Sport.pl

Asseco Prokom Gdynia trampoliną do wielkiej kariery?

Mistrz Polski od kilku sezonów nie jest finansowym eldorado dla koszykarzy średniej klasy. Chcąc osiągać sukcesy w Eurolidze musi więc polegać na skautingu, który powinien pozwolić Asseco Prokom Gdynia sprowadzać do klubu zawodników chcących się wypromować i walczyć o kontrakt w najlepszych europejskich klubach. Taka jest obecna filozofia klub. A jak było w przeszłości?  Kilku graczom to się udało
. . .

Paru koszykarzy już się wypromowało

Mistrz Polski od kilku sezonów nie jest finansowym eldorado dla koszykarzy średniej klasy. Chcąc osiągać sukcesy w Eurolidze musi więc polegać na skautingu, który powinien pozwolić Asseco Prokom Gdynia sprowadzać do klubu zawodników chcących się wypromować i walczyć o kontrakt w najlepszych europejskich klubach. Taka jest obecna filozofia klub. A jak było w przeszłości?  Kilku graczom to się udało

David Logan

Świetną grą w Prokomie zwrócił na siebie uwagę najlepszych europejskich klubów. Po wyjeździe z Polski występował w Caja Laboral Vitoria i Panathinaikosie Ateny. Obecnie jest zawodnikiem Maccabi Tel Aviv.

Kariera Amerykanina w Tauron Basket Lidze nie zaczynała się jednak w drużynie mistrza Polski. Największy żal do samych siebie mogą mieć w Anwilu Włocławek. To właśnie do tego klubu Logan przyleciał na testy i... je oblał. Amerykaninem zajęli się jednak w Polpharmie Starogard Gdański. W barwach Kociewskich Diabłów był on jednak głównie rezerwowym, ale nie przeszkadzało mu to zdobywać w sezonie 2006/2007 średnio 15,2 pkt. To zaowocowało transferem do PGE Turowa Zgorzelec. Tam Logan także pograł przez sezon (średnia 18,8 pkt na mecz). Kolejne dwa, to już Prokom, który stał się trampoliną do wielkiej kariery.

Donatas Motiejunas (z lewej) Donatas Motiejunas (z lewej) Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta

Donatas Motiejunas

Najświeższy przykład szlifowania w Prokomie talentu, tym razem na miarę NBA. Choć Litwin już w 2011 roku został wybrany w Drafcie najlepszej ligi świata, to nikt nie spodziewał się, że będzie miał on taki wpływ na zespół mistrza Polski. W Gdyni musiał udowodnić przez rok, który dali mu w NBA, a konkretnie w Houston Rockets, że nadaje się do gry w USA. W pierwszych meczach wyglądał na koszykarza zagubionego, który od jednego dotknięcia rywala może doznać otwartego złamania kości. Później nie było jednak dobrej gry Prokomu bez Motiejunasa. W rozgrywkach 2011/2012 zdobywał on średnio 15,7 pkt i 6,6 zbiórki w TBL. Latem, kiedy Litwin udał się do Houston, nadeszły niezłe recenzje co do jego umiejętności. Obecnie Motiejunas jest w składzie "Rakiet".

Bobby Brown

W Prokomie miał być naastępcą Davida Logana. Gracz z przeszłością w NBA nie zawodził w ofensywie. Po czterech meczach TBL jego średnie wynosiły 23,8 pkt i 4,3 asysty.  Boiskowa postawa Browna mocno irytowała jednak trenera Tomasa Pacesasa. Amerykanin nie angażował się w obronę, często łamał założenia taktyczne. Jego minusy uwydatniały się w meczach Euroligi. A w Prokomie, który był po najlepszym sezonie w historii w tych rozgrywkach, nie potrafili tego zaakceptować. Amerykanin został więc zwolniony. Z takimi statystykami nie miał jednak problemu ze znalezieniem nowego pracodawcy w Europie. Najpierw trafił do greckiego Arisu Saloniki, następnie grał w niemieckim EWE Baskets Oldenburg, a w tym sezonie reprezentuje barwy jednej z najlepszych drużyn Starego Kontynentu Montepaschi Siena.

Mustafa Shakur

Do Prokomu trafił w sezonie 2007/2008. Dla 23-letniego koszykarza był to pierwszy kontakt z zawodową koszykówką. Wcześniej próbował dostać się do NBA. W barwach Sacramento Kings został czwartym asystującym Ligi Letniej w Las Vegas. Do najlepszej ligi świata się nie załapał, ale przygarnął go Prokom. Początkowo Amerykanin zasłynął z tego, że wchodząc pod kosz (nie raz podczas kontrataków) zamiast w obręcz, trafiał piłką w górny kant tablicy. Z biegiem czasu stal się on koszykarzem pierwszej piątki, a sezon TBL zakończył ze średnimi 7,4 pkt i 3,3 asysty. Shakur w kolejnych rozgrywkach grał już w Caja Laboral Vitoria, a w 2011 roku udało się mu spełnić marzenia. Trafił do NBA do drużyny Washington Wizards. W jej barwach zagrał w 22 meczach, na boisku spędzał średnio 7,2 minuty zdobywając w tym czasie 2,3 pkt i 1,1 asysty na mecz. Obecnie Shakur gra we Włoszech w Sidigas Avellino.

. . .

Desmon Farmer

W Polsce pojawił się na początku 2005 roku. Prokom grał wówczas pierwszy sezon w Eurolidze i właśnie wtedy przygotowywał się do meczów w Top 16. Po kilku spotkaniach Amerykanin nie był zdecydowany, czy chce pozostać w Trójmieście. Nie potrafił wpasować się w taktykę, łamał zagrywki, koledzy nie zauważali go na boisku. Dwa najlepsze spotkania w barwach mistrzów Polski zagrał w Eurolidze przeciwko Efesowi Pilsen Stambuł (18 pkt) oraz AEK Ateny (14 pkt i 5 zbiórek). Mierzący 196 cm koszykarz słabo spisywał się w lidze polskiej, w której w 13 meczach tylko raz wyszedł w pierwszej piątce. Ogólnie na boisku spędzał średnio 14 minut w trakcie których zdobywał 3,8 pkt i 2,1 zbiórki. Dlatego też ciężko zrozumieć jakim cudem zawodnik ten zwrócił na siebie uwagę trenerów NBA. W sezonie 2006/2007 zagrał on osiem meczów w barwach Seattle SuperSonics, a w rozgrywkach 2008/2009 trzy spotkania w San Antonio Spurs. W obu przypadkach rzucił po 13 punktów.

Pape Sow

Urodzony w Dakarze Senegalczyk przyjeżdżał do Polski, aby odbudować swoją karierę i powrócić do NBA, gdzie w barwach Toronto Raptors występował w sezonach 2004/2005 i 2006/2007. Sow grał w Polsce od początku 2008 roku. Szybko wywalczył sobie miejsce w pierwszej piątce drużyny mistrza Polski. Dobra motoryka, waleczność, to atuty, którymi podbił serca kibiców Prokomu. Spodobał się również władzą Armani Mediolan i już w kolejnym sezonie grał w jednej z najlepszych włoskich drużyn. Tam jednak się nie sprawdził, a w sezonie 2009/2010 ponownie zawitał do Trójmiasta. Tym razem był nieco ociężały, nie potrafił wkomponować się w zespół  i 13 grudnia 2009 roku rozegrał ostatni mecz w barwach Prokomu. Co ciekawe w kolejnych rozgrywkach zanotował awans sportowy i trafił do Caja Laboral Vitoria oraz Joventutu Badalona. Później zaliczał jednak same spadki. Obecnie jest koszykarzem... libańskiego Amchit Club.

Oliver Lafayette (z lewej) Oliver Lafayette (z lewej) Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta

Oliver Lafayette

Formę w Prokomie odbudowywał również Lafayette. I w tym przypadku katapulta zadziałała najszybciej w historii. W Prokomie grał w pierwszej fazie Euroligi oraz w lidze VTB. W TBL nie zadebiutował, bo Prokom dołączył do niej w drugiej rundzie, a Lafayette był już wtedy w innym euroligowym klubie Efesie Pilsen Stambuł. Turecki zespół wykupił koszykarza w trakcie sezonu, a ten odwdzięczył się dobrą grą w fazie Top 16. Obecnie Lafayette jest jednym z liderów mocnego w tym sezonie Żalgirisu Kowno.

Ci, którzy powinni się wypromować, ale zawiedli

W ciągu ostatnich lat Prokom miał dwie wielkie gwiazdy, o niesamowitych zdolnościach ofensywnych, które były w stanie zdobyć w pojedynkę mistrzostwo Polski. Najpierw takim koszykarzem był Milan Gurović, a ostatnio uznany za najlepszego obcokrajowca w historii Tauron Basket Ligi Qyntel Woods. Pierwszy z nich grał w Prokomie w sezonie 2007/2008, czyli w momencie, kiedy klub miał najwyższy budżet w historii. Serb był jednak impulsywnym koszykarzem, co odczuł na własnej skórze ówczesny gracz PGE Turowa Zgorzelec Thomas Kelati, który dostał od Gurovicia w twarz. Serb już przed przyjściem do Prokomu był sprawdzany w takich klubach jak Barcelona, Unicaja Malaga czy Joventut Badalona jednak jego największym problemem było to, że najlepiej czuł się w ojczyźnie. Co prawda przygodę z Prokomem kończył w wieku 33 lat, ale z taką formą stać go było na grę w znacznie lepszym klubie niż Galatasaray Stambuł, gdzie trafił z zespołu mistrza Polski.

 

09.05.2011 GDYNIA ,  QYNTEL WOODS (24)  KOSZYKOWKA ASSECO PROKOM GDYNIA KONTRA PGE TUROW ZGORZELEC FOT. RAFAL MALKO / AGENCJA GAZETASLOWA KLUCZOWE:Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta

 

Historia z Woodsem jest podobna. Koszykarz, którego nie potrafił zatrzymać na boisku praktycznie nikt w Europie największe problemy miewa z samym sobą. W Prokomie zachwycał tak w lidze polskiej jak i w Eurolidze. To z nim w szczytowej formie mistrzowie Polski byli jedną z ośmiu najlepszych drużyn Euroligi. Ale za każdym razem gdy Woods wyjeżdżał z Polski, po sezonach 2009/2010 i 2010/2011, nigdy kariery nie zrobił. Nigdzie nie potrafił się zaaklimatyzować, pomiędzy rozgrywkami zamiast trenować wolał imprezy (co uwieczniał na swoich kontach internetowych) czym zaprzepaścił wielką karierę. Obecnie Woods gra w hiszpańskim Lagun Aro GBC, gdzie jest drugim strzelcem zespołu - 12,5 pkt. Jego drużyna zaliczyła tragiczny start rozgrywek ekstraklasy, w której przegrała pierwsze cztery mecze.

Więcej o: