Sport.pl

Po 10 latach przerwy zespół z Trójmiasta znów zagrał w finale europejskiego pucharu. Oto poprzednicy siatkarek Atomu

Siatkarki PGE Atomu Trefl Sopot w obecnym sezonie awansowały do finału Pucharu CEV, w którym nie dały rady w starciu z rosyjskiem Dynamem Krasnodar. To był dopiero dziewiąty w historii finał europejskich pucharów z udziałem zespołu z Trójmiasta. A wygrać udało się tylko dwóm z nich.

Dziewięć finałów, sześć zespołów, dwa triumfy

To pierwszy przypadek kiedy w decydującej rozgrywce walczyć będzie przedstawiciel siatkówki. Do tej pory do finałów docierali tenisiści stołowi, piłkarze ręczni, koszykarki, koszykarze oraz rugbiści i - poza dwoma wyjątkami - przegrywali je. Teraz czas na siatkarki, które mogą zdobyć trzecie trofeum dla Trójmiasta.

1985 r. - Tenisiści stołowi AZS AWF Gdańsk wygrywają Puchar Europy

Liderem zespołu był oczywiście niezapomniany Andrzej Grubba, ale równie ważnymi postaciami zespołu byli Leszek Kucharski (obaj na zdjęciu), Andrzej Jakubowicz oraz trener Adam Giersz. Gdański zespół już cztery lata wcześniej dotarł do finału ówczesnego Pucharu Europy (obecna Liga Mistrzów), ale w finale przegrał ze Spartacusem Budapeszt. W 1985 roku akademicy wzięli rewanż na innym zespole ze stolicy Węgier, wygrywając w finale z BVSC. To do tej pory jedyny w historii polskiego ping-ponga triumf polskiej drużyny w Pucharze Europy (Lidze Mistrzów).

1986 r. - Piłkarze ręczni Wybrzeża Gdańsk w finale Pucharu Europy

W połowie lat 80-tych legendarna drużyna Wybrzeża - z Bogdanem Wentą (na zdjęciu po latach, jako trener reprezentacji Polski), Danielem Waszkiewiczem, Zbigniewem Plechociem, Wiesławem Goliatem czy Andrzejem Małuszkiewiczem w składzie - należała do najlepszych na świecie.

W sezonie 1985/86 gdańszczanie szli w Pucharze Europy jak burza. W półfinale pokonali finalistę poprzedniej edycji Atletico Madryt (25:21 i 21:21), a w finale trafili na jugosłowiańską Metaloplastikę Sabac. Pierwszy mecz, rozegrany w nieistniejącej już hali Stocznia, zakończył się zwycięstwem Wybrzeża 29:24. Jednak w rewanżu zespół z Bałkanów odrobił straty z nawiązka (30:23). Szczęście było bardzo blisko.

1987 r. - Piłkarze ręczni Wybrzeża Gdańsk w finale Pucharu Europy

Tym razem podopieczni Zdzisława Czoski zmierzyli się w decydującym dwumeczu z SKA Mińsk, ale wcześniej w półfinale wzięli rewanż na Metaloplastice. Awans do finału praktycznie zapewnił im wysoko wygrany mecz w Gdańsku (33:26). Na własnym parkiecie Jugosłowianie odrobili tylko dwie bramki (wygrali 26:24) i drugi z rzędu finał dla Wybrzeża stał się faktem.

Tam rywalem był zespół SKA Mińsk. W pierwszym meczu w Mińsku gospodarze wygrali aż 32:24. W rewanżu szczypiorniści Wybrzeża, w którym pierwsze skrzypce grał Daniel Waszkiewicz (na zdjęciu z prawej, jako trener gdańskiego zespołu), walczyli bardzo ambitnie, ale znów przegrali - tym razem 25:30. Puchar Europy wznieśli więc do góry rywale.

Małgorzata Dydek Małgorzata Dydek Fot. Małgorzata Kujawka / AG

2002 r. - Koszykarki Lotosu VBW Clima Gdynia w finale Euroligi

Zespół, który od wielu lat niepodzielnie panował na polskim podwórku, wreszcie uzyskał też świetny wynik w Eurolidze. Gdynianki w swojej grupie zajęły 2. miejsce, a potem w ćwierćfinale okazały się lepsze od włoskiego Pool Comense (w jednym z meczów rozgromiły rywala aż 104:64!).

Final Four odbył się w Gdyni, a to oznaczało, że zespół z takimi gwiazdami jak Małgorzata Dydek (na zdjęciu), Amerykanka Katie Smith, Serbka Gordana Grubin czy Rosjanka Elen Szakirowa, stał się głównym faworytem do końcowego triumfu. W półfinale Lotos planowo pokonał Lavezzini Parma 74:58, ale w finale lepszy okazał się odwieczny rywal gdynianek - US Valenncienes. Mecz był niesamowicie zacięty, ale ostatecznie zakończył się wygraną Francuzek 78:72.

2003 r. - Koszykarze Prokomu Trefl Sopot w finale Pucharu Europy FIBA

Final Four Pucharu Europy FIBA (zwany również EuroCup Challenge - wówczas trzecie co do ważności klubowe rozgrywki w Europie) rozgrywany był w Salonikach. W półfinale podopieczni Eugeniusza Kijewskiego pokonali łotewski BK Ventspils 79:57. Finałowa rozgrywka z gospodarzem turnieju Arisem (przegrana 83:84), a szczególnie sama końcówka, były wydarzeniami epickimi. Tak relacjonowała ją "Gazeta Wyborcza Trójmiasto":

"Końcówka tego meczu przyprawiła o palpitacje serca wszystkich kibiców, nawet fanatyków Arisu. Kiedy na 6,5 sekundy przed końcem meczu, przy prowadzeniu Arisu 81:80, za trzy trafił Darius Maskoliunas (na zdjęciu z lewej, obok Filip Dylewicz), fani Arisu zamarli, zaczęli się bić między sobą, a także z miejscową policją i żołnierzami. Byli ranni. Kibice Arisu przerazili się, że ich ukochany klub może nie zdobyć Pucharu Mistrzów, i to grając u siebie.

Gospodarze wybijali piłkę z autu, oczywiście trafiła ona od razu do rewelacyjnego Willa Solomona (32 punkty, 11/25 z gry, pięć zbiórek i pięć asyst), który popędził na kosz i został sfaulowany przez Tomasa Masulisa. 3,5 sekundy do końca: Solomon trafia pierwszy rzut wolny, ale przy drugim się myli i wtedy pomiędzy Joe McNaullem i Masiulisem pojawia się Miroslav Rajcevic, który zbiera piłkę i trafia do kosza rzutem o tablicę. Niesamowita akcja.

Ciężko opisać, co zaczęło się w tym momencie dziać na trybunach. A właściwie w całej hali, bo kibice wbiegli na parkiet i rzucili się na swoich koszykarzy, wręcz ich przygnietli. Grecy oszaleli. Prodromos Nikolaidis zerwał z siebie koszulkę i rzucił ją kibicom. Wtedy jeszcze nie wiedział, że za chwilę będzie mu ona potrzebna, bo horror jeszcze się nie skończył. Trwały przepychanki i burzliwa dyskusja, czy rzeczywiście czas gry już się skończył, jak pokazywała tablica świetlna. Okazało się, że nie, że gospodarze nie zatrzymali czasu po rzucie Rajcevicia. Prokom miał jeszcze 1,4 sekundy. - I tak nas oszukali, powinniśmy dostać więcej czasu - grzmiał po meczu trener Kijewski.

Dragan Marković podał piłkę przez całe boisko do Masiulisa. Z trybun wyglądało, że Litwin przy rzucie z trzech metrów był faulowny. Problem w tym, że nie zauważyli tego sędziowie, bojący się chyba linczu kibiców Arisu. Greccy fani ponownie wbiegli na parkiet, ale tym razem już z niego nie zeszli. Rozpoczęło się święto, które później przeniosło się na ulice Salonik."

Agnieszka Bibrzycka Agnieszka Bibrzycka fot. Wojciech Strozyk / AG

2004 r. - Koszykarki Lotosu VBW Clima Gdynia w finale Euroligi

Po dwóch latach przerwy gdynianki znów awansowały do Final Four, który tym razem odbywał się w węgierskim Pecsu. W drodze do finału Lotos, w składzie którego brylowały Małgorzata Dydek, Agnieszka Bibrzycka (na zdjęciu), Amerykanki Elaine Powell i Chasity Melvin oraz Rosjanka Natalia Wodopianowa, zajął 2. miejsce w grupie, a w ćwierćfinale uporały się z francuskim Pays d'Aix Basket 13.

W półfinale gdynianki pokonały Gambrinus Brno 57:52, ale w decydującym meczu szans nie dał im - któżby inny - zespół Valenciennes, który pewnie wygrał 93:69. Znów było blisko, ale znów się nie udało...

2005 r. - Rugbiści Arki Gdynia wygrywają Puchar Europy Regionów

To była pierwsza edycja rozgrywek o Pucharu Europy Regionów i zgromadziła na starcie bardzo niewiele zespołów. Droga do zwycięstwa nie była więc dla gdyńskiego zespołu zbyt wyboista. W eliminacjach "Buldogi" uporały się z litewskim Vairas Siauliai. W turnieju finałowym, który odbył się w chorwackim Splicie, Arka okazała się lepsza od gospodarzy, zespołu Nada oraz niemieckiego SC Neuenheim. To wystarczyło aby w klubowej gablocie stanęło trofeum za zwycięstwo w europejskich pucharach.

Radość siatkarek Atomu Trefla Radość siatkarek Atomu Trefla MAŁGORZATA KUJAWKA

2015 r. - PGE Atom Trefl Sopot w finale Pucharu CEV

W dwumeczu finałowym siatkarki Atomu zmierzyły się z Dynamem Krasnodar. Pierwsze spotkanie  w Rosji zakończyło się zwycięstwem rywalek 3:0, ale w rewanżu to sopocianki wygrały 3:1, a to oznaczało, że o ostatecznym trumfie decydował tzw. złoty set. W nim lepsze okazały się Rosjanki i to one zdobyły Puchar CEV

Więcej o: