Sport.pl

Wzloty i upadki (byłego?) trenera Arki Gdynia Petra Nemeca [FOTOSTORY]

Zarząd Arki Gdynia ustalił, że trener Petr Nemec zostanie do końca rundy urlopowany. W ostatnim meczu jesieni, przeciwko ŁKS, zespół poprowadzi już Paweł Sikora, dotychczasowy asystent Nemeca. Jak układały się losy trenera, który prowadził Arkę przez blisko 1,5 roku?
Petr Nemec Petr Nemec Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta

Koniec ery Nemeca

Czech o decyzji klubu dowiedział się we wtorek na spotkaniu z prezesem klubu Wojciechem Pertkiewiczem. O takim scenariuszu mówiło się jednak już wcześniej, zwłaszcza po przegranym w katastrofalnym stylu meczu z Dolcanem Ząbki (1:2). Była to trzecia z rzędu przegrana Arki na własnym stadionie. Sam trener już na pomeczowej konferencji przyznał, że ?nie wie co dzieje się z zespołem? i że o przyczyny porażek ?trzeba pytać zawodników, a nie jego?.

Arka Gdynia - Warta Poznań Arka Gdynia - Warta Poznań Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Złe złego początki

Nemec już na początku pracy w Gdyni musiał zmierzyć się z falą krytyki, jaka spadła na zespół Arki po czterech pierwszych kolejkach poprzedniego sezonu. Gdynianie zgromadzili wtedy zaledwie dwa punkty i zajmowali ostatnie miejsce w tabeli I ligi. Złożyły się na to dwa remisy (0:0 z Wartą Poznań i 2:2 z Piastem Gliwice) oraz porażki z Sandecją Nowy Sącz (0:3) i Termaliką Bruk-Bet Nieciecza (1:2). Przegrana z drużyną z Nowego Sącza bolała podwójnie, bo hat-tricka ustrzelił wtedy Arkadiusz Aleksander, były zawodnik... Arki.

Arka - Zawisza 5:2 Arka - Zawisza 5:2 Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta

Niepokonana i... najpiękniejsza

Po fatalnym początku przyszły jednak lepsze czasy. A nawet dużo lepsze. Po 8. kolejce, w której gdynianie ulegli Flocie Świnoujście (0:1), przyszła piękna passa dziesięciu(!) meczów bez porażki. Arka niczym taran roztrzaskiwała kolejnych rywali. Kulminacją był pamiętny mecz z Zawiszą Bydgoszcz, wówczas niepokonanym liderem tabeli, którego Arka rozbiła aż 5:2.

Gdynianie grali wtedy najlepszy i najprzyjemniejszy futbol w lidze, wdarli się do czołówki, a w międzyczasie zrobili jeszcze awans do ćwierćfinału Pucharu Polski (po meczach z Olimpią Elbląg i ekstraklasową Polonią Warszawa). Serię zakończyła porażka 1:3 z Pogonią Szczecin, wówczas także liderem tabeli, który zmierzał już po uzyskany na koniec sezonu awans do ekstraklasy.

Sen o Pucharze Polski

Po porażce z Pogonią Arka miała jeszcze jedną mini-serię, w której nie przegrała przez pięć kolejnych meczów. Złożyło się na nią m.in. zwycięstwo 2:0 ze Śląskiem Wrocław, liderem (a jakże) ekstraklasy. W rewanżu Arka po pięknym boju przegrała 1:3, ale dzięki bramce strzelonej na wyjeździe to ona awansowała do najlepszej czwórki.

W półfinale żółto-niebiescy stawili czoła Legii Warszawa. Awans był blisko. W pierwszym meczu było co prawda 1:2, ale w rewanżu po bramce Piotra Kuklisa na tablicy wyników widniało 1:1, a Arka wciąż atakowała. Za mocno się jednak odkryła, a w 89. minucie bramkę na wagę drugiej wygranej warszawian strzelił Janusz Gol. Balon pękł. Arka Nemeca do dyspozycji z tego okresu nie wróciła już nigdy.

Zadyszka i... koniec marzeń

Rozczarowani niepowodzeniem w Pucharze Polski gdynianie mocno spuścili z tonu także w lidze. Zremisowali z Dolcanem Ząbki i Flotą Świnoujście, a następnie przegrali z Kolejarzem Stróże. Aby zachować szanse na awans, Arka musiała wygrać na wyjeździe z Bogdanką Łęczna.

Toczony w 35-stopniowym upale mecz nie przebiegł jednak po jej myśli. I choć wreszcie przełamał się wtedy Charles Nwaogu (strzelił pierwszą bramkę dla Arki), to gdynianie przegrali 1:2 i przestali liczyć się w walce o promocję do ekstraklasy. Końcówkę sezonu Nemec już zlekceważył, na boisko wpuszczał dublerów, a Arka skończyła rozgrywki na siódmym miejscu.

Znów z nadziejami...

W obecnym sezonie nikt od Nemeca awansu do ekstraklasy już nie wymagał. Co więcej, zarządu klubu nakazał drużynie walczyć tylko o miejsca 5-10. Było to zrozumiałe o tyle, że przed sezonem budżet klubu zmalał dwukrotnie, a szeregi drużyny (podobnie jak po każdej rundzie za Nemeca) znów opuściło kilkunastu piłkarzy. Arka grała nieźle, początkowo ocierała się nawet o ścisłą czołówkę.

Na sześć kolejek przed końcem rundy gdynianie zajmowali piąte miejsce w tabeli i mieli w perspektywie mecze z tylko niżej notowanymi od nich rywalami. I fakt, że prowadząca czwórka drużyn będzie mierzyć się ze sobą i tracić punkty. - Jeśli uda się nam doskoczyć do czołówki po tych sześciu meczach, to zimą znajdziemy pieniądze na wzmocnienia - obiecywał wtedy wiceprezes Arki Michał Globisz.

Petr Nemec Petr Nemec fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta

...zburzonymi jak domek z kart

Słowa wiceprezesa Arki nie podziałały jednak mobilizująco na drużynę. Piłkarze Nemeca zamiast gryźć trawę i wydzierać kolejne punkty od słabszych(?) rywali, okazali się bardzo przyjaznymi dostarczycielami punktów. Wygrali zaledwie raz (z marniutkim Stomilem Olsztyn), osiągnęli jeden remis (z równie marnym Okocimskim Brzesko) i trzy bolesne porażki u siebie (z Olimpią Grudziądz, GKS Katowice i Dolcanem Ząbki). Zaledwie cztery zdobyte punkty (na aż 15 możliwych), 10-te miejsce w tabeli i... koniec cierpliwości władz Arki. Trener Nemec został w środę urlopowany, a w ostatnim meczu rundy (z ŁKS) drużynę poprowadzi już jego asystent Paweł Sikora. Dzień po meczu z ŁKS Nemec i kierownictwo Arki spotkają się, by omówić 17 miesięcy pracy Czecha w Gdyni. Najprawdopodobniej będzie to już ich ostatnie spotkanie.

Więcej o: