Hity i kity igrzysk, czyli olimpijskie Trójmiasto w Londynie [FOTO]

Postawa sportowców z Trójmiasta w Londynie była taka sama jak całej polskiej reprezentacji - nijaka.
Flaga olimpijska na stadionie w Londynie Flaga olimpijska na stadionie w Londynie Fot. GARY HERSHORN REUTERS

Trójmiasto w Londynie 2012

Było jednak kilka występów i wydarzeń, które zostaną zapamiętane na dłużej. Oto przegląd trójmiejskich dokonań.

Przemysław Miarczyński Przemysław Miarczyński Fot. BENOIT TESSIER REUTERS

Jedyny, który wrócił z tarczą

Jedyny trójmiejski medalista. Żeglarz SKŻ Ergo Hestia Sopot po niesamowitej walce wyrwał brązowy medal, który jest pięknym ukoronowaniem jego kariery. ?Pont? pływał bez fajerwerków, ale równo i to był klucz do sukcesu.

Wioślarska czwórka na olimpijskim torze w Eton Wioślarska czwórka na olimpijskim torze w Eton Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Dominatorzy już nie zdominują

Adam Korol (AZS AWFiS Gdańsk) i jego koledzy z wioślarskiej czwórki podwójnej (Marek Kolbowicz, Michał Jeliński, Konrad Wasielewski) przez osiem lat wspólnego pływania zdobyli już wszystko, występ w Londynie był czymś na kształt olimpijskiego benefisu. Skończyło się na awansie do finału i 6. miejscu, które było dla naszej osady rozczarowaniem, ale chyba wiernie oddało aktualny układ sił. Młodsi rywale okazali się zbyt mocni.

Olimpijska miss Trójmiasta

Zawodniczka Jantara Gdynia Joanna Mitrosz na koniec kariery zajęła w igrzyskach bardzo dobre 9. miejsce, a na dodatek oczarowała kibiców swoją urodą i wdziękiem. Może pod względem sportowym jej występ nie przejdzie do annałów polskiego sportu, jednak na pewno był to jednym z milszych trójmiejskich akcentów na igrzyskach w Londynie

Anna Rogowska Anna Rogowska Fot. MARK BLINCH REUTERS

Finałowa zerówka Rogowskiej

Anna Rogowska (SKLA Sopot) zapowiadała walkę o podium, jednak było to bardziej zaklinanie rzeczywistości, niż realna ocena sytuacji. Najlepsza polska tyczkarka z powodu kontuzji straciła niemal cały okres przygotowawczy do igrzysk, w ostatnich tygodniach próbowała wrócić do wysokiej formy, ale walka z czasem okazała się przegrana. Szans na dobry wynik zwyczajnie nie było, jednak ?zerówka? w finale kole w oczy. Tak utytułowana zawodniczka nie powinna sobie pozwolić na taką wpadkę.

Koniec ery Kusznierewicza

Jednym z największych rozczarowań całej polskiej ekipy był występ Mateusza Kusznierewicz (GKŻ Gdańsk). Owszem konkurencja w klasie Star, zwanej żeglarską Formułą 1, była niesamowita, ale zaledwie 8. miejsce załogi (partnerem Kusznierewicza był Dominik Życki), która miała walczyć nawet o złoto to jednak spore rozczarowanie. Pewnie nie tak wyobrażał sobie Kusznierewicz swój ostatni olimpijski start.

Walcząca Daria (u dołu) Walcząca Daria (u dołu) Fot. REUTERS/DARREN STAPLES

Miłe zaskoczenie, czyli Daria Pogorzelec

Judoczka Wybrzeża Gdańsk walczyła ambitnie, odważnie, a do tego z uśmiechem na twarzy. Miała realne szanse na medal, jednak w decydującym momencie zabrakło jej instynktu zabójcy. Kiedy naprzeciwko niej stanęła kontuzjowana rywalka z Węgier, gdańszczanka... zgłupiała. Zamiast bezwzględnie wykorzystać fakt, że przeciwnik walczy na jednej nodze, Polka po zdobyciu przewagi punktowej zaczęła oszczędzać rywalkę. Jak tłumaczyła potem w wywiadach ?zrobiło jej się żal Węgierki?. A ta w ostatnich sekundach rzuciła Pogorzelec na plecy i zamknęła jej drogę do medalu.

Paweł Rakoczy podczas konkursu eliminacyjnego w Londynie Paweł Rakoczy podczas konkursu eliminacyjnego w Londynie Fot. KAI PFAFFENBACH REUTERS

Oszczepnicy... po co oni tam jechali?

Występ trójki oszczepników AZS AWFiS Gdańsk Igora Janika, Paweła Rakoczego i Bartosza Osewskiego trzeba nazwać po imieniu - to była kompromitacja. W tym sezonie spisywali się oni nieźle, bili rekordy życiowe lub się do nich zbliżali, ale w Londynie nie przebrnęli nawet eliminacji. Zajęli w nich dalekie miejsca, a Osewski ze wszystkich sklasyfikowanych zawodników był najgorszy. Delikatnie usprawiedliwiony może być tylko Rakoczy, któremu przygotowania do igrzysk zakłóciła kontuzja.

<b>Marcin Chabowski</b> (STS Pomerania Szczecinek, 28 lat) - maraton Marcin Chabowski (STS Pomerania Szczecinek, 28 lat) - maraton Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Nie chciał jechać na wycieczkę

Maratończyk Marcin Chabowski to jeden z cichych bohaterów igrzysk, choć do Londynu w ogóle nie pojechał. Zawodnik Floty Gdynia krótko przed igrzyskami odniósł kontuzję i choć na siłę mógł pobiec w olimpijskim maratonie, postanowił zrezygnować ze startu. - Postanowiłem zachować się po męsku. Dlatego podjąłem decyzję, że nie pojadę do Londynu. W CV nie będę wpisywał sobie miana ?olimpijczyk". Uznałem, że tak po prostu będzie uczciwie. Nie chciałem dołączyć do tej grupy sportowców, którzy szybko na igrzyskach wycofywali się w trakcie startu, a prezes PZLA mówił o nich, że oszukali go - tłumaczył Chabowski. Za taką postawę należą mu się duże brawa.

Patryk Dobek na mistrzostwach świata juniorów w Barcelonie Patryk Dobek na mistrzostwach świata juniorów w Barcelonie

Dobek, czyli kto kogo dusił?

Patryk Dobek w Londynie ostatecznie nie wystartował (był tylko rezerwowym w sztafecie 4x400 m), ale i tak było o nim wyjątkowo głośno. Młody zawodnik SKLA Sopot był jednym z bohaterów tzw. ?afery łazienkowej?, w której uczestniczył jeszcze inny członek sztafety Kamil Budziejewski. Obaj zawodnicy rzekomo pobili się o miejsce w składzie, a cała akcja miała miejsce w... łazience. Ostatecznie w biegu eliminacyjnym nie pobiegł żaden z nich, a polska sztafeta nie awansowała do finału.