Londyn 2012. 16 lat z igrzyskami. Pięć kółek olimpijskich Mateusza Kusznierewicza

Ani razu w ciągu czterech poprzednich igrzysk olimpijskich nie zszedł poniżej 4. miejsca. Mateusz Kusznierewicz i jego partner z łódki Dominik Życki to nasza wielka nadzieja na medal w Londynie. Żeglarze startujący w klasie Star po dwóch wyścigach zajmują wysokie 3. miejsce, w poniedziałek wyścigi nr 3 i 4.

16 lat z igrzyskami. Mateusz Kusznierewicz podbija piąty olimpijski akwen

Razem z Dominikiem Życkim nasz najlepszy żeglarz startuje w klasie Star. Co musi się stać, aby zdobyli złoto? W 11 wyścigach trzeba przypływać na jak najwyższej pozycji. Pierwsze 10 wyścigów to eliminacje (po ich zakończeniu każdej załodze uwzględnia się dziewięć najlepszych rezultatów), jedenasty wyścig to finał, w którym punkty mnoży się razy dwa. Suma punktów z eliminacji i wyścigu finałowego wyłoni zwycięzców.

Atlanta 1996 rok i złoto

W 1992 roku Mateusz Kusznierewicz przesiadł się na olimpijska klasę Finn. Swój talent do żeglowania pokazał dwa lata wcześniej, kiedy z mistrzostw świata juniorów w klasie OK-Dinghy przywiózł złoty medal. Później w tej klasie wywalczył jeszcze tytuł mistrza Europy oraz dwukrotnie wicemistrzostwo świata.

Na odpowiednie dostosowanie się do łódki dostał cztery lata. Zrobił to w tak perfekcyjny sposób, że podczas igrzysk olimpijskich w Atlancie był bezkonkurencyjny i zdobywając złoto przywiózł do kraju pierwszy medal olimpijski w historii polskiego żeglarstwa. Pokonał 30 rywali, choć pierwsze stary nie zapowiadały sukcesu. Miejsca, które zajmował w poszczególnych wyścigach: 10, 4, 20, 4, 9, 1, 2, 1, 1, 10. Kusznierewicz miał wówczas zaledwie 21 lat. Dźwignął już jednak na swoich barkach popularność polskiego żeglarstwa, które od tej pory, tak w naszym kraju, jak i na świecie, kojarzy się głównie z jego osobą. Za pierwsze miejsce w Atlancie Kusznierewicz dostał m.in. nagrodę od fiata (na zdjęciu).

Sydney 2000 rok i tuż za podium

Pierwsze mistrzostwo świata seniorów Kusznierewicz wywalczył w 1998 r. Do igrzysk olimpijskich w Sydney do swojej kolekcji dołożył jeszcze wicemistrzostwa globu i Europy (oba 1999 r.). Podczas imprezy w Australii był więc murowanym faworytem do medalu. Niestety zajął najgorsze dla sportowca miejsce, czyli 4.

Kusznierewicz miał świetny początek i koniec regat. reszta wypadła jednak gorzej. Miejsca, na których przypływał w Sydney: 1, 4, 11, 8, 15, 3, 12, 9, 5, 6, 1. Od zwycięzcy, Brytyjczyka Iaina Percy'ego miał o 13 pkt więcej (złoty medalista zebrał ich 35). Ale to jeszcze nie było najgorsze. Srebrny medalista, Włoch Luca Devoti miał zaledwie 2 pkt, a trzeci Szwed Fredrik Loof raptem punkt więcej niż Polak.

Ateny 2004 rok i brzydkie zachowanie rywali

W ojczyźnie igrzysk olimpijskich Kusznierewicz po raz ostatni wystąpił w tej rangi imprezie w klasie Finn. Żeglarz podkreślał, że każdy medal będzie dla niego sukcesem. I o podium bił się ponownie do ostatniego wyścigu. W nim nie miał już co prawda szans na złoto i nikłe na srebro (drugi w klasyfikacji Hiszpan Rafael Trujillo musiał przypłynąć 15 miejsc za Polakiem), ale jako trzeci w klasyfikacji musiał pilnować brązu. Tymczasem Polak w pięknym stylu zalazł się na czele stawki, a Hiszpan, stopniowo odpadając od czołówki, spadł na 15. pozycję. To oznaczało srebro dla Kusznierewicza. Polak oczywiście wygrał, ale jego marzenia o wicemistrzostwie olimpijskim rozwiali Sebastien Godefroit i Ben Ainsley, którzy przepuścili Hiszpana tuż przed metą.

- Nie mam zamiaru o tym mówić, chcę tylko cieszyć się z medalu - powiedział wówczas "Gazecie" Kusznierewicz, który zaraz po przekroczeniu linii mety wskoczył do wody i z radości krzyczał "Mam medalik, mam medalik".

Pekin 2008 rok i czwarte na dwóch

Z jednoosobowej łódki Kusznierewicz przesiadł się do dwuosobowej klasy Star. Razem z Dominikiem Życkim zdobyli w 2008 roku mistrzostwo świata, stając się głównym faworytem do złota olimpijskiego w Pekinie. Już jednak przed imprezą płynęły niepokojące znaki co do występu Polaków. Jak przyznał Kusznierewicz przy odbiorze nominacji olimpijskiej, akwen Qingdao, na którym miały odbyć się zawody, wydawał się mu najgorszym na jakim kiedykolwiek żeglował.

"Słabe wiatry, mocne prądy morskie, które sprawiają, że pływa się jak na rzece, mgła, duchota oraz algi". Tak go charakteryzował. I co prawda wyścig medalowy padł łupem Kusznierewicza i Życkiego, ale 59 pkt pozwoliło zająć jedynie 4. miejsce. Przed Kusznierewiczem ponownie przypłynął Iain Percy, który zwyciężył w parze z Andrewem Simpsonem (45 pkt) oraz Fredrik Loof (3. miejsce razem z Andersem Ekstroemem - 53 pkt).

Mateusz Kusznierewicz i Dominik Życki przygotowują się do Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Reportaż z ich treningu w poniedziałkowej Mateusz Kusznierewicz i Dominik Życki przygotowują się do Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Reportaż z ich treningu w poniedziałkowej "Gazecie Sport.pl" Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta

Londyn 2012 i ostatnia szansa na medal

Igrzyska w Londynie mają być dla Kusznierewicza ostatnią taką imprezą w życiu (oczywiście w roli czynnego sportowca). Żeglarz zapowiada, że marzy o tym, aby pożegnać się medalem. Zrezygnował nawet z pełnienia funkcji chorążego reprezentacji, bo dwa dni po ceremonii otwarcia startują regaty olimpijskie w klasie Star, a on chce być odpowiednio przygotowany. Miejmy nadzieję, że 5 sierpnia, na mecie zawodów, Kusznierewicz będzie mógł z radości ponownie wskoczyć do wody.

W dwóch pierwszych wyścigach załoga Kusznierewicz - Życki zajmowała w Londynie miejsca 9. i 3. W klasyfikacji łącznej daje im to na razie trzecią pozycję. W poniedziałek wyścigi nr 3 i 4.