Sport.pl

I liga. Napastnicy największą bolączką trenera Petra Nemeca odkąd pracuje w Arce Gdynia [ANALIZA + FOTO]

W sezonie 2011/12, który dla trenera Petra Nemeca był pierwszym rokiem pracy w Arce, w kadrze gdynian było sześciu napastników. Przed kolejnym, lub w jego trakcie, odeszło czterech z nich, a dwóch wylądowało w rezerwach. Pojawili się za to trzej nowi, którzy jednak po części także nie spełniają oczekiwań.
Mirko Ivanovski Mirko Ivanovski Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Mirko Ivanovski

Jedyny w naszym zestawieniu, który pamiętał jeszcze ostatni sezon Arki w ekstraklasie. Marudny i niepokorny, od początku nie znalazł wspólnego języka z Nemecem i co pół roku wyjeżdżał w poszukiwaniu nowego klubu. Zawsze jednak wracał do Gdyni z podkulonym ogonem i terminował w rezerwach. Częściej niż w Arce grał za to w reprezentacji Macedonii. Gdynię udało się mu opuścić dopiero przed obecnym sezonem, gdy zasilił rumuńską Astrę Ploiesti. Strzelił tam co prawda już kilka bramek, ale rumuńskiej ekstraklasy jeszcze nie oczarował. Bilans w Arce prowadzonej przez Nemeca zamknął na trzech golach w 17 meczach.

Charles Nwaogu (z lewej) Charles Nwaogu (z lewej) Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Charles Nwaogu

Nigeryjczyk przychodził do Gdyni w przerwie zimowej poprzedniego sezonu. Miał być tym, który wniesie do linii ataku Arki nową jakość. Były król strzelców I ligi pierwszą bramkę strzelił jednak dopiero pod koniec kwietnia, w przegranym 1:2 meczu z Boganką Łęczna, eliminującym Arkę z walki o awans do ekstraklasy. Nwaogu chciał się odbudować w kolejnym sezonie, ale na początku siedział na ławce. Gdy się z niej podniósł - zawodził. A gdy wywalczył rzut karny w 90. minucie meczu z Zawiszą Bydgoszcz, zamiast pozwolić wykonać go Marcusowi da Silvie sam chwycił futbolówkę, przestrzelił, a po paru dniach nie było go już w klubie.

Bartosz Flis (z lewej) podczas pamiętnego meczu z Zawiszą (5:2) Bartosz Flis (z lewej) podczas pamiętnego meczu z Zawiszą (5:2) Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta

Bartosz Flis

Był objawieniem poprzedniego sezonu. Choć najczęściej grał jako ofensywny pomocnik/podwieszony napastnik, to i tak zdołał strzelić sześć bramek. Kapitalne zawody zagrał zwłaszcza jesienią ubiegłego roku przeciwko Zawiszy Bydgoszcz (5:2), gdy strzelił dwa gole, a przy kolejnych dwóch asystował. Wiosną obrósł jednak trochę w piórka, forma spadła, a że Arkę i tak nie było stać na jego wykupienie (w Gdyni przebywał na wypożyczeniu z Ruchu Chorzów), to wrócił do macierzystego klubu. Dziś już nikt o nim w Gdyni nie pamięta, bo na jego pozycji nawet lepiej spisuje się Mateusz Szwoch.

Ensar Arifovic (P) Ensar Arifovic (P) Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Ensar Arifović

Bośniak przybył do Arki z Floty Świnoujście przed startem poprzedniego sezonu. To na nim miała spoczywać główna odpowiedzialność za dorobek bramkowy gdynian. Jego transfer był jednak dużym niewypałem. Zdobył tylko trzy gole w 14 meczach, z czego jednego z rzutu karnego, a innego po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, gdy piłka... odbiła się od niego i wpadła do siatki. Po rundzie jesiennej trener Nemec zrezygnował więc z jego usług, a Bośniak wrócił na stare śmieci do Floty.

Janusz Surdykowski Janusz Surdykowski Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta

Janusz Surdykowski

Trzy gole w 19 meczach (żaden w wygranym meczu) spowodowały, że Surdykowski przed obecnym sezonem wylądował w rezerwach. Początkowo nawet tam nie wiodło się mu jednak zbyt dobrze. A gdy już forma zaczęła rosnąć, to przyplątała mu się do tego kontuzja. Tak czy siak gdy tylko ją wyleczy ma wrócić do treningów z pierwszym zespołem. Czy jest to jednak napastnik, który może zacząć nagle strzelać seryjnie bramki dla Arki? Nie.

Maciej Górski na przedsezonowej prezentacji Maciej Górski na przedsezonowej prezentacji Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta

Maciej Górski

Piłkarz, który zdążył zaliczyć już cztery mecze w ekstraklasie i to w barwach Legii Warszawa, póki co w Arce zawodzi. Zagrał dotychczas w ośmiu meczach (w pięciu od pierwszej do ostatniej minuty), ale wciąż czeka na premierowego gola. Trener Nemec powoli jednak traci cierpliwość i w ostatnich meczach desygnuje najczęściej do gry Marcusa da Silvę. Górski na pewno dostanie jednak jeszcze kilka szans. Pytanie tylko, czy będzie potrafił z nich skorzystać.

Marcus da Silva (z prawej) Marcus da Silva (z prawej) Fot. Rafa3 Malko / Agencja Gazeta

Marcus da Silva

Brazylijczyk, podobnie jak Górski, ma za sobą grę w ekstraklasie. W barwach GKS Bełchatów rozegrał w niej 20 meczów. Nie strzelił jednak żadnej bramki, co jak na napastnika jest wynikiem, delikatnie mówiąc, marnym - musiał więc poszukać szczęścia gdzie indziej. Trafił do III ligi, do zespołu Orkana Rumia. Marnował się tam jednak, a pomocną dłoń wyciągnęła Arka. Trafił do niej przed obecnym sezonem i spłaca się nieźle. Da Silva irytuje jednak permanentnym marnowaniem 100-procentowych sytuacji strzeleckich. Gdyby miał lepiej ustawiony celownik, Arka miałaby z pewnością kilka bramek (i być może kilka punktów) więcej.

Maciej Górski Maciej Górski www.arka.gdynia.pl

Fabian Słowiński

Wychowanek Salosa Słupsk trafił do Arki jesienią 2010 roku. Początkowo grał tylko w Młodej Ekstraklasie, ale przed startem poprzedniego sezonu trener Nemec zdecydował się włączyć go do kadry pierwszego zespołu. Słowiński otrzymał sześć szans, ale nie udało się mu zdobyć żadnego gola. W tym sezonie jak dotychczas grał tylko w rezerwach, ale też z miernym skutkiem. Jeden gol w ośmiu meczach to nie jest dobry wynik.

Dariusz Formella Dariusz Formella Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta

Dariusz Formella

17-latek jest wychowankiem Arki i dużą nadzieją na przyszłość. Ma już na koncie kilka sukcesów, m.in. 3-4 miejsce w Mistrzostwach Europy U-17 z tego roku oraz złoty medal mistrzostw Polski juniorów starszych w barwach Arki, który wywalczył w lipcu tego roku grając w drużynie składającej się w większości ze starszych o dwa lata zawodników. Dostał też szansę debiutu w pierwszej drużynie, Nemec wystawił go w trzech meczach, ale Formella grał w nich głównie ogony (łącznie spędził na murawie 23 minuty). Z pewnością zdolny nastolatek jest jednak jedną z większych nadziei Arki na lepsze jutro i jeśli nadal będzie się rozwijać w takim tempie jak dotychczas, gdynianie będą mieli z niego sporo pociechy.

Więcej o: