To oni spuścili Arkę Gdynia z ekstraklasy. Co robią dzisiaj?

Sezon 2010/2011 zakończył się dla Arki Gdynia najgorzej, jak mógł, bo spadkiem z ekstraklasy. Po zakończeniu rozgrywek klub opuściło większość piłkarzy. Gdzie wylądował puszczający wtedy bramkę za bramką Marcelo Moretto, gdzie przewracający się o własne nogi Joseph Mawaye, a gdzie łapiący kartkę za kartką Ante Rozić?

Oni zatopili Arkę

Moretto - Bruma, Szmatiuk, Rozić, Noll - Burkhardt, Zawistowski, Bożok, Glavina - Labukas, Mawaye. To oni w feralnym sezonie 2010/2011 grali najczęściej i nie uchronili Arki przed spadkiem z ektraklasy. Co robią i gdzie grają dzisiaj?

Marcelo Moretto Marcelo Moretto Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta

Marcelo Moretto

Brazylijczyk przychodził do Arki w glorii tego, który strzegąc bramki Benfiki Lizbona potrafił obronić rzut karny wykonywany przez samego Ronaldinho (sezon 2005/06). W Gdyni nie bronił jednak niczego, puszczał gola za golem, a najwięcej pretensji miał zazwyczaj do kolegów z obrony. Kontrakt rozwiązał miesiąc przed jego upłynięciem i pojechał na wakacje (radosne zdjęcia na jego facebookowym profilu mocno irytowały gdyńskich kibiców). Teraz gra w brazylijskiej okręgówce, w Avai FC, czyli klubie który występuje w ligowych mistrzostwach stanu Santa Catarina.

Marciano Bruma

28-letni Holender w Arce grał na prawej obronie. Po spadku przygarnął go Lech Poznań. Długo miejsca w Wielkopolsce Bruma jednak nie zagrzał, za grę podziękowano mu już po pół roku. Trafił do zespołu o nazwie Rijnsburgse Boys, występującym w III lidze holenderskiej. Nawet tam wiedzie mu się jednak przeciętnie, w rundzie wiosennej zagrał tylko w siedmiu meczach. Od maja pozostaje bez klubu. Dużo lepiej wiedzie się w zawodowej piłce jego bratu Joeffrey?owi, który wcześniej grał w Chelsea Londyn, a obecnie w niemieckim Hamburger SV.

Maciej Szmatiuk

W zakończonym spadkiem sezonie był kapitanem Arki. Żółto-niebieski okręt opuścił jednak jako jeden z pierwszych. Wylądował w GKS Bełchatów, gdzie w ubiegłym sezonie rozegrał 24 mecze i strzelił jednego gola. Dorobek bramkowy w obecnym sezonie wyrównał już w pierwszej kolejce, strzelając bramkę w 1. minucie meczu z Wisłą Kraków (1:2).

Ante Rozić

Wysoki (190 cm) Australijczyk z chorwackim paszportem przybył do Gdyni z francuskiego CS Sedan-Ardennes. Na boisku wyróżniał się głównie fryzurą i zamiłowaniem do oglądania żółtych kartek (siedem). Umiejętności stricte piłkarskich nie zaobserwowano. Po spadku wrócił do Australii, gdzie w barwach Gold Coast United zagrał w 11 meczach. Ostatnio wrócił do Europy i podpisał kontrakt z ukraińskim Metalurgiem Zaporoże.

Emil Noll Emil Noll Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Emil Noll

Lewy obrońca był wtedy jednym z nielicznych jasnych ogniw gdyńskiej drużyny. Nastawiony mocno ofensywnie, pod bramkę rywali zapędzał się często, a przy tym nie zapominał też o szybkim powrocie na swoją pozycję (w odróżnieniu do np. Brumy). Był też skuteczny, dla żółto-niebieskich strzelił trzy bramki. Wydawało się, że po pochodzącego z Demokratycznej Republiki Konga zawodnika szybko sięgnie jakiś klub z ekstraklasy, ale Noll ostatecznie wylądował w Pogoni Szczecin. Co jednak się odwlecze, to nie uciecze. W barwach Portowców Noll już po jednym sezonie awansował do ekstraklasy.

Filip Burkhardt (z lewej) wciąż musi poczekać na powrót do Arki Filip Burkhardt (z lewej) wciąż musi poczekać na powrót do Arki Fot. Renata D1browska / Agencja Gazeta???????

Filip Burkhardt

W Arce oraz Gdyni zakochany od dawna, co zresztą lubi podkreślać w większości wywiadów. Nie zdołał jej jednak uchronić przed spadkiem z ligi. Chciał zostać, ale nowy trener gdynian Petr Nemec nie znalazł dla niego miejsca w swojej koncepcji. Burkhardt (na zdj. pierwszy z lewej) pojechał więc na drugi koniec Polski, do Sandecji Nowy Sącz. Gra tam do dzisiaj i należy do wyróżniających się zawodników. Do Gdyni chciałby jednak jeszcze kiedyś wrócić. - Serce już zawsze będę miał żółto-niebieskie - deklarował w rozmowie z naszym portalem.

Arka Gdynia - Wisła Kraków Arka Gdynia - Wisła Kraków Fot. Renata Dšbrowska / Agencja Gazeta

Paweł Zawistowski

Pomocnik podobnie jak większość tonący gdyński okręt czym prędzej opuścił. Miał nadzieję na angaż w którymś z klubów ekstraklasy, ostatecznie wylądował jednak w zespole beniaminka I ligi - Zawiszy Bydgoszcz. Tam wiedzie się mu nieźle, w minionych rozgrywkach był blisko awansu do ekstraklasy, grał często (25 meczów), a do tego strzelił pięć goli. W tym sezonie status quo, z Zawiszą ponownie bije się będzie o awans do najwyższej polskiej klasy rozgrywkowej.

Miroslav Bożok Miroslav Bożok Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta

Miroslav Bożok

Chęci i ambicji filigranowemu pomocnikowi (174cm, 68 kg) nigdy nie można było odmówić. Na tym jednak zalety się kończyły. Jak na ponoć ofensywnie usposobionego pomocnika był rażąco nieskuteczny (zero bramek), a przy tym brutalny. Nazbierał pięć żółtych i kartek oraz aż dwie czerwone (najwięcej w zespole). Po spadku został jednak w ekstraklasie. Podobnie jak Szmatiuka przygarnął go bowiem GKS Bełchatów (23 mecze i 3 gole w minionych rozgrywkach).

Denis Glavina

Oczekiwania względem lewego pomocnika z Chorwacji były w Gdyni spore. Glavina miał za sobą przecież kilka lat spędzonych w ukraińskiej ekstraklasie i ponad setkę rozegranych tam meczów (najwięcej w Worskłej Połtawie - 63). W międzyczasie zahaczył jeszcze o Dinamo Zagrzeb (tylko cztery mecze, ale tytuł mistrzowski zaliczony). W Gdyni wiodło się mu jednak przeciętnie. W 20 meczach strzelił tylko jedną bramkę, umiarkowanie wypadał tylko dzięki obecności Emila Nolla za plecami. A że do Gdyni był tylko wypożyczony, to szybko o nim zapomniano. Dziś gra w chorwackim Splicie.

Radość Tadasa Labukasa po strzelonej bramce Radość Tadasa Labukasa po strzelonej bramce Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Tadas Labukas

Do litewskiego zawodnika można było mieć w omawianym sezonie najmniej pretensji. Strzelił osiem bramek i w przednich formacjach robił różnicę. Po spadku zadeklarował, że grać na zapleczu ekstraklasy nie chce. Trafił do norweskiego Brann Bergen, gdzie jednak wiodło się mu kiepsko. Zagrał co prawda w 11 meczach, ale w podstawowym składzie pojawił się zaledwie raz. Bramki nie zdobył zaś ani jednej i musiał szukać nowego klubu. Trafił do łotewskiego Skonto Ryga.

Joseph Mawaye

Kameruńczyk miał zdaniem ówczesnego trenera gdynian Dariusza Pasieki nadać nową jakość polskiej ekstraklasie. Na treningach ponoć oszałamiał umiejętnościami technicznymi, kolegów z linii obrony mijał jak slalomowe tyczki. W meczach o stawkę sam jednak był już tyczką, spalał się i bramki dla Arki nie zdobył nigdy. Po odejściu z Gdyni wylądował w... Respect United, amatorskim klubie, który promował inicjatywę walki z rasizmem w Niemczech. Obecnie nie gra nigdzie.

19. kolejka. Arka - Zagłębie 1:1. Dariusz Pasieka 19. kolejka. Arka - Zagłębie 1:1. Dariusz Pasieka Fot. Renata Dabrowska / Agencja Gazeta

Trenerzy Dariusz Pasieka i Frantisek Straka

Pasieka w feralnym sezonie prowadził gdynian przez pierwszych 18 kolejek. Rundę jesienną Arka co prawda zakończyła na przedostatnim miejscu, ale tabela ekstraklasy była wówczas tak spłaszczona, że żółto-niebiescy do ósmej lokaty tracili zaledwie trzy punkty. Wiosną było już gorzej. Tylko jeden punkt w trzech meczach zdecydował, że era Pasieki w Gdyni dobiegła końca, a na jego miejsce wynaleziono Frantiska Strakę (prowadził wówczas pół-amatorski klub z Australii North Queensland Fury). Czeski trener był z pewnością postacią wyrazistą, potrafił np. wbiec na murawę w trakcie derbów z Lechią Gdańsk (2:2) by razem z zawodnikami cieszyć się z bramki. Ostatecznie kibice zapamiętali go jednak z konferencji po meczu ze Śląskiem Wrocław (0:4), wieńczącym sezon i pieczętującym spadek Arki. Straka bowiem się na niej... rozpłakał.

Pasieka znalazł potem zatrudnienie w Cracovii, skąd zwolniono go po pół roku (krakowianie i tak spadli potem do I ligi). Straka zaś objął potem Slavię Praga. Łatwego życia poza stadionem jednak nie miał, bo kibice lokalnego rywala - Sparty - posądzili go o zdradę (Straka grał tam blisko dekadę jako zawodnik i trenował ją w 2004 roku) i przyczynili się do jego rezygnacji.

21.05.2011 . GDYNIA . TRENER ARKI FRANTISEK STRAKA  (C) PODCZAS MECZU ARKI GDYNIA Z POLONIA BYTOM .   FOT. RENATA DABROWSKA / AGENCJA GAZETA  SLOWA KLUCZOWE:  ARKA BYTOM