii i to z nienajgorszym skutkiem. Przez całą rundę prezentował równy poziom, bez fajerwerków, ale i bez fatalnych pomyłek. Oczywiście zdarzały mu się błędy, jednak w przekroju całej rundy był tym z defensorów biało-zielonych, który popełnił ich najmniej. Najczęściej od trojmiasto.sport.pl dostawał solidne trójki i tylko raz zagrał zdecydowanie poniżej swoich możliwości - w meczu w Bielsku, za który otrzymał 1,5. Jego dobrą formę zauważył selekcjoner Adam Nawałka, który powołał Janickiego do reprezentacji Polski na mecze z Gruzją w eliminacjach Euro 2016 i towarzyskie spotkanie ze Szwajcarią. Choć w obu Janicki nie wystąpił, to sam fakt dostrzeżenia młodego stopera przez trenera kadry narodowej budzi uznanie.

1. Piotr Wiśniewski - 3,09

Do Lechii w letnim oknie transferowym doszło 20 nowych piłkarzy, ale pierwsze skrzypce w drużynie biało-zielonych grał niezatapialny "Wiśnia". 32-letni piłkarz miał świetny początek sezonu, w którym był liderem Lechii pełną gębą. W trzech pierwszych spotkaniach strzelił trzy gole i to w głównej mierze on był motorem napędowym poczynań całego zespołu w ofensywie. Rozgrywał, podawał, strzelał, biegał, pomagał w obronie i inicjował kontrataki. Sielanka nie trwała jednak długo, bo po tak efektownym ligowym początku Wiśniewski na swoje i Lechii nieszczęście doznał kontuzji, z której skutkami zmagał się przez długi czas. Przymusowa pauza sprawiła, że dobra forma Wiśniewskiego załamała się jak kurs dolara podczas kryzysu finansowego. Na poziom prezentowany na starcie rozgrywek Wiśniewski wzniósł się tylko raz - w meczu z Piastem na PGE Arenie, w którym ustrzelił hat-tricka. To spotkanie, podobnie jak pierwszy mecz z Piastem ocenione zostały na pięć, co jest najlepszym wynikiem wśród wszystkich lechistów w tym sezonie i sprawiły, że średnia pomocnika gdańszczan znacznie wzrosła (jako jedyny spośród wszystkich klasyfikownaych piłkarzy może się pochwalić średnią powyżej 3) co dało mu tytuł PIŁKARZA JESIENI 2014.