W Sopocie rozpoczął się tenisowy turniej BNP Paribas Polish Open. Kiedyś grały tu wielkie gwiazdy [FOTOSTORY]

Po deszczowym poniedziałku (udało się rozegrać tylko dwa mecze deblowe), we wtorek w końcu ruszył tenisowy challenger BNP Paribas Polish Open. Sopot wraca na tenisową mapę po 4 latach przerwy, więc w turnieju próżno szukać wielkich gwiazd. A kiedyś grali tu najwięksi. Zobacz kto gościł na kortach SKT.

Rafael Nadal (Hiszpania, obecnie 2. w rankingu ATP)

Kiedy Rafael Nadal przyjechał w 2004 roku na turniej w Sopocie miał 18 lat. I choć nigdy wcześniej nie triumfował w turnieju z cyklu ATP Tour, już wówczas wróżono mu wielką karierę. Pierwszy malutki klejnot do swojego wielkiego skarbca Hiszpan wrzucił właśnie w Sopocie. Po finałowym zwycięstwie z Jose Acasuso Nadal zdobył swój pierwszy tytuł. Dziś ma ich 46 (w tym 10 wielkoszlemowych), a końca nie widać... Jednak zwycięstwo w Sopocie pamiętać będzie do końca życia. Nadal przez wiele miesięcy był numerem 1 w rankingu ATP, dopiero niedawno wyprzedził go Novak Djoković.

Gael Monfils (Francja, 7. w rankingu ATP)

Kolejny tenisista, który na kortach w Sopocie odniósł swoje "dziewicze" zwycięstwo w turnieju z cyklu ATP Tour (to do tej pory jego jedyna wygrana na kortach ziemnych). To był rok 2005, a Monfils miał wówczas niepełna 18 lat. Niezwykle sprawny, zwinny, imponujący potężnym forehandem Francuz, stał się ulubieńcem sopockich kibiców i tak jest do dziś na wszystkich kortach świata. Poza tym, że to świetny tenisista jest również niezwykle otwartym i wesołym człowiekiem.

Nikołaj Dawidienko (Rosja, 29. w rankingu ATP)

30-letni dziś Rosjanin najlepsze lata ma już za sobą, ale kiedy wygrywał w Sopocie (w 2006 roku) należał do absolutnego topu światowego tenisa i toczył zacięte boje z Rogerem Federerem i Rafaelem Nadalem. Długo był numerem 3. w rankingu ATP, wygrał 21 turniejów. Jego występ w Sopocie w 2007 roku skończył się skandalem, gdyż zarzucono mu, że celowo przegrał mecz II rundy z Argentyńczykiem Martinem Vassallo Arguello (wygraną jego rywala obstawiło u bukmacherów wyjątkowo dużo graczy). Ostatecznie winy mu nie udowodniono.

Tommy Robredo podczas Sopot Orange Prokom Open 2007 Tommy Robredo podczas Sopot Orange Prokom Open 2007 fot. Andrzej Skawinski / AG

Tommy Robredo (Hiszpania, 33. w rankingu ATP)

Jeszcze jeden zawodnik, który w Sopocie cieszył się ze swojego pierwszego zwycięstwa w cyklu ATP (jako 19-latek w 2001 roku, potem wygrał jeszcze raz w 2007 roku). W sumie wygrał 10 turniejów, a w 2006 roku wdrapał się nawet na 5. miejsce w rankingu ATP. Robredo bardzo lubił przyjeżdżać nad polskie morze, grał tu kilka razy, a sopockim kibicom szczególnie przypadła do gustu jego elegancka gra oraz dżentelmeńska postawa na korcie.  

Guillermo Coria (Argentyna, zakończył karierę)

Argentyński mistrz gry na ceglanej mączce to jedna z najbarwniejszych postaci jakie kiedykolwiek pojawiły sie w Sopocie. Ze względnu na swój efektowny i niezwykle finezyjny styl gry nazywany był "El Mago" (Magik). Na korcie poruszał się bezszelestnie, nawet do najtrudniejszych piłek dobiegał z gracją gazeli. Jeden z ostatnich zawodników, który swoje sukcesy odnosił nie dzięki sile, ale wspaniałej technice. Karierę zakończył w 2009 roku w wieku zaledwie 27 lat. Przyczyną były ciągłe kłopoty zdrowotne.

Gustavo Kuerten (Brazylia, zakończył karierę)

Jedna z najsympatyczniejszych postaci jaka pojawiła się w ostatnich latach na światowych kortach. Wiecznie uśmiechnięty "sunny boy" (na przełomie wieków nr 1 w rankingu ATP, trzykrotny triumfator Roland Garros) zdobył również serca polskich kibiców tenisa. Na turnieju w Sopocie (2005 rok) zagrał bowiem w specjalnie przygotowanym stroju z orłem w żołto-zielonych brazylijskich barwach. Niestety jego występ ograniczył się do kilkudziesięciu minut. Kontuzja biodra zmusiła Kuertena do poddania meczu I rundy z Gullermo Corią w połowie drugiego seta. To był jeden z najsmutniejszych momentów w historii sopockiego turnieju.

Marat Safin (Rosja, zakończyłakarierę)

Największy tenisowy nerwus ostatnich lat, były numer 1 światowego rankingu. Kiedy był w formie swoją grą zachwycał, ale równie często zwyczajnie irytował. Tak było i w Sopocie. Safin zgarnął wysoką gażę za przyjazd do Sopotu, ale grać specjalnie mu się nie chciało. Przegrał już w II rundzie z mało znanym Hiszpanem Galo Blanco. Jego jedynym usprawiedliwieniem mogło być to, że śpieszył się na turniej tenisowy igrzysk olimpijskich w Atenach (rozpoczynały się tuż po imprezie w Sopocie), ale tam też odpadł w II rundzie.

Conchita Martinez (Hiszpania, zakończyła karierę)

Przez wiele lat na kortach SKT grały też najlepsze tenisistki świata. W 1999 roku sopocki turniej z cyklu WTA Tour wygrała Hiszpanka Conchita Martinez (był to jeden z jej 33 triumfów w całej karierze), w latach 90-tych jedna z najlepszych specjalistek od gry na ziemi, uważana za jedną z najwybitniejszych defensorek w historii. Co ciekawe jednak swój największy sukces odniosła na... trawie. W 1994 roku sensacyjnie wygrała wielkoszlemowy turniej na Wimbledonie. 

Dinara Safina (Rosja, 70. w rankingu WTA)

Siostra Marata. Podobnie jak brat była w przeszłości numerem 1 na świecie, ale jej karierę rujnują kontuzje. Wygrywając w 2002 roku w Sopocie odniosła swój pierwszy triumf w turnieju z cyklu WTA Tour (w sumie ma ich 12), a miała wówczas zaledwie 16 lat. Na korcie jest wierną kopią starszego brata: tak samo gra, tak samo się porusza i tak samo zachowuje. Tylko sukcesy ma póki co dużo mniejsze.