Sport.pl

Wystrzały i pudła 'Bereta'. Jak na rynku transferowym radził sobie Marek Jóźwiak?

Marek Jóźwiak to nowy szef skautingu i menedżer Lechii Gdańsk. W klubie będzie odpowiadał za wyszukiwanie i sprowadzanie do drużyny nowych piłkarzy. Jak podkreśla prezes Adam Mandziara, by kadra Lechii była jeszcze lepsza ma pomóc doświadczenie 'Bereta', jakie zebrał z czasów pracy w Legii Warszawa, gdzie również zajmował się skautingiem i był także dyrektorem ds. transferów (od grudnia 2011 do stycznia 2013). Trojmiasto.sport.pl przypomina największe hity i porażki Jóźwiaka na rynku transferowym.

Danijel Ljuboja - HIT

Gdy przychodził do Legii w 2011 był już piłkarzem delikatnie mówiąc "ukształtowanym i doświadczonym", a bardziej dosadnie był o krok przed futbolową emeryturą i zawodnikiem, który "wozi się" na dawnym blasku swojego nazwiska. Owszem, w swoim CV miał tak kluby jak Paris Saint-Germain (z którym wywalczył Puchar Francji), czy Hamburger SV i VfB Stuttgart i występy w reprezentacji narodowej Serbii, ale były to osiągnięcia już sprzed dobrych kilku lat. Jóźwiak zaryzykował jednak i sprowadził za darmo do Warszawy zakurzoną gwiazdę, znaną ze swojego awanturniczego charakteru i alkoholowych wyskoków, która w stołecznym klubie odzyskała swój dawny blask. Ljuboja z miejsca stał się jednym z najlepszych piłkarzy ekstraklasy i wraz z Miroslavem Radoviciem stworzyli duet ofensywnych graczy, który w Legii jest wspominany z sentymentem do dziś. Mimo iż obijał się na treningach, to był do meczów zawsze dobrze przygotowany. W sumie rozegrał w Legii dwa pełne sezony (2011/12 i 2012/13), w których wystąpił w 56 spotkaniach, zdobywając 23 gole. Wraz z nim stołeczny klub zdobył najpierw Puchar Polski, a rok później dołożył tytuł mistrzowski. Jego kariera w Legii zakończyła się po słynnym wypadzie do nocnego klubu, w którym zabalował zbyt długo i został odsunięty od zespołu. Po zakończeniu rozgrywek 2012/13 rozstał się z warszawską drużyną i trafił do RC Lens.

Moussa Ouattara - HIT

Wyszukanie tego piłkarza to majstersztyk Jóźwiaka. Skaut Legii wypatrzył go w 2005 roku na turnieju... dla bezrobotnych piłkarzy i po obejrzeniu dwóch występów gracza z Burkina Faso zapragnął mieć go w Legii. Po żmudnych negocjacjach z ówczesnym dyrektorem sportowym warszawskiego klubu Jackiem Bednarzem Jóźwiak ostatecznie dopiął swego i Ouattara wylądował w Warszawie. Nie zabawił w Legii długo, bo niecały sezon 2005/2006, ale szybko pokazał, że drzemie w nim spory talent. Wspólnie z Dicksonem Choto tworzyli jeden z najsilniejszych bloków obronnych w ekstraklasie i poprowadzili warszawską drużynę do mistrzostwa Polski, która sezon zakończyła z bilansem zaledwie 17 straconych goli. Po zakończeniu rozgrywek Ouattara nie zdecydował się zostać w Legii i walczyć z nią o Ligę Mistrzów. Postanowił spróbować swoich sił w drugiej Bundeslidze i wybrał atrakcyjną finansowo ofertę z Kaiserslautern. W Niemczech wiodło mu się różnie - raz był czołową postacią zespołu, by po chwili na długie tygodnie wylądować na ławce rezerwowych - i z biegiem czasu grał w coraz słabszych klubach, aż w końcu trafił do zespołu z ligi regionalnej. W styczniu 2012 mówiło się głośno o jego możliwym powrocie do Polski, do Pogoni Szczecin, ale ostatecznie do transferu nie doszło.

Roger Guerreiro Roger Guerreiro Fot. Bartosz Bobkowski / AG

Roger Guerreiro - HIT

Przed przyjściem do Legii grał przede wszystkim w Brazylii, spędził także sezon w II lidze hiszpańskiej w Celcie Vigo. Ostatecznie w 2006 roku trafił do drużyny prowadzonej przez Dariusza Wdowczyka. Roger, podobnie jak Ljuboja i Ouattara także znalazł piłkarza, z którym stworzył duet-marzenie, zamiatający rywali spod nóg Legii. Takim piłkarzem był Edson. Obaj mocno przyczynili się do wywalczenia przez stołeczną drużynę tytułu mistrza Polski w 2006 roku. W kolejnych sezonach spędzonych przy Łazienkowskiej Roger był niekwestionowanym liderem drugiej linii Legii, dzięki któremu w 2008 roku wywalczyła Puchar Polski. Wówczas narodził się również pomysł, by z Rogera zrobić Polaka i wzmocnić nim reprezentację Leo Beenhakkera. Ostatecznie Brazylijczyk dostał polskie obywatelstwo, zagrał na Euro 2008, na którym strzelił jedyną dla Polaków bramkę (w spotkaniu z Austrią). Po mistrzostwach Europy Roger został jeszcze jakiś czas w Polsce, po czym w 2009 roku wyjechał do Grecji do AEK Ateny, gdzie jego kariera mocno wyhamowała.

Dusan Kuciak Dusan Kuciak FOT. KUBA ATYS

Dusan Kuciak - HIT

Jóźwiak o słowackiego bramkarza stoczył mocną walkę z FC Vaslui. Rumuński klub nie chciał puścić swojego piłkarza do Legii, tłumacząc, że Kuciak ma ważny kontrakt. Bramkarz utrzymywał, że wobec długów, jakie Vaslui ma wobec niego, może swobodnie podpisać umowę z nowym pracodawcą. Ostatecznie reprezentant Słowacji, którego do Legii polecał były bramkarz "wojskowych" Jan Mucha, trafił do Legii w sierpniu 2011. Szybko zdążył wyrobić sobie markę świetnego bramkarza i w swoim pierwszym sezonie w stolicy przez 759 minut udało mu się nie puścić gola w lidze. W sumie rozegrał w barwach Legii sto spotkań ligowych, grał także z nią w europejskich pucharach. Raz wywalczył Puchar Polski a w dwóch ostatnich sezonach świętował z warszawską drużyną mistrzostwo Polski.

Ariel Borysiuk Ariel Borysiuk Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Ariel Borysiuk - HIT

Jóźwiak wypatrzył Borysiuka jako juniora drużyny TOP 54 Biała Podlaska i tak długo przekonywał jego rodziców, aż ci zgodzili się na przenosiny ich syna do stolicy. Tam talent 16-letniego juniora został oszlifowany i z czasem młodzian stał się podstawowym defensywnym pomocnikiem Legii, z którą wywalczył trzy Puchary Polski. W 2012 Jóźwiak z zyskiem sprzedał Borysiuka do FC Kaiserslautern. Za pozyskanie piłkarza z Białej Podlaskiej warszawski klub zapłacił niecałe 100 tysięcy złotych, a przy jego transferze do klubowej kasy wpłynęły dwa miliony euro.

Ivica Vrdoljak Ivica Vrdoljak FOT. KUBA ATYS

Pozostałe udane transfery

Pozostałe wystrzały transferowe Jóźwiaka w Legii to pozyskanie przez klub takich piłkarzy jak Maciej Rybus, Daniel Łukasik, Ivica Vrdoljak (na zdjęciu) czy Michał Żewłakow.

Marijan Antolović - KIT

"Ręcznik". Taki przydomek zyskał Chorwat po swoich popisach w bramce Legii. Do Warszawy został sprowadzony przez Jóźwiaka, z poparciem Krzysztofa Dowhania, trenera bramkarzy Legii, w 2010 roku jako następca Jana Muchy. Warszawski klub kosztował pół miliona euro. Antolović w Legii zupełnie się nie sprawdził i oglądając jego popisy, można było zastanawiać się, czy ten bramkarz znalazłby zatrudnienie w jakimkolwiek klubie ekstraklasy, a już tym bardziej w takim, grającym o najwyższe ligowe cele. Jego licznik zatrzymał się na ledwie ośmiu spotkaniach w sezonie 2010/11, po czym został wypożyczony do bośniackich klubów FK Borac i NK Zeleznicar. Ostatecznie w 2013 roku rozwiązano z nim umowę za porozumieniem stron.

Srdja Kneżević otrzymuje koszulkę na oficjalnej prezentacji Srdja Kneżević otrzymuje koszulkę na oficjalnej prezentacji Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Srdja Kneżević - KIT

Przed przyjściem do Legii miał na koncie trzy mistrzostwa i dwa puchary Serbii wywalczone w barwach Partizana Belgrad, dlatego zapłacono za niego ok. pół miliona euro. W Warszawie zarabiający krocie obrońca zupełnie sobie jednak nie poradził, przez co w sezonie 2010/2011 defensywa zespołu Macieja Skorży była dziurawa jak sito. Kneżević nie był drużynie Legii do niczego potrzebny - nie potrafił odebrać piłki rywalowi, chyba że faulem, nie pomagał w ofensywie, był wolny i nie umiał walczyć w powietrzu. Ostatecznie zagrał w czterech spotkaniach Legii w sezonie, a w 2012 roku wraz z Antoloviciem został wypożyczony do FK Borac. Także i on w 2013 rozstał się z Legią, co kibice warszawskiej drużyny przyjęli z dużą ulgą.

Dejan Kelhar w meczu z Cracovią Dejan Kelhar w meczu z Cracovią Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta

Dejan Kelhar - KIT

Po nieudanym transferze Kneżevicia lekarstwem na kulejącą defensywę legioniostów miał zostać Dejan Kelhar, którego Jóźwiak sprowadził z belgijskiej Cercle Brugge. Jednak i on w stołecznej drużynie "kopał się w czoło" i swoją karierę zakończył na ledwie dwóch meczach rundy wiosennej sezonu 2010/2011. Tak jak szybko pojawił się w Polsce, tak szybko z niej wyleciał i grał potem w Turcji, Izrealu, Azerbejdżanie, Serbii, a obecnie jest zawodnikiem angielskiego Sheffield Wednesday, występującego w lidze Championship.

W składzie Argentyny znalazł się Alejandro Cabral W składzie Argentyny znalazł się Alejandro Cabral Fot. Kuba Atys

Alejandro Cabral - KIT

W 2007 roku zdobył z reprezentacją Argentyny mistrzostwo świata do lat 20, dwa lata później w barwach Velez Sarsfield wywalczył mistrzostwo swojego kraju - CV miał więc odpowiednie, by traktować go jako potencjalne wzmocnienie. Niby dobry technicznie, ale z dużymi brakami w przygotowaniu kondycyjnym. Poza tym miał jeszcze jeden dość poważny feler - będąc graczem ofensywnym strzelał zdecydowanie za rzadko. W 22 meczach sezonu 2010/2011 zdobył tylko trzy gole i okazał się być jednym wielkim rozczarowaniem. Dlatego po sezonie został przez warszawian "odpalony" i wrócił grać do swojej ojczyzny. A Legię kosztował ponad 100 tys. euro.

Bruno Mezenga Bruno Mezenga Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Bruno Mezenga - KIT

Brazylijczyk to kolejny niewypał transferowy Jóźwiaka, który ściągnął go do Legii przed startem sezonu 2010/2011 za ok. 200 tys. euro. Mezenga przed transferem do Warszawy grywał w słynnym Flamengo, miał w dorobku koronę króla strzelców II ligi tureckiej - rokował więc obiecująco. Niestety dla Legii i Jóźwiaka na rokowaniach się skończyło, bo Mezenga nie sprawdził się kompletnie w realiach polskiej ekstraklasy - wystąpił w 13 spotkaniach i uciułał raptem trzy gole, a po sezonie rozwiązano z nim kontrakt.

Nacho Novo i Marek Jóźwiak Nacho Novo i Marek Jóźwiak Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Pozostałe niewypały

Oprócz wspomnianej piątki Jóźwiakowi nie do końca wyszły także inne transfery. W Legii mniej lub bardziej zawiedli sprowadzeni przez niego Manu, Marko Suler, Michal Hubnik, Nacho Novo (na zdjęciu) czy Ismael Blanco.

Więcej o: