Sport.pl

10 lat Piotra Wiśniewskiego w Lechii. Zobacz jego 10 najważniejszych momentów w biało-zielonych barwach

30 kwietnia 2015 roku mija 10 lat od pierwszego meczu Piotra Wiśniewskiego w Lechii Gdańsk. Piłkarz do dziś wierny jest biało-zielonym barwom, co w obecnych czasach jest prawdziwym ewenementem i zasługuje na wielki szacunek. Przedstawiamy 10 najważniejszych momentów ?Wiśni? w zespole Lechii.

Żywa legenda

Podobnym stażem w jednym klubie może pochwalić się tylko jeden piłkarz ekstraklasy - Krzysztof Kotorowski z Lecha Poznań (zadebiutował w barwach Kolejorza w czerwcu 2004 roku). On wszystkie mecze w Lechu rozegrał na poziomie ekstraklasy, Wiśniewski zaczynał w Lechii w III lidze, a potem zdobywał z nią kolejne szczeble. Jak długo zostanie w gdańskim klubie? Kilka miesięcy temu przedłużył kontrakt do czerwca 2016 roku, ale to wcale nie musi być jego koniec w Lechii. Będzie miał wówczas niecałe 34 lata.

Debiut

Wiśniewski jest wychowankiem Wierzycy Starogard. Do III-ligowej wówczas Lechii (obecna II liga) przeszedł na początku 2005 roku z Kaszubii Kościerzyna. Miał jednak pecha, gdyż w jednym z meczów sparingowych (z Górnikiem Łęczna) nabawił się groźnej kontuzji stawu skokowego i na debiut w oficjalnym spotkaniu musiał czekać kilka miesięcy. Pierwszy mecz w biało-zielonych barwach rozegrał dopiero 30 kwietnia 2005 roku. Rywalem były rezerwy Amiki Wronki, a spotkanie zakończyło się zwycięstwem Lechii 1:0. Wiśniewski niczym wielkim wówczas nie błysnął, ciekawe czy spodziewał się, jak piękną kartę w historii klubu właśnie zaczął zapisywać.

Pierwszy gol

Wiśniewski w sezonie, w którym debiutował w Lechii, nie nagrał się zbyt wiele, ale mógł z całym zespołem świętować awans do II ligi. I właśnie na tym poziomie rozgrywek strzelił swoją pierwszą bramkę w biało-zielonych barwach, choć początek sezonu 2005/06 znów miał stracony z powodu kontuzji. Do gry wrócił w 13. kolejce, a dwie kolejki później zdobył swojego historycznego gola dla Lechii. Miało to miejsce w wyjazdowym meczu z Górnikiem Polkowice. Goście wygrali 3:1, a "Wiśnia" zdobył bramkę na 2:0 (oprócz niego trafiali Mariusz Dzienis oraz Krzysztof Brede z karnego).

Co ciekawe również z tym rywalem Wiśniewski strzelił swojego pierwszego gola w Gdańsku. W meczu 32. kolejki Lechia wygrała na stadionie przy Traugutta 3:2, a wychowanek Wierzycy trafił w 60 minucie na 3:0.

Awans do ekstraklasy

Lechia powróciła do ekstraklasy po sezonie 2007/08, w którym okazała się bezapelacyjnie najlepsza w rozgrywkach II ligi. Wiśniewski znów borykał się z kontuzjami (z tego powodu stracił praktycznie całą rundę wiosenną), ale dołożył swoją cegiełkę do wielkiego sukcesu klubu - w 16 rozegranych meczach zdobył cztery bramki. Na zdjęciu feta po zwycięskim meczu ze Zniczem Pruszków, który przypieczętował awans. W triumfalnym geście ówczesny trener Dariusz Kubicki, nieco w tle widać też naszego bohatera.

Debiut w ekstraklasie

Ten miał miejsce 20 września 2008 roku w wyjazdowym meczu z GKS Bełchatów (6. kolejka, wcześniej Wiśniewski, a jakże, leczył uraz). Lechia przegrała 0:1. Przed własną publicznością "Wiśnia" zadebiutował w ekstraklasie w spotkaniu z Górnikiem Zabrze (na zdjęciu w walce z Michałem Pazdanem), który zakończył się zwycięstwem biało-zielonych 1:0 (po golu Macieja Rogalskiego).

Pierwszy gol w ekstraklasie

Wiśniewski na premierowego gola w najwyższej klasie rozgrywkowej czekać musiał do swojego dziesiątego meczu. Moment wybrał nie najgorszy, gdyż uczynił to w starciu z Legią Warszawa. Mecz odbył się w Gdańsku i miał ciekawy przebieg. Legia po samobójczym trafieniu Rafała Kosznika prowadziła 1:0, ale na 1:1 szybko wyrównał Paweł Buzała. Potem "dwupaka" ustrzelił Takesure Chinyama, jednak kiedy w 67 minucie gola na 2:3 strzelił właśnie Wiśniewski, Lechia ruszyła do ataku. Wyrównać już nie zdążyła i mecz zakończył się minimalnym zwycięstwem gości.

Gole w derbach Trójmiasta

Mecze z Arką Gdynia to dla każdego piłkarza Lechii wielkie przeżycie, zwłaszcza tak związanego z klubem jak Wiśniewski. W sumie zagrał on z odwiecznym rywalem biało-zielonych pięciokrotnie i wszystkie te spotkania zakończyły się zwycięstwem Lechii! "Wiśnia" najlepiej wspomina dwa meczu przy Traugutta, w których strzelił po bramce - w sezonie

2008/09 (wygrana 2:1 - na zdjęciu moment oddania strzału, po którym padł gol) oraz w sezonie 2010/11 (wygrana 1:0).

Sędzia Tomasz Wajda Sędzia Tomasz Wajda Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta

Pierwsza czerwona kartka

Wiśniewski nigdy nie uchodził za brutala, ale i jego dosięgnęła ciężka ręka sprawiedliwości najsurowszego swego czasu sędziego ekstraklasy - Tomasza Wajdy (na zdjęciu). W meczu sezonu 2012/13 z Pogonią Szczecin na PGE Arenie arbiter z Żywca w ciągu kilku minut pokazał piłkarzowi Lechii dwie żółte kartki i zaprosił na przedwczesny prysznic. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1, a dla Wiśniewskiego to do dziś jedyna "czerwień" w ekstraklasie.

Setny mecz w ekstraklasie

Wiśniewski jubileusz setnego występu w ekstraklasie świętował w sezonie 2012/13, podczas wyjazdowego meczu ze Śląskiem Wrocław. I uczcił go w najlepszy możliwy sposób - zdobywając bramkę. Lechia po jego trafieniu prowadziła 1:0, ale w końcówce wyrównał Piotr Ćwielong (na zdjęciu moment strzelenia gola przez zawodnika Śląska). Na chwilę obecną (stan na 30 kwietnia 2015 r.) Wiśniewski ma na liczniku 156 występów w ekstraklasie. Gdyby nie kontuzje, byłoby ich dużo więcej.

Pierwszy hat-trick

Wiśniewski do elitarnego klubu "hat-trick" wszedł w rundzie jesiennej obecnego sezonu. W meczu z Piastem Gliwice na PGE Arenie wpisywał się na listę strzelców w 28., 35. oraz 52. minucie. Gole zdobywał na trzy różne sposoby: najpierw po strzale głową (na zdjęciu radość po zdobyciu tej bramki - obok Ariel Borysiuk, z tyłu Damian Garbacik), potem z rzutu wolnego, a na koniec po efektownej indywidualnej akcji. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem Lechii 3:1.

Lechia Gdańsk - Legia Warszawa 1:0. Piotr Wiśniewski Lechia Gdańsk - Legia Warszawa 1:0. Piotr Wiśniewski ŁUKASZ GŁOWALA

Europejskie puchary?

Jeden z najważniejszych momentów Wiśniewskiego w Lechii może dopiero nadejść. To niezrealizowane do dziś marzenie, które może być - nomen omen - wisienką na torcie jego piłkarskiej kariery. Lechia kilka razy była bardzo blisko awansu do europejskich pucharów, ale w decydujących momentach zawsze zawodziła. Może w obecnym sezonie wreszcie się uda?

Więcej o: